Zimowe przystanki "na żądanie". Dobry pomysł czy zły?

red.
21.01.2010 aktualizacja: 2010-01-21 14:45
A A A Drukuj
Zamarznięty autobus linii 517 Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
  • Warszawski autobus w czasie mrozów
Od piątku przyśpieszone linie autobusowe zatrzymują się na wszystkich przystankach. Na tych, które do tej pory omijały, stają "na żądanie". Są pierwsi niezadowoleni z tego rozwiązania. A jakie jest wasze zdanie?
SONDAŻ
Zimowe przystanki na żądanie to:

dobre rozwiązanie
słaby pomysł
nie mam zdania

Zatrzymywanie się linii przyśpieszonych "na żądanie" na wszystkich przystankach to ukłon Zarządu Transportu Miejskiego w stronę osób, które wsiadają na mniej uczęszczanych przystankach. - Chodzi o to, żeby skrócić im czas oczekiwania na autobus. Są mrozy, wkrótce będą jeszcze większe - mówi Igor Krajnow z ZTM.

Są już jednak pierwsi niezadowoleni. Powód? Autobus jedzie dłużej. Problem ten porusza w liście nasz czytelnik.

To co dzieje się po wprowadzeniu idiotycznego zarządzenia o zatrzymywaniu się na "napotykanych" przystankach to skandal!

Nie dość, że zarządzenie wprowadza się po tym jak największe mrozy (a przynajmniej te najbardziej uciążliwe, czyli z silnymi opadami śniegu) już minęły, nie dość, że mimo tych rzekomych silnych mrozów kierowcy nie raczą grzać, to jeszcze nikt nie zadbał aby prowadzących pojazdy zapoznać z treścią ogłoszenia.

Efektem jest sytuacja, w której w środę rano autobus linii 506 wyjeżdżający z pętli os. Górczewska o 7:06 zatrzymywał się z własnej woli na KAŻDYM przystanku. Nie dość, że kierowca nie zauważył, że przystanki "napotkane" są na żądanie, to mimo ogromnego opóźnienia (na przystanku Metro Świętokrzyska dokładnie po godzinie, a więc ok. 20 minut spóźnienia) na każdym z nich stał z otwartymi drzwiami po kilkadziesiąt sekund, mimo, że nikt nie wsiadał/wysiadał. Efekt? W korku przed Prymasa Tysiąclecia autobus został wyprzedzony przez kolejny 506 wyjeżdżający 10 min później (m.in. dzięki temu, że ten późniejszy nie zatrzymywał się na wszystkich przystankach i jechał "lepszym", zewnętrznym pasem).

Z kolei w poniedziałek kierowca 506, który na przystanku Metro Świętokrzyska (w stronę os. Górczewska) pojawił się ok. 16:10-15 nie rozumiał pojęcia wyrażenia "napotkane na trasie" - i zatrzymywał się nie tylko na przystankach na trasie, ale też zmieniał samą trasę skręcając śladem 125 w Ordona by zatrzymać się (mimo iż nikt nie nacisnął przycisku "na żądanie") na przystanku Reduta Wolska.

Zupełnie osobną sprawą jest fakt, że regularnie, naprawdę CODZIENNIE 506, które na Metro Świętokrzyska (w stronę Os. Górczewska) powinno być 16:08, jest kilka minut później i, co dziwne, następny autobus (16:18) nie jest spóźniony. Efekt? Kilka przystanków przed pętlą os. Górczewska jadą dwa 506 pod rząd - jeden wypchany do granic możliwości, a drugi pusty. Inaczej niż skandalem nazwać tego nie można.

A co do przystanków na żądanie z powodu "silnych mrozów" to może warto zastanowić się czyje zadowolenie i dobro jest ważniejsze - 1-2 (a często 0) osób stojących na tych mniej popularnych przystankach (które są mało popularne i nie wliczone w trasę autobusów pośpiesznych m.in. dlatego, że przejście na sąsiedni przystanek, na którym autobus pospieszny, lub kilka innych linii jadących w podobnym kierunku się zatrzyma, to kwestia max 3-4 minut) czy kilkudziesięciu osób w autobusie, które spóźniają się do pracy, szkoły itp. Nie mówiąc o fakcie, że wybierając akurat linię przyspieszoną mają prawo oczekiwać, że dojadą do celu szybciej niż linią zwykłą.

Działania ZTM-u to absolutny skandal! Warto byłoby przyjrzeć się efektom jakie przynoszą niektóre, czasem na pierwszy rzut oka słuszne rozwiązania, nie mówiąc o tym, że przydałoby się żeby ktoś patrzył na ręce ich codziennym działaniom, wypełnianiu swoich rozkładów, założeń, obietnic (np: grzanie), skoro sami nie umieją się kontrolować i dotrzymywać standardów!

Z poważaniem,

Popkulturalny Kuriozysta



A jakie jest wasze zdanie?

Przeczytaj także: W warszawskich autobusach zimno jak w lodówce



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy