Koniec okupacji lokatorów - gaz może być groźny

Grzegorz Lisicki
22.01.2010 aktualizacja: 2010-01-22 22:17
A A A Drukuj
Protestujący mieszkańcy w siedzibie ZGN Fot. Jan Zamoyski / Agencja Gazeta
Mieszkańcy protestujący przeciwko odcięciu im gazu kończą protest w budynku śródmiejskiego Zarządu Gospodarowania Nieruchomościami. Nadzór budowlany przekonał ich, że instalacja gazowa stanowi dla nich zagrożenie.
Mieszkańcy trzech bloków przy ul. 29 listopada protestują, bo śródmiejski Zarząd Gospodarowania Nieruchomościami podjął decyzję o odłączeniu im gazu. Uzasadnia to względami bezpieczeństwa - wciąż istnieje tam instalacja skręcana, a nie spawana, a według przepisów mieszkania są w tych blokach zbyt małe, by mogły znajdować się w nich kuchenki gazowe. Rozżaleni decyzją ZGN mieszkańcy od wtorkowego poranka okupowali jego biurowiec przy ul. Szwoleżerów 5. Wczoraj po południu w sali konferencyjnej urzędu odbyło się specjalne posiedzenie komisji ładu przestrzennego śródmiejskiej rady dzielnicy. Byli też radni miejscy i poseł PiS Artur Górski.

Chcieli wiedzieć, dlaczego ZGN odciął gaz, wydał zbyt słabe kuchenki elektryczne (wczoraj zbuntowani mieszkańcy gremialnie zwrócili je urzędnikom), jakie są plany odnośnie do terenu, gdzie stoją bloki, i czy rodziny wielodzietne tam mieszkające mogą liczyć na lokale zastępcze. Urzędnicy tłumaczyli, że wyłączenie gazu ma nastąpić ze względów bezpieczeństwa. Odpierali zarzuty mieszkańców, którzy zwrócili wydane im kuchenki elektryczne, oburzając się, że wydano im sprzęt o zbyt słabej mocy. W sali przeprowadzono eksperyment procesowy, który dowiódł, że na kuchenkach można zagotować 1,5 l wody w około 20 minut. To, że słabo działają w mieszkaniach, to wina zbyt słabej instalacji elektrycznej w budynku, która siedem lat temu przeszła co prawda remont, ale nie planowano jej na tak duży pobór energii.

Nie ufając urzędnikom mieszkańcy poprosili powiatowy nadzór budowlany o zaopiniowanie stanu instalacji gazowej. Jego inspektorzy orzekli jednak, że instalacja stwarza zagrożenie dla ludzi. Kopię opinii wysłali do Mazowieckiej Spółki Gazowniczej, która odetnie gaz, i to prawie natychmiast.

ZGN został przez radnych zobowiązany do zamówienia w Instytucie Techniki Budownictwa niezależnej ekspertyzy stwierdzającej, czy w blokach przy 29 Listopada może być instalacja gazowa. Jeśli tak, zostanie wyremontowana. Radni chcą też, żeby mieszkańcy dostali dopłaty, które obniżą dotkliwość wysokich rachunków za energię. Te argumenty (a zwłaszcza ekspertyza PINB) skłoniły ludzi do opuszczenia budynku ZGN. - Zawieszamy protest na czas wyjaśniania naszych spraw - powiedziała "Gazecie" Andżelika Płachecka, jedna z okupujących budynek.

Przeczytaj także: Lokatorzy rozpoczęli głodówkę - bo chcą im odciąć gaz



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy