Historia Polski, czyli bój o muzeum

Dariusz Bartoszewicz
19.01.2010 aktualizacja: 2010-01-18 19:48
A A A Drukuj
Z prawej strony Zamku Ujazdowskiego nad Trasą Łazienkowską wyłania się bryła Muzeum Historii Polski o szklanych elewacjach, z częścią wystawową
  • Wizualizacja Muzeum Historii Polski
  • Wizualizacja Muzeum Historii Polski
  • Wizualizacja Muzeum Historii Polski
  • Widok na Muzeum Historii Polski w ciągu dnia
Gorąca debata o Muzeum Historii Polski. - Projekt dobry, lokalizacja zła - przekonywali przeciwnicy budowania tuż obok Zamku Ujazdowskiego nad Trasą Łazienkowską. - Skromny, subtelny, znakomity - chwalili zwolennicy.
SERWISY
Sąd nad projektem muzeum według pracowni Paczowski et Fritsch Archtiectes z Luksemburga odbył się wczoraj w zamkowym Centrum Sztuki Współczesnej. Jego szef Wojciech Krukowski grzmiał: - Muzeum Historii Polski jest częściowo projektowane na naszym terenie. Jesteśmy jego właścicielem od 2007 r.

Paczowski: Czy most jest w ewidentny sposób supermarketem ?

Zaskoczenia nie krył Robert Kostro, dyrektor Muzeum Historii Polski. Przekonywał: - To nie jest właściwy czas do zgłaszania takich zastrzeżeń. Przecież obszar opracowania konkursowego był znany i publicznie dostępny przez rok.

Lokalizacja grzechem pierworodnym

Bohdan Paczowski nie wnikał w spór o grunt, tylko przybliżał swój projekt. Mówił, że muzeum powstanie w "otwartym pejzażu, który ma już swoją dominantę - Zamek Ujazdowski i drzewa". Że będzie budynkiem-mostem. Jego konstrukcja scali skarpę rozciętą przez Trasę Łazienkowską, a realizacja nie zakłóci ruchu na arterii.

Architekt wyświetlał wizualizacje. Pokazywał, że część wystawiennicza ze szkła znajdzie się po stronie skarpy, a bliżej Al. Ujazdowskich - biurowa i usługowa. Będzie je spajać forum - ulica pod szkłem, z której dostaniemy się do sali wielofunkcyjnej, kawiarni, restauracji, księgarni. - Bardzo lubię Bibliotekę Uniwersytecką na Powiślu. Ona też ma taką ulicę, która świetnie żyje - mówił arch. Paczowski.

Uspokajał, że nie zamierza wycinać drzew przed wejściem do muzeum, a Oś Stanisławowską (wielkiego założenia urbanistycznego z czasów króla Stasia) chce podkreślić pasem łąkowej zieleni z zygzakowatą ścieżką, która ma się rozciągać od Zamku Ujazdowskiego aż do pl. Na Rozdrożu.

W debacie jako "oskarżyciel" wziął udział nasz redakcyjny kolega Jerzy S. Majewski. W grudniu na łamach "Gazety" ostro krytykował zwycięski projekt, nazywając go aroganckim. - Im dłużej się z nim oswajam, tym bardziej go lubię - zdradził teraz. - Grzechem pierworodnym jest jednak lokalizacja muzeum. Zamek Ujazdowski, którego odbudowa trwała od lat 70. pod kierunkiem Piotra Biegańskiego, tworzy razem z Trasą Łazienkowską wartościową kompozycję krajobrazową - przekonywał.

Stwierdził, że budynek muzeum zniszczy kawałek historii Polski. - Funkcjonalnie jest on bardzo dobry i gdyby stał w innym miejscu, podobałby mi się szalenie - zakończył swój wywód. Nie krył marzenia, by Zamek Ujazdowski zawsze wyglądał jak wolnostojąca rezydencja monarsza na skarpie nieprzytłoczona "ogromnym obiektem kubaturowym obok".

Oponentem naszego kolegi był Jarosław Trybuś, historyk sztuki. O projekcie mówił w samych superlatywach: - Skromny, subtelny, wypływający z racjonalności, efekt wielkiej erudycji autorów. Znakomite pudełko do organizowania wystaw. Chciałem podkreślić mój zachwyt nad mądrością, rzeczowością i czystością tego projektu. To nie będzie błyskotka. Takich architektonicznych ikon potrzebuje Warszawa, Polska i Europa w XXI wieku.

Oś czy dróżka pijanego Stanisława

Dyrektor Krukowski nazywał muzeum "brutalną ingerencją i szklanym masywem", który zamienia w Zamek w parowóz ciągnący za sobą jakiś pociąg. Maciej Figurski z Zespołu Opiekunów Kulturowego Dziedzictwa Warszawy ZOK przekonywał, że architekci nie odczytali najwspanialszego założenia urbanistycznego Osi Stanisławowskiej. Bo cokolwiek przy niej w tym miejscu stanie to zawsze zdegraduje zabytek. - Szkoda też stracić jeden z najwspanialszych wjazdów do Warszawy. Teraz Zamek Ujazdowski ma wspaniałą ekspozycję niczym zamek w Czersku - podkreślał, uznając za błąd chowanie tym miejscu Trasy "Ł" w tunel.

- Zrobiłem zdjęcia modelu muzeum z perspektywy żaby. Okazuje się, że pieszy, idąc Al. Ujazdowskimi, nic nie zobaczy w gęstwinie drzew oprócz przypadkowych fragmentów elewacji. Część z nich trzeba wyciąć. Z kolei architekt, projektując łąkę z zygzakiem ścieżki, zamienia Oś Stanisławowską w jakąś dróżkę pijanego Stanisława - przekonywał varsavianista Jarosław Zieliński z miesięcznika "Stolica".

- Proponuje się muzeum bez wejścia [będzie schowane z boku - red.], z małą szatnią, bez podjazdu. Co z niepełnosprawnymi i staruszkami? Ja też nią będę niedługo. Powstanie budynek zamknięty, bo będzie trudno dostępny dla zwykłych ludzi. Na Powiślu już nie ma gdzie parkować - krytykowała Anna Bohdziewicz, fotografka.

- Dla architekta zawsze uśmiercająca jest obojętność. Dlatego wszystkie opinie są cenne. Poza tym nie znam projektu, który zostałby zrealizowany "toczka w toczkę" z wersji konkursowej. Praca nad nim dopiero teraz na dobre się zaczyna - podsumował arch. Paczowski.

Przeczytaj także: Plac Defilad jak Piazza del Campidoglio? Jest nowy pomysł



Podziel się

  • Historia Polski, czyli bój o muzeum and192 19.01.10, 09:30

    Dziwię się dyr. Krukowskiemu, któremu przeszkadza znakomity projekt muzeum anie kole go w oczy nieśmiertelny barak tuż obok zamku za krzywym płotem.»

Najnowsze wiadomości z Warszawy