Polsko-serbska wojna o ambasadę. Przejmiemy ją siłą?

Iwona Szpala
26.01.2010 aktualizacja: 2010-08-11 18:48
A A A Drukuj
Budynek dawnej ambasady Jugosławii przy al. Ujazdowskich 23/25 Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Serbia ma miesiąc na wyprowadzkę z byłej ambasady w Al. Ujazdowskich - zdecydował komornik. Potem zacznie obowiązywać inny scenariusz - "siłowe odebranie nieruchomości", dotąd wobec placówek dyplomatycznych w Polsce niepraktykowane.
SERWISY
- Nigdy dotąd nie było tak, by władza jednego państwa, a taką jest przecież wymiar sprawiedliwości, orzekała o odpowiedzialności drugiego - komentuje wyrok eksmisyjny mec. Józef Forystek reprezentujący Serbię.

Jego klient wdał się w spór dość nietypowy. Po jednej stronie stoi rodzina Gawrońskich, która w 2005 r. odzyskała przedwojenną nieruchomość. Po drugiej - powołująca się na międzynarodowe immunitety Republika Serbii.

Jej dyplomacja z Al. Ujazdowskich dawno się wprawdzie wyprowadziła, ale Serbia uważa się tam za właściciela. Nieruchomość jest wianem pozostawionym jej po rozpadzie socjalistycznej Jugosławii.

Odwetowych spraw między stronami jest w sumie sześć. Wygrany przez Gawrońskich proces o eksmisję właśnie zyskał klauzulę wykonalności. Jeśli dojdzie do eksmisji Serbii, będzie to pierwsza tego typu sprawa po 1989 r.

Serbia: Nie wpuszczam

- Polski sąd nie uważał, że opuszczony pałacyk obejmuje immunitet dyplomatyczny - tłumaczy sytuację Lech Żyżylewski, reprezentant prywatnych właścicieli. Potem opisuje scenariusz nadchodzących wydarzeń: - Komornik dał Serbii 30 dni na dobrowolną wyprowadzkę. Co ważne, wyznaczył też termin siłowego odebrania nieruchomości, który przypada na koniec lutego. Budynek stoi pusty, w środku została drabina i krzesło - opisuje.

Przyznaje, że dziś nie można przesądzić, czy jego klienci odzyskają majątek. Nadchodzące zdarzenia nie są typowe, bo prawo polskie miesza się tu z immunitetami, które chronią dyplomatów. I tak: - Jeśli w dniu eksmisji wejście do budynku zagrodzi nam ktoś z personelu ambasady i powie "nie wpuszczam", komornik odejdzie z niczym. Choć budynek jest poza immunitetem, to nadal chroni on pracowników ambasady - tłumaczy mec. Żyżylewski.

Liczy, że Serbia będzie chciała "uniknąć dyplomatycznego skandalu", więc dobrowolnie opuści nieruchomość.

Ochrona pustego budynku

Druga strona twardo broni innej wersji: Al. Ujazdowskie 23, choć opuszczone, nadal pozostają adresem placówki dyplomatycznej i są dla polskich funkcjonariuszy terenem nietykalnym.

- A co dzieje się wewnątrz, nikogo nie powinno interesować - podkreśla Józef Forystek.

Opinię mecenasa potwierdzają dyskretne zmiany w otoczeniu budynku, których dokonali jego klienci. Ostatnio na drzwiach pojawił się znak ostrzegawczy - chronione plastikową koszulką ksero z godłem państwowym i informacją: "Ambasada Republiki Serbii". Jak sądzi druga strona, forma oznakowania placówki dyplomatycznej, choć nietypowa - ma podziałać prewencyjnie.

- To spore nadużycie - ocenia ruchy przeciwnika mec. Żyżylewski. - Dyplomatów w środku nie ma, trwa więc obrona pustego budynku przed jego prawowitymi właścicielami.

Natomiast mec. Forystek szykującego się do akcji komornika ostrzega już dziś: - Będzie reprezentantem jednego państwa, które wchodzi na teren drugiego. Zapowiada, że eksmisję będzie próbował zablokować. Potem przechodzi na grunt stosunków międzynarodowych. - Polska naraża się na możliwe retorsje Serbii - ostrzega. - Przypadek z Warszawy stanie się precedensem: skoro nasz kraj miał prawo w ten sposób potraktować placówkę dyplomatyczną, może się spodziewać podobnego potraktowania. I to na terenie całego świata.

Pretensje ma głównie do MSZ. Mówi, że resort jako "opiekun ambasad" nigdy nie powinien doprowadzić do sytuacji, w której dyplomacja zaczyna sprowadzać się do "wojen między prawnikami toczonych na salach sądowych". - Informacja o eksmisji pójdzie w świat, a MSZ będzie świecił oczami.

Co na to sam MSZ? "Ministerstwo Spraw Zagranicznych z niepokojem obserwuje toczący się spór pomiędzy właścicielami a władającymi, tj. Ambasadą Republiki Serbii - czytamy w odpowiedzi ministerstwa. Dalej jest o mediacji MSZ oraz "woli rozpoczęcia rozmów ugodowych", którą wyraziły obie strony. Na koniec MSZ "wyraża nadzieję, że strony osiągną rozwiązanie polubowne, finalnie skutkujące wydaniem nieruchomości właścicielom".

Tymczasem na termin czeka m.in. wniosek Serbii o zasiedzenie nieruchomości (oceniony w ratuszu jako " zaskakująca próba wrogiego przejęcia kawałka ziemi należącej do Polski").

Przeczytaj także: Serbia chce przejąć kawałek Polski



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy