Dzień pieszego pasażera kolei - jak co dzień

Jarosław Osowski
27.01.2010 aktualizacja: 2010-01-28 11:48
A A A Drukuj
Styczniowa awaria pociągu w pobliżu przystanku Powiśle. fot. Michael Dembinski
  • Ludzie na torach przy Dworcu Powiśle. - W tej niemiłej przygodzie jednych z drugimi połączył duch solidarności zaczęli sobie nawzajem pomagać we wspinaczce
  • Do podobnej awarii doszło w środę między Śródmieściem a Powiślem.
  • Ludzie na torach przy Dworcu Powiśle.
  • Ludzie na torach przy Dworcu Powiśle.
Na Dworcu Powiśle rozgrywały się w środę sceny rodzajowe, które mogą zadziwić nawet najbardziej doświadczonych awariami pasażerów pociągów podmiejskich. - Sznur pieszych na jednym z torów, starsi z trudem wdrapywali się na peron - opowiada Michael Dembinski
SERWISY

Przeczytaj blog o komunikacji autora tego artykułu



Nasz czytelnik, który akurat wysiadł z pociągu zmierzającego w przeciwnym kierunku, od razu chwycił za aparat fotograficzny. Do "Gazety" przysłał pełną dokumentację całego zdarzenia. Widać zepsuty skład Szybkiej Kolei Miejskiej, który utknął na wiadukcie linii średnicowej, gdzieś na wysokości Szpitala Śródmiejskiego. Widać też ludzi idących w większości gęsiego wzdłuż toru. Choć niektórzy wyprzedzają grupę, nie zważając na pociągi przejeżdżające sąsiednimi torami. Celem wszystkich jest odległy o prawie 250 m peron Dworca Powiśle.

- I to, co się tutaj działo, zrobiło na mnie największe wrażenie. Dla młodych wejście na platformę nie było dużym problemem, ale starsi nie dawali rady wdrapywać się na wysokość jednego metra. W tej niemiłej przygodzie jednych z drugimi połączył duch solidarności: zaczęli sobie nawzajem pomagać we wspinaczce - zaobserwował z satysfakcją pan Michael.

Prezes SKM Leszek Walczak potwierdza, że ok. godz. 10 w pociągu doszło do awarii układu pneumatycznego, który jest związany z hamulcami. Skład stanął i nie chciał ruszyć dalej. Pech chciał, że tuż przed stacją. Po niespełna półgodzinie przyjechał następny pociąg i dopchnął ten zepsuty do peronu. Tyle że wtedy nie było już z niego komu wysiadać. - Zdeterminowani pasażerowie musieli sobie sami otworzyć drzwi. Zgodnie z przepisami obsłudze nie wolno tego zrobić, jeśli pociąg nie znajduje się na stacji - podkreśla prezes Walczak.

Codzienne dojazdy pociągami podmiejskimi to jeden z głównych tematów blogu jeziorki.blogspot.com, który prowadzi Michael Dembinski. 12 lat temu przyjechał z Wielkiej Brytanii i zamieszkał na obrzeżach Warszawy. Do korzystania z kolei zmusiły go coraz większe korki na Puławskiej i montaż parkomatów na Powiślu. - Normalnie przejazd trwa 31 minut i jest cudownie. Wystarczy jednak mała zmiana klimatyczna, a od razu są ogromne opóźnienia - mówi nasz czytelnik. Pod datą 20 stycznia i tytułem "Unacceptable" odnotował w blogu 97-minutowe opóźnienie pociągu do Żyrardowa (podróż do tego miasta zajmuje 49 minut). Jako anegdotę podaje też wygląd peryferyjnej stacji Warszawa-Dawidy, gdzie nie ma nawet jednej tablicy z nazwą tego przystanku. - Wieczorem, jak się wraca z pracy i trudno rozpoznać, gdzie się jest, wystarczy spojrzeć, czy na czerwonym świetle stoi sznur samochodów - podpowiada. - Jeśli tak, to jest to ul. Baletowa. Czyli jesteśmy w Dawidach.

Przeczytaj także: Naraził się politykom, bo chce reformować koleje



kontakt

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy