Palacze do budy albo na ulicę

Dariusz Bartoszewicz
21.01.2010 aktualizacja: 2010-01-20 21:37
A A A Drukuj
Kabina dla palaczy w Centrum Finansowym Fot.Grażyna Jaworska / Agencja Gazeta
Palacze z niepalaczami żyją jak pies z kotem. Warczą, syczą, próbują zabić wzrokiem. Czy tę odwieczną wojnę zakończy pokój albo chociaż budka z filtrem?
SERWISY
Ma być raj. Posłowie sejmowej komisji zdrowia chcą zakazać palenia m.in. w kawiarniach i pubach, pociągach i na dworcach, na stadionach i przystankach, w taksówkach i prywatnych autach, gdy pasażerami są dzieci do lat 13.

Nałogowcy rozpaczają. Raj dla niepalących to dla nich piekło i poniżenie. Trafią na ulice albo pod most, będą szlifować bruk bez względu na pogodę.

Wejścia do biurowców, np. do Centrum Finansowego "Puławska" (u zbiegu z ul. Goworka) przez lata okupowały grupki palaczy. Czasem próby był trzaskający mróz. Zimą twardziele też puszczali dymka pod chmurką, ale jednostki słabsze i bardziej chorowite łamały przepisy. Dekowały się w WC i tam smrodziły. Palacze już nie tarasują wejść do biurowca CFP. Cud?

- Po prostu kabiny dla palaczy świetnie się sprawdziły. Wydzierżawiliśmy je na trzy lata. W naszym budynku obowiązuje zakaz palenia, a do kabin można pójść z papierosem legalnie - cieszy się Izabela Walińska-Trzewik z CFP.

Jedna z nich stoi w atrium. Lekka konstrukcja z aluminium, trzy ścianki i daszek, w środku stolik z podpórką na nogi. Nie ma drzwi. - To bardzo dobre rozwiązanie. Dla nas i dla tzw. biernych palaczy. Przyjechałem spod Łodzi na szkolenie i powiedzieli mi, że mogę tylko w budce - mówi Marek Woch.

Zaciąga się. Wypuszcza dym, który znika w daszku, trafia do systemu filtrów węglowych schowanych za panelami. Wielka popielniczka nazywana Systemem Obsługi Popiołu pochłania żarzącego się peta. Nie czuć smrodu.

- Kto pali, palić będzie. Dawniej musiałam wychodzić na zewnątrz, stać na ulicy, afiszować się z papierosem. Teraz mam komfort - zachwala Małgorzata Karcz z PKO BP.

Do kabiny wchodzi trzech mężczyzn. Robi się ciasno. - Ale mieści się nawet sześć-osiem osób - zapewnia pani Karcz. - Podpalali panowie wcześniej na schodach albo w WC? - pytam. - My? Nie. Skąd - przekonują z kamiennymi twarzami.

- Nasze kabiny ze Szwecji świetnie wciągają dym. No, chyba że ktoś złośliwie stanie na zewnątrz i będzie dmuchać w drugą stronę. Filtry usuwają aż 99,9995 proc. najbardziej szkodliwych substancji, zapewniając taką klasę czystości powietrza, jak na salach operacyjnych w szpitalach - zapewnia Monika Wieczorek ze spółki Smoke Free Systems (nie pali, ale zna smak papierosa). Wylicza: w całej Europie stanęło już ponad 10 tys. różnej wielkości kabin, w Warszawie są w urzędzie miasta, m.in. przy Miodowej. Twierdzi, że palacze, wychodząc na zewnątrz, tracą więcej czasu i potrafią w ciągu miesiąca puścić z dymem aż dwa dni pracy. Budka skraca dystans do popielniczki, nie traci się czasu na ubieranie, bardziej zniechęca do palenia, bo jest na widoku, sprawia, że pracownicy rzadziej chorują.

Przeczytaj także: Kuriozalny pomysł na promocję: Chopinowskie body



Podziel się

  • Kto dzisiaj jeszcze pali? perski_dziadzio 21.01.10, 12:05

    Dziś pali już tylko margines społeczny i g*wniarstwo. I ci, którzy nie identyfikując się z nimi, mentalnie są na ich poziomie.»

  • Re: Palacze do budy albo na ulicę pstepniewski 21.01.10, 13:37

    Świetne porównanie! ;)Gotowy przepis na anarchię. Palacze to tacy anarchiści. Wokół pełno petów, naulicy rozpylanie substancji szkodliwych, czepianie się innych zarzucając "brakwolności, »

  • Od ściany do ściany ! hanishl 24.01.10, 12:35

    Inaczej nie potrafimy ! Jestem palaczem. W odpowiedzi na podwyżki cen ograniczyłem palenie do 1 paczki na dwa dni ! Zawsze nawet w miejscach dla palących pytałem otoczenie czy mogę zapalić .»

Najnowsze wiadomości z Warszawy