"Porwał mnie pociąg pułapka! A PKP to się opłaca"

Michal Cyrek
28.01.2010 aktualizacja: 2010-01-28 22:05
A A A Drukuj
Do podobnej awarii doszło w środę między Śródmieściem a Powiślem. fot. Michael Dembinski
Kolejna przygoda z pociągu nadesłana przez naszego pasażera. Pan Michał trafił na pociąg..., który wywiózł go o wiele za daleko. I musiał za to zapłacić.
Po ciężkim dniu w pracy marzyłem tylko o tym by znaleźć się w domu. Na stacji Warszawa Ochota z wielką niecierpliwością jak co dzień oczekiwałem na pociąg do Pruszkowa. Ku mojej wielkiej radości na stacje wtoczył się jeden z pociągów, którym wielokrotnie już wracałem do domu, kierunek: Żyrardów.

Zaraz po opuszczeniu peronu do wagonu wkroczyło dwóch Panów i poprosiło o bilety. Niczym nie zrażony zaprezentowałem mój ważny tygodniowy bilet i wróciłem do lektury czasopisma, po czym przeżyłem zaskoczenie. Okazało się że pociąg w którym jestem nie jest zwyczajny, lecz przyspieszony - nie zdradzała tego ani prędkość ani standard, ale uwierzyłem na słowo. Ponadto okazało się, że mój bilet jest nieważny ponieważ obowiązuje tylko do Pruszkowa, a pierwszy przystanek jest dopiero w Jaktorowie (4 przystanki za Pruszkowem) i pomimo faktu, że wciąż byłem w Warszawie siłą rzeczy złamię prawo, bo nie zostanę wypuszczony wcześniej.

Na nic zdały się tłumaczenia że pociąg nie był zapowiedziany i nie był oznaczony, że nie mam zamiaru jechać do Jaktorowa i że chce wysiąść w Pruszkowie. Według kontrolerów PKP nie ma obowiązku informować pasażerów o zmianach. Uważają że podróżni powinny codziennie monitorować rozkład jazdy i szukać zmian. Zbyt skomplikowane też jest oznakowanie pociągu np "Żyrardow - Przyspieszony", zamiast tego na pociągu jest napis "Żyrardów - Boxit" (czy jakoś tak). Boxit to nazwa pociągu, a w rozkładzie jazdy znajduje sie informacja, że jest "przyspieszony".

Podsumowując zostałem wprowadzony w błąd, wywieziony kilkanaście kilometrów dalej niż chciałem jechać, stałem pół godziny na mrozie czekajac na pociag powrotny, poniosłem koszty powrotu i zamiast przeprosin dostałem karę - podobnie jak kilkanaście innych osób. Dodatkowo pociąg, którym wracałem miał zamarznięte drzwi i ledwo udalo się do niego wsiąść.

Rodzi się pytanie: dla kogo istnieje kolej? Kto z niej korzysta i dlaczego? Na pierwszym miejscu są oczywiście pracownicy PKP, ponieważ podróżni istnieją dla nich. Na drugim miejscu są masochiści i inne świry. Największa grupę stanowią jednak zwykli podróżni, którzy nie maja żadnego innego wyboru i są zmuszeniu do korzystania z ich uslug. PKP na każdym kroku ułatwia im życie wprowadzając dodatkowe atrakcje jak np. postój pociągu w szczerym polu przez kilka godzin, nie trzymanie się rozkładu jazdy, wiecznie psujace się składy, brud i chamską obsługę.

P.S. Z tego co słyszałem podobna sytuacja powtórzyła się już wielokrotnie, a pomimo tego Koleje Mazowieckie nie wprowadziły żadnych zmian, aby podróżni nie popełniali błędu. I niby dlaczego mieliby to robić? Ten pociąg to żyła złota dla kontrolerow.

Pozdrawiam,

Michal Cyrek

Dzień pieszego pasażera kolei - jak co dzień



kontakt

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy