Kto utopił miliony w basenie przy Łabiszyńskiej?

Jakub Chełmiński
29.01.2010 aktualizacja: 2010-01-28 21:08
A A A Drukuj
Zajęcia dla niemowlaków na pływalni Fot. Marzena Hmielewicz / AG
Doniesienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przy budowie basenu Polonez złożyły w prokuraturze władze Targówka. Pływalnię po sześciu latach użytkowania trzeba było zamknąć, bo zagrażała bezpieczeństwu. Remont ma kosztować ponad 7 mln zł. O ile basenu nie trzeba będzie rozebrać
SERWISY
Bródnowską pływalnię po sześciu latach użytkowania trzeba było zamknąć, bo zagrażała bezpieczeństwu. Remont ma kosztować ponad 7 mln zł. O ile basenu nie trzeba będzie rozebrać.

Otwierany z wielką pompą w 2003 r. basen Polonez był dumą dzielnicy. Za 34 mln zł powstał obiekt z najdłuższą zjeżdżalnią w Warszawie, gejzerami, stacjami masażu wodnego i jacuzzi, które miały przyciągać mieszkańców dzielnicy i okolic. I faktycznie przyciągały, choć szybko zauważono pierwsze usterki. - Na drewnianej konstrukcji dachu powstały zacieki. W zewnętrznym poszyciu pojawiły się dziury - wylicza Paweł Michalec, obecny szef Ośrodka Sportu i Rekreacji na Targówku.

29 grudnia 2009 r. nadzór budowlany stwierdził, że Poloneza trzeba zamknąć, bo stan budynku zagraża pływającym. Władze dzielnicy zamówiły ekspertyzę, która wykazuje, że wiele błędów popełniono podczas projektowania i budowy basenu. - Źle działająca wentylacja sprawiła, że blacha cynkowo-tytanowa objęta 50-letnią gwarancją już po sześciu latach została przeżarta przez parę wodną z chlorem - mówi Grzegorz Zawistowski, burmistrz Targówka.

Z ekspertyzy wynika, że naprawa stwierdzonych już usterek pochłonie 7,4 mln zł. Możliwe jednak, że w trakcie prac remontowych wyjdą na jaw kolejne. Najczarniejszy scenariusz zakłada, że pływalnię trzeba będzie rozebrać do fundamentów.

Twa spór, kto ma zapłacić za remont. Projektantem i Inwestorem Zastępczym na budowie pływalni była Kancelaria Inwestycyjna "Property Project". Ta sama, która projektowała inne warszawskie baseny, m.in.: Warszawiankę, Potocką, Esperanto. Ratusz Targówka próbował porozumieć się z nią polubownie, ale nie udało się. - Nie było błędów na etapie projektowym, tylko na wykonawczym. A władze dzielnicy od pięciu lat, kiedy pojawiły się pierwsze usterki, nie zrobiły nic - mówi Adrian Górecki, prezes Property Project.

- Jako Inwestor Zastępczy ta firma odpowiadała też za nadzór nad pracami. Inwestycja została źle wykonana i będziemy domagać się pokrycia kosztów remontu - twierdzi burmistrz Zawistowski.

Czy doszło do przestępstwa, oceni prokuratura. Jeśli tak, sprawa zapewne będzie latami ciągnęła się w sądach. Na szczęście mieszkańcy nie będą musieli czekać na jej zakończenie. Do końca kwietnia ma być gotowa kolejna ekspertyza. Wówczas Targówek wystąpi do władz Warszawy o pieniądze na remont basenu. Równocześnie będzie walczył z Property Project o pokrycie jego kosztów.

Przeczytaj także: Czym był "byt, który przejadał pieniądze"?



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy