Sensacyjne odkrycie archeologiczne w Wilanowie

Tomasz Urzykowski
21.01.2010 aktualizacja: 2010-01-20 22:53
A A A Drukuj
Przykryte śniegiem ściany budowli z XVIII wieku Fot. Alina Gajdamowicz / Agencja Gazeta
W parku koło pałacu archeolodzy odkopali fragment potężnej budowli. Przypuszczają, że to XVIII-wieczny zbiornik wody, który miał zasilać fontanny utrwalone na obrazie Canaletta, a może i całą rezydencję.
SERWISY
Na miejsce wykopalisk prowadzi nas Paweł Jaskanis, dyrektor Muzeum Pałacu w Wilanowie. Idziemy w stronę Oranżerii. Na wschód od niej widzimy dół głębokości kilku metrów, a w nim masywne ceglane mury. Wyglądają jak fundament gigantycznej budowli. Brnąc w śniegu, podchodzimy do skraju wykopu. - Proszę uważać! Można się poślizgnąć i wpaść - ostrzega dyrektor. Sam pochyla się nad dołem, by pokazać nam wlot murowanego kanału biegnącego w stronę Jeziorka Wilanowskiego.

Z istnienia w tym miejscu takiego obiektu nikt nie zdawał sobie sprawy. Wiedziano jedynie, że jest tu wbudowana w skraj skarpy XIX-wieczna piwniczka, w której dawni gospodarze rezydencji przechowywali zapewne kiszoną kapustę i solone ogórki. Był jednak pewien trop: plan Wilanowa z XVIII w. z niewyraźnym zarysem tajemniczej budowli. Ktoś potem próbował wytrzeć go gumką. Ponieważ ta część parku przeznaczona jest do rewaloryzacji, dyrekcja muzeum zleciła badania archeologiczne. Ekipa archeologów pod kierunkiem Andrzeja Gołembnika jeszcze w grudniu rozkopała kawałek terenu na szczycie skarpy.

- Z całą pewnością mamy do czynienia z potężnym obiektem technicznym, przez który przepływała woda, o czym świadczy widoczny tu wymurowany kanał. W pobliżu natrafiliśmy zresztą na podziemny ciek wodny spływający w kierunku jeziorka. Zachowane ślady zawiasów w kanale wskazują, że mógł być on zamykany, a woda magazynowana w zbiorniku - tłumaczy Andrzej Gołembnik.

- Być może przeznaczeniem tego obiektu było zasilanie w wodę fontann i zdrojów na dolnym tarasie pałacowych ogrodów, które widać na obrazie Canaletta. Woda stąd mogła też służyć do podlewania ogrodów, roślin w Oranżerii, a może nawet korzystał z niej sam pałac. To jednak tylko hipotezy - zaznacza Paweł Jaskanis.

Według badaczy budowla mogła powstać po 1736 r. Wilanów należał wtedy do Zofii z domu Sieniawskiej i Augusta Aleksandra Czartoryskiego.

- Znaleźliśmy identyczne cegły jak w Pałacu Błękitnym przy ulicy Senatorskiej, którego właścicielami byli wówczas Czartoryscy. Po ślubie z Sieniawską, która odziedziczyła Wilanów po matce, Czartoryski musiał poczuć przypływ gotówki i rozpoczął inwestycje - twierdzi Andrzej Gołembnik.

Nie wyklucza jednak, że tajemniczy obiekt mógł nigdy nie zostać ukończony, a system fontann z obrazu Canaletta jest tylko "wizualizacją" tego, co dopiero miało być zrealizowane. Tak czy inaczej, już na przełomie XVIII i XIX w. masywna konstrukcja przestała być potrzebna. Ówczesny właściciel Wilanowa Stanisław Kostka Potocki kazał splantować teren i posadzić na nim drzewa.

W tej chwili prace archeologiczne pod gołym niebem są wstrzymane. Ekipa Andrzeja Gołembnika powróci do wykopu, gdy ustąpią mrozy. Obiekt będzie dokładnie przebadany i udokumentowany. Potem podziemne mury obłożone zostaną ochronnymi matami z geowłókniny i przysypane rzecznym piaskiem.

- Liczymy, że za kilka lat znajdą się pieniądze, by je ponownie odsłonić, odrestaurować i udostępnić zwiedzającym jako kolejną atrakcję Wilanowa - mówi z nadzieją w głosie Paweł Jaskanis.

Przeczytaj także: Wypożyczą słynny obraz do Krakowa i Berlina?



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy