Czas szalonych balów studniówkowych

Karolina Przybysz
25.01.2010 aktualizacja: 2010-01-24 21:56
A A A Drukuj
Maturzystki nakładają czerwone podwiązki (na szczęście) Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta
  • Maturzystki nakładają czerwone podwiązki (na szczęście)
  • Młodzież z liceum im. Reja w Warszawie podczas studniówki
  • Młodzież z liceum im. Reja w Warszawie podczas studniówki
  • Piękne maturzystki z LO im. Reja podczas makijażu
- Nadmuchaliśmy prawie 4 tys. balonów! Od kilku tygodni wszyscy żyli studniówką, mówili o dekoracjach, strojach, ćwiczyli układy taneczne. Zamierzam bawić się do rana- mówiła zaraz po zatańczeniu poloneza Aleksandra Żebrowska z kl. IIId w LO im. Mikołaja Reja
Studniówkowe szaleństwa trwają w warszawskich szkołach od trzech weekendów. Ostatnia sobota była wyjątkowa, bo to od niej należy liczyć sto dni do matury. Tym razem większość liceów zorganizowała bale u siebie.

- Mamo, błagam, nie patrz na mnie, kiedy będę przechodzić obok ciebie, bo na pewno się potknę. Tato, filmuj dokładnie. Mam nadzieję, że ze strachu nie zapomnę się uśmiechać - tuż przed rozpoczęciem poloneza słychać było pełne obaw głosy studniówkowiczów. Niepotrzebnie. Zatańczyli świetnie. Dostali ogromne brawa od zgromadzonych rodziców, dziadków, przyjaciół. W liceum Reja z uśmiechem przyglądała się im Agnieszka Tomkiel, nauczycielka wf. - Przez kilka tygodni ćwiczyliśmy kroki i układy. Chciałam, żeby poczuli muzykę. Jestem z nich dumna! - chwaliła. Uczniowie przygotowali też kabaret, w którym wykorzystali elementy musicalu "Grace".

- Garnitur - klasyczny. Krawat - czerwony lub fioletowy - takie noszą prawdziwi faceci. Na szczęście w męskiej modzie studniówkowej nie ma tyle miejsca na eksperymenty co w damskiej. Nasze koleżanki, jak widać, spędziły wiele tygodni na dobieraniu strojów i pewnie całe godziny u fryzjera - mówił Tomek z "Reja". W tym roku większość dziewczyn miała sukienki do kolan, dominował ciemny fiolet i czerń. - I wszystkie bez wyjątku mają te buty, które wyglądają jak kopyta - śmiał się kolega Tomka.

- Witamy w samym centrum Paryża! - tak zostali powitani maturzyści z LO im. Klementyny Hoffmanowej. Ich sala gimnastyczna zamieniła się w Moulin Rouge, a korytarz został przybrany granatowym materiałem. Również polonez był tu wyjątkowy. Każda klasa przygotowała niespodziankę: w tradycyjne kroki wplatali np. tango czy makarenę, zmieniając niespodziewanie na kilkanaście sekund muzykę. - To wzruszający wieczór także dla rodziców. Moja córka żyła studniówką od kilku tygodni - opowiadała Małgorzata Wośko, mama Gabrysi, której klasa tańczyła z pawimi piórami zamiast róż. - Sami wymyślaliśmy dekorację i układy taneczne, załatwialiśmy catering. Było sporo pracy, ale teraz wspaniale się bawimy. Szkoła zmieniła się nie do poznania - cieszył się Marcin Szychowski z kl. IIId.

W "Staszicu" maturzyści postanowili wprowadzić bajkową atmosferę dzieciństwa: szkoła została ozdobiona motywami z kreskówek Disneya. Był Król Lew, Królewna Śnieżka, Piękna i Bestia, jedna ze ścian oblepiły kartki z komiksu o Kaczorze Donaldzie. Na pomysł bajkowych dekoracji wpadły Magda Gromisz i Joanna Skowrońska. - Szczerze mówiąc, o dekoracjach myślałyśmy już w drugiej klasie. Udało się przekonać ludzi. Czujemy, że zbliża się egzamin dojrzałości, ale jesteśmy otoczeni przez postaci z naszych ulubionych bajek. Tak zaangażowałyśmy się w dekoracje, że same ledwo zdążyłyśmy się przygotować do balu - śmiały się dziewczyny.

Po zakończeniu poloneza studniówkowicze oglądali kabaret przygotowany przez Maćka Antkowiaka. - Wystąpiło 40 osób, w tym siedmiu nauczycieli przebranych za krasnoludki. Polonez też nam się udał, mimo że u nas więcej jest matematyków niż tancerzy i muzyków - przyznał Maciek.

Na zabawę w hotelu Marriott na Okęciu zdecydowało się Autorskie LO nr 42. Było kameralnie, bo w szkole uczy się niewiele ponad sto osób. Tu też królowała makarena, która przyciągnęła wszystkich na pustawy na początku parkiet. Po polonezie uczniowie wręczyli nauczycielom nagrody w nietypowych kategoriach, np. Leśnik Roku. - To dla osoby, która stawia las jedynek - wytłumaczył Michał Kwiatkowski. - Świetnie się bawię, ale chwilami dopada mnie nostalgia. Czuję się, jakby to był początek końca, później będzie już tylko dorosłość - zwierzył się Michał. - Ale pocieszam się, że nie jest to ostatni bal w życiu, choć na pewno najważniejszy i zapamiętam go na długo.

Zrób to w Warszawie: z Agnieszką Kowalską i Łukaszem Kamińskim



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy