Łódź-Warszawa: trzy godziny w zimnym pociągu

Agnieszka Pogorzelska
24.01.2010 aktualizacja: 2010-01-24 18:23
A A A Drukuj
Pociąg TLK z Łodzi do Warszawy fot. Jakub Roguś
Podczas takich mrozów jak teraz jazda w nieogrzewanym wagonie nie należy do przyjemności. Jedna z naszych czytelniczek opisuje trzygodzinną podróż pociągiem z Łodzi do Warszawy z przygodami.
Dzisiaj wracałam z Łodzi do Warszawy (wyjazd z Łodzi o 12:54). O godzinie 14:10 pociąg stanął na obrzeżach Grodziska Mazowieckiego. Pan konduktor, zapytany, co się dzieje i co dalej, oznajmił, że maszynista będzie naprawiał i że może to potrwać pół godziny, może godzinę, on nie wie, natomiast być może podstawią dodatkowy skład, który mógłby nas zabrać. W między czasie przejechał pociąg relacji Przemyśl Główny - Warszawa, ale po co go zatrzymywać.

Przez ponad godzinę w pociągu nie działało ogrzewanie, często nie dało się otworzyć drzwi. O 15 25 udało się ruszyć (okazało się, że zepsuty jest pierwszy skład, a drugi go "pcha"). Podróż trwała kilka minut - już w Milanówku pociąg ponownie stanął - po drodze pierwszy skład zaczął poważnie dymić.

W Milanówku, z racji tego, że pociąg zatrzymał się na stacji PKP, sfrustrowani ludzie zaczęli wyskakiwać z pociągu (pi razy z 2 metrów) przez otwarte drzwi i przeszli na stację, oczekując na pociąg. Jakikolwiek, który by ich dowiózł do Warszawy.

A co robi pociąg, który się zepsuł? Gdy ponad połowa pasażerów "wyskoczyła"... pociąg ruszył jakby nic się nie stało.

Nieważne, że podróż trwała ponad 3 godziny, nieważne, że PKP w ramach TLK do Łodzi grzeje tylko w pociągach nowego typu. Dzisiaj mój poziom frustracji sięgnął zenitu.

A że jechałam korzystając z biletu podróżnika, nikt mi nie zwróci nawet złotówki za wszelkie opóźnienia.

Pozdrawiam, Agnieszka Pogorzelska

Polecamy: Marzenia o szybkiej kolei do Płocka warte 3 mld zł



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy