Clubbing z Hitlerem - groźniejsi są neonaziści

Magdalena Dubrowska
22.01.2010 aktualizacja: 2010-01-21 18:16
A A A Drukuj
Plakat reklamujący imprezę w warszawskim klubie Skłot. Zdaniem jego szefów - zabawny Fot. Skłot
W poniedziałek Warszawą wstrząsnęła wiadomość, że praski klub Skłot reklamuje swoją imprezę plakatem przedstawiającym Adolfa Hitlera w okularach przeciwsłonecznych i hasłem: "Ostateczny melanż". Poinformowała o tym telewizja TVN Warszawa.
W przedstawionym materiale wszyscy się bulwersują, zaś przedstawicielka prokuratury okręgowej straszy twórców plakatu surowymi karami za propagowanie treści faszystowskich. Ja dostrzegam tu co najwyżej niesmaczny żart. Nie przepadam za tym poczuciem humoru, nie lubię, kiedy ktoś mówi, że w tramwaju było tłoczno jak w Auschwitz i średnio bawi mnie moda na przeróbki polskich napisów we fragmencie filmu o Hitlerze pt. "Upadek".

Takie parodie od dawna krążą w sieci i dotyczą już chyba wszystkiego. Np. Hitler wścieka się na wieść o wyrzuceniu Wietnamczyków ze Stadionu Dziesięciolecia („Kto nam będzie szył mundury?"), o zamknięciu KDT, obowiązkowej maturze z matematyki, no i rzecz jasna o kradzieży napisu „Arbeit acht frei". Dwa miesiące temu pojawiła się przeróbka nawiązująca do spalonej Jadłodajni Filozoficznej, popularnego klubu na Powiślu. Hitler rzekomo uwielbiał tu „melanżować". Film zrobił furorę wśród warszawskich klubowiczów. Wkrótce ktoś dorobił drugą część. To właśnie tu pada kwestia: „Nadszedł czas na melanż ostateczny". Nawiązanie plakatu do tego filmiku jest jasne. Sam współorganizator imprezy przyznał to wczoraj w obszernym komentarzu na forum internetowym TVN Warszawa. Tłumaczył: Jesteśmy jak najbardziej dalecy od jakiegokolwiek propagowania III Rzeszy (...) Jako rdzenny warszawiak i Polak znam zło, jakiego dopuściły się hitlerowskie Niemcy w czasie wojny nie tylko z lekcji historii, ale także z opowiadań babci. Chciałbym przeprosić wszystkich, którzy poczuli się dotknięci.

Faszyzm, Holocaust już dawno zostały wchłonięte przez kulturę popularną. Roberto Benigni w obozie zagłady umieścił komedię pt. "Życie jest piękne", Zbigniew Libera stworzył Oświęcim z klocków Lego, na temat wojny i zagłady powstało wiele komiksów, np. słynny "Maus" Arta Spiegelmana, w którym Żydzi są przedstawieni jako myszy, Niemcy jako koty, a Polacy jako świnie. Samo Powstanie Warszawskie od kilku lat przenosi się do komiksu i graffiti. Wspomnijmy też kontrowersyjną brytyjską reklamę społeczną z zeszłego roku: Hitler uprawiający seks z młodą dziewczyną i hasło: "Aids to ludobójca". W muzeum oświęcimskim ludzie robią sobie zdjęcia w komorze gazowej, a w Facebooku rozwiązują testy pt. "Jak bardzo nazistowski jesteś?" ozdobione swastyką. To nie oznacza, że naprawdę są nazistami i nawołują do nienawiści. Raczej pokazuje nowe zjawiska w kulturze: oderwane od kontekstu postaci czy zdarzenia historyczne zaczynają żyć swoim życiem, miksują się w pop-kotle bez dna. Ludzie noszą T-shirty z Che Guevarą, Big Cyc zamieścił na okładce płyty Lenina w irokezie. Młodzi nie rozumieją wojny. Metalowa Dziewczynka, bohaterka nowej sztuki Doroty Masłowskiej, natrząsa się z babci, która mówi tylko o Hitlerze i bombardowaniu. Moim zdaniem doszukiwanie się zła tam, gdzie go nie ma (ale za to sytuacja jest medialnie atrakcyjna), odwraca naszą uwagę od prawdziwego zagrożenia, jakimi są organizacje neonazistowskie w Polsce. Wszechpolacy publicznie wykrzykują hasła: "Pedał do wora, wór do jeziora!", albo "Zrobimy z wami, co Hitler z Żydami!". Ostatnio zakłócili debatę o prawach osób transseksualnych z obrzydliwą, ociekającą nienawiścią, wulgarną frazą na ustach. W internecie roi się od naprawdę faszystowskich treści, wystarczy wejść na fora na różnych portalach. Uprzejmie proszę prokuraturę okręgową, aby w pierwszej kolejności przyjrzała się temu zjawisku.

Przeczytaj także: Turbo niesmaczna reklama na pl. Zamkowym



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy