Rozpoczęły się społeczne konsultacje w sprawie spalarni

Dominika Olszewska
21.01.2010 aktualizacja: 2010-01-20 21:55
A A A Drukuj
Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta
Nikt nie chce mieszkać w sąsiedztwie spalarni śmieci. Aby zapobiec protestom, władze Warszawy powołały społeczną radę ds. rozbudowy spalarni. Wczoraj ponad 30-osobowy zespół wziął się do roboty.
Rady społeczne przy tego typu inwestycjach działają z powodzeniem w krajach UE. W Warszawie to debiut: zespół złożony z ponad 30 osób (mieszkańcy, naukowcy, ekolodzy, urzędnicy miejscy, lokalni politycy) ma monitorować żądania mieszkańców i przekazywać je potem ratuszowi. Pochyli się też nad wyborem technologii nowej części spalarni oraz oceni jej szkodliwość dla środowiska. Mediacje między społecznością Targówka a ratuszem mają zapobiec ewentualnym protestom mieszkańców.

Wczoraj uczestnicy rady spotkali się na terenie spalarni przy ul. Gwarków na Targówku Fabrycznym.

- Produkujemy za dużo odpadów. Zbliżają się unijne kary, dlatego spalarnie, selektywna zbiórka i recykling to konieczność - mówił dr Tadeusz Pająk z Katedry Energetyki i Ochrony Środowiska Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.

Kraje Europy Zachodniej od lat inwestują w spalarnie. W Niemczech jest ich aż 71, a w małej Austrii - dziewięć. Paryż ma pięć spalarni, a Wiedeń - cztery. W Polsce działa tylko jedna - na Targówku Fabrycznym.

Do tej spalarni, czyli Zakładu Unieszkodliwiania Stałych Odpadów Komunalnych, rocznie trafia 70 tys. ton stołecznych śmieci. To zaledwie niecałe 10 proc. wszystkich "produkowanych" odpadów w Warszawie. Prawie cała reszta trafia na wysypiska.

Po rozbudowie spalarnia ma przyjmować nawet 350 tys. ton śmieci rocznie (dziś szacuje się, że miasto wytwarza 800 tys. ton odpadów, ale ta liczba stale rośnie).

Pieniądze na tę inwestycję ma wyłożyć prywatny inwestor i UE. Jednak, by otrzymać unijny grant, miasto musi wybrać technologię akceptowaną przez Komisję Europejską, a więc maksymalnie chroniącą środowisko.

- Postawimy na najnowocześniejszą, ale sprawdzoną technologię - zapewniał podczas wczorajszej rady Kazimierz Sender, wiceszef miejskiego biura funduszy europejskich. I dodał: - Przyszła spalarnia tak się będzie miała do obecnej jak Mercedes do "malucha".

Głównym tematem spotkania stało się jednak to, jak rozbudowana spalarnia wpłynie na jakość życia całej okolicy.

- Spalarnia to nie uzdrowisko. Ucierpi na tym dzielnica, więc żądamy rekompensaty - stwierdził wiceburmistrz Targówka Wacław Kowalski.

Władze dzielnicy w zamian na zgodę na rozbudowę zażądały od miasta inwestycji za ponad 110 mln zł. Chodzi głównie o zalanie asfaltem ponad 70 ulic z Zacisza i Targówka Fabrycznego. Dzielnica domaga się również budowy ścieżek rowerowych i chodników wzdłuż Kanału Bródnowskiego.

Rada społeczna poparła postulaty dzielnicy. - Jeśli mieszkańcy nie otrzymają niczego w zamian, będą protesty - mówił Zbigniew Poczesny, szef rady Targówka.

- Będziemy pilnować władz miasta. Niech nie liczą, że odpuścimy. Jeśli nas oszukają, ruszymy do ataku - zapewnia Hanna Nerć, szefowa rady osiedla Targówek Fabryczny.

Przeczytaj także: Większość warszawiaków nie wie na kogo głosować



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy