Polsko-serbska wojna o ambasadę. Przejmiemy ją siłą?
26.01.2010
aktualizacja: 2010-08-11 18:48
Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Serbia ma miesiąc na wyprowadzkę z byłej ambasady w Al. Ujazdowskich - zdecydował komornik. Potem zacznie obowiązywać inny scenariusz - "siłowe odebranie nieruchomości", dotąd wobec placówek dyplomatycznych w Polsce niepraktykowane.
ZOBACZ TAKŻE
- Polska zapłaci za pałac zburzony pod ambasadę USA (29-12-09, 17:17)
- Rosja otwiera salony - ambasada zdobyta (21-02-10, 14:04)
- Przejmiemy siłą ambasadę? (29-01-10, 00:00)
- Polak oszukał ambasadę Egiptu na pięć mln zł. (05-11-09, 09:00)
- Serbia chce przejąć kawałek Polski (21-10-09, 10:00)
SERWISY
- Nigdy dotąd nie było tak, by władza jednego państwa, a taką jest przecież wymiar sprawiedliwości, orzekała o odpowiedzialności drugiego - komentuje wyrok eksmisyjny mec. Józef Forystek reprezentujący Serbię.
Jego klient wdał się w spór dość nietypowy. Po jednej stronie stoi rodzina Gawrońskich, która w 2005 r. odzyskała przedwojenną nieruchomość. Po drugiej - powołująca się na międzynarodowe immunitety Republika Serbii.
Jej dyplomacja z Al. Ujazdowskich dawno się wprawdzie wyprowadziła, ale Serbia uważa się tam za właściciela. Nieruchomość jest wianem pozostawionym jej po rozpadzie socjalistycznej Jugosławii.
Odwetowych spraw między stronami jest w sumie sześć. Wygrany przez Gawrońskich proces o eksmisję właśnie zyskał klauzulę wykonalności. Jeśli dojdzie do eksmisji Serbii, będzie to pierwsza tego typu sprawa po 1989 r.
Serbia: Nie wpuszczam
- Polski sąd nie uważał, że opuszczony pałacyk obejmuje immunitet dyplomatyczny - tłumaczy sytuację Lech Żyżylewski, reprezentant prywatnych właścicieli. Potem opisuje scenariusz nadchodzących wydarzeń: - Komornik dał Serbii 30 dni na dobrowolną wyprowadzkę. Co ważne, wyznaczył też termin siłowego odebrania nieruchomości, który przypada na koniec lutego. Budynek stoi pusty, w środku została drabina i krzesło - opisuje.
Przyznaje, że dziś nie można przesądzić, czy jego klienci odzyskają majątek. Nadchodzące zdarzenia nie są typowe, bo prawo polskie miesza się tu z immunitetami, które chronią dyplomatów. I tak: - Jeśli w dniu eksmisji wejście do budynku zagrodzi nam ktoś z personelu ambasady i powie "nie wpuszczam", komornik odejdzie z niczym. Choć budynek jest poza immunitetem, to nadal chroni on pracowników ambasady - tłumaczy mec. Żyżylewski.
Liczy, że Serbia będzie chciała "uniknąć dyplomatycznego skandalu", więc dobrowolnie opuści nieruchomość.
Ochrona pustego budynku
Druga strona twardo broni innej wersji: Al. Ujazdowskie 23, choć opuszczone, nadal pozostają adresem placówki dyplomatycznej i są dla polskich funkcjonariuszy terenem nietykalnym.
- A co dzieje się wewnątrz, nikogo nie powinno interesować - podkreśla Józef Forystek.
Opinię mecenasa potwierdzają dyskretne zmiany w otoczeniu budynku, których dokonali jego klienci. Ostatnio na drzwiach pojawił się znak ostrzegawczy - chronione plastikową koszulką ksero z godłem państwowym i informacją: "Ambasada Republiki Serbii". Jak sądzi druga strona, forma oznakowania placówki dyplomatycznej, choć nietypowa - ma podziałać prewencyjnie.
- To spore nadużycie - ocenia ruchy przeciwnika mec. Żyżylewski. - Dyplomatów w środku nie ma, trwa więc obrona pustego budynku przed jego prawowitymi właścicielami.
Natomiast mec. Forystek szykującego się do akcji komornika ostrzega już dziś: - Będzie reprezentantem jednego państwa, które wchodzi na teren drugiego. Zapowiada, że eksmisję będzie próbował zablokować. Potem przechodzi na grunt stosunków międzynarodowych. - Polska naraża się na możliwe retorsje Serbii - ostrzega. - Przypadek z Warszawy stanie się precedensem: skoro nasz kraj miał prawo w ten sposób potraktować placówkę dyplomatyczną, może się spodziewać podobnego potraktowania. I to na terenie całego świata.
Pretensje ma głównie do MSZ. Mówi, że resort jako "opiekun ambasad" nigdy nie powinien doprowadzić do sytuacji, w której dyplomacja zaczyna sprowadzać się do "wojen między prawnikami toczonych na salach sądowych". - Informacja o eksmisji pójdzie w świat, a MSZ będzie świecił oczami.
Co na to sam MSZ? "Ministerstwo Spraw Zagranicznych z niepokojem obserwuje toczący się spór pomiędzy właścicielami a władającymi, tj. Ambasadą Republiki Serbii - czytamy w odpowiedzi ministerstwa. Dalej jest o mediacji MSZ oraz "woli rozpoczęcia rozmów ugodowych", którą wyraziły obie strony. Na koniec MSZ "wyraża nadzieję, że strony osiągną rozwiązanie polubowne, finalnie skutkujące wydaniem nieruchomości właścicielom".
Tymczasem na termin czeka m.in. wniosek Serbii o zasiedzenie nieruchomości (oceniony w ratuszu jako " zaskakująca próba wrogiego przejęcia kawałka ziemi należącej do Polski").
Jego klient wdał się w spór dość nietypowy. Po jednej stronie stoi rodzina Gawrońskich, która w 2005 r. odzyskała przedwojenną nieruchomość. Po drugiej - powołująca się na międzynarodowe immunitety Republika Serbii.
Jej dyplomacja z Al. Ujazdowskich dawno się wprawdzie wyprowadziła, ale Serbia uważa się tam za właściciela. Nieruchomość jest wianem pozostawionym jej po rozpadzie socjalistycznej Jugosławii.
Odwetowych spraw między stronami jest w sumie sześć. Wygrany przez Gawrońskich proces o eksmisję właśnie zyskał klauzulę wykonalności. Jeśli dojdzie do eksmisji Serbii, będzie to pierwsza tego typu sprawa po 1989 r.
Serbia: Nie wpuszczam
- Polski sąd nie uważał, że opuszczony pałacyk obejmuje immunitet dyplomatyczny - tłumaczy sytuację Lech Żyżylewski, reprezentant prywatnych właścicieli. Potem opisuje scenariusz nadchodzących wydarzeń: - Komornik dał Serbii 30 dni na dobrowolną wyprowadzkę. Co ważne, wyznaczył też termin siłowego odebrania nieruchomości, który przypada na koniec lutego. Budynek stoi pusty, w środku została drabina i krzesło - opisuje.
Przyznaje, że dziś nie można przesądzić, czy jego klienci odzyskają majątek. Nadchodzące zdarzenia nie są typowe, bo prawo polskie miesza się tu z immunitetami, które chronią dyplomatów. I tak: - Jeśli w dniu eksmisji wejście do budynku zagrodzi nam ktoś z personelu ambasady i powie "nie wpuszczam", komornik odejdzie z niczym. Choć budynek jest poza immunitetem, to nadal chroni on pracowników ambasady - tłumaczy mec. Żyżylewski.
Liczy, że Serbia będzie chciała "uniknąć dyplomatycznego skandalu", więc dobrowolnie opuści nieruchomość.
Ochrona pustego budynku
Druga strona twardo broni innej wersji: Al. Ujazdowskie 23, choć opuszczone, nadal pozostają adresem placówki dyplomatycznej i są dla polskich funkcjonariuszy terenem nietykalnym.
- A co dzieje się wewnątrz, nikogo nie powinno interesować - podkreśla Józef Forystek.
Opinię mecenasa potwierdzają dyskretne zmiany w otoczeniu budynku, których dokonali jego klienci. Ostatnio na drzwiach pojawił się znak ostrzegawczy - chronione plastikową koszulką ksero z godłem państwowym i informacją: "Ambasada Republiki Serbii". Jak sądzi druga strona, forma oznakowania placówki dyplomatycznej, choć nietypowa - ma podziałać prewencyjnie.
- To spore nadużycie - ocenia ruchy przeciwnika mec. Żyżylewski. - Dyplomatów w środku nie ma, trwa więc obrona pustego budynku przed jego prawowitymi właścicielami.
Natomiast mec. Forystek szykującego się do akcji komornika ostrzega już dziś: - Będzie reprezentantem jednego państwa, które wchodzi na teren drugiego. Zapowiada, że eksmisję będzie próbował zablokować. Potem przechodzi na grunt stosunków międzynarodowych. - Polska naraża się na możliwe retorsje Serbii - ostrzega. - Przypadek z Warszawy stanie się precedensem: skoro nasz kraj miał prawo w ten sposób potraktować placówkę dyplomatyczną, może się spodziewać podobnego potraktowania. I to na terenie całego świata.
Pretensje ma głównie do MSZ. Mówi, że resort jako "opiekun ambasad" nigdy nie powinien doprowadzić do sytuacji, w której dyplomacja zaczyna sprowadzać się do "wojen między prawnikami toczonych na salach sądowych". - Informacja o eksmisji pójdzie w świat, a MSZ będzie świecił oczami.
Co na to sam MSZ? "Ministerstwo Spraw Zagranicznych z niepokojem obserwuje toczący się spór pomiędzy właścicielami a władającymi, tj. Ambasadą Republiki Serbii - czytamy w odpowiedzi ministerstwa. Dalej jest o mediacji MSZ oraz "woli rozpoczęcia rozmów ugodowych", którą wyraziły obie strony. Na koniec MSZ "wyraża nadzieję, że strony osiągną rozwiązanie polubowne, finalnie skutkujące wydaniem nieruchomości właścicielom".
Tymczasem na termin czeka m.in. wniosek Serbii o zasiedzenie nieruchomości (oceniony w ratuszu jako " zaskakująca próba wrogiego przejęcia kawałka ziemi należącej do Polski").
Przeczytaj także: Serbia chce przejąć kawałek Polski
-
Polsko-serbska wojna o ambasadę. Przejmiemy ją ...
widokzkuchni
26.01.10, 10:04
Gdyby tak jeszcze bolszewików wywalić z ich włości :-/»
-
Dzwonic po Ikonowicza
garnek_z_neolitu
26.01.10, 12:05
I jego siepaczy! Niech blokuja! Jak mozna cale panstwo wywalac na bruk?!Skandal. Ze tez ja tego dozylem :P Partyznaci Bros Tity przewracaja sie w grobach. »
-
Polsko-serbska wojna o ambasadę. Przejmiemy ją ...
psychiatranarodowy
26.01.10, 16:06
Rozkradanie majątku narodowego w obecnie panującej nowomowie nazywa się odbieraniem zagrabionego. Tylko w tym bardzo chorym kraju jest to możliwe, by jakiś bezczelny złodziej i cwaniak w »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Warsaw Music Week. Wieczór z hip hopem od Prosto
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


