"Skandal na kolei ważniejszy niż komisje śledcze"

Dariusz Koc
29.01.2010 aktualizacja: 2010-01-29 16:54
A A A Drukuj
Pasażerowie próbują dostać się do pociągu Kolei Mazowieckich Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Codziennie dostajemy nowe listy o fatalnej sytuacji w warszawskich i podwarszawskich pociągach. Dziś pan Dariusz opisuje trasę do Zielonki. Według jego relacji, poranny pociąg do Śródmieścia w styczniu ani razu nie przyjechał o czasie. Ale to nie koniec zarzutów.
Widziałem, że próbujecie Państwo coś napisać o Kolejach Mazowieckich ("Porwał mnie pociąg pułapka! A PKP to się opłaca", M. Cyrek. warszawa.gazeta.pl 28.01.2010) . Wczoraj odbywałem podróż z Zielonki (pod Warszawą) do Katowic i z powrotem. Czekanie na opóźnione pociągi i opóźnienia pociągów zajęły łącznie 3 godz. 40 min., z czego 1 godz. 30 min przypadła na Euro City i Inter City, reszta na Koleje Mazowieckie.

Podróżuję z Zielonki do Warszawy Śródmieście i z powrotem codziennie od kilku lat (uważam, albo uważałem, że jest to rozsądniejsze niż jazda samochodem). Od zmiany rozkładu w grudniu 2009 do prawie końca stycznia poranny pociąg do Śródmieścia (ok. 8.30) nigdy (słownie: nigdy) nie przyjechał zgodnie z rozkładem, a tylko ok. 4 razy przyjechał z opóźnieniem mniejszym niż 10 min. Opóźnienia dochodzące do 30 min. to standard, a zdarzają się większe. Opóźnienia pociągów powrotnych (ok. 19.30 ze Śródmieścia do Tłuszcza) dochodzą do 1,5 godz. i praktycznie nigdy mniej niż 20 - 30 min.

Ponieważ jednak pamiętam różne czasy na kolei (w tym niekoniecznie gorsze pod tym względem czasy PRL) i mam zawsze dobrą lekturę do poczytania, to nie zawsze robię z tego problem.

To, co zobaczyłem wczoraj w pociągu do Tłuszcza o 19.21 (opóźnionym 1 godz. i 40 min.) dobiło mnie jednak: nie zamykające się drzwi w pociągu, wyłączone ogrzewanie, drżący z zimna pasażerowie, w toaletach fekalia wylewające się z klozetów na podłogę, syf, bród, a do tego polujący jak sępy (biegający po pociągu i trzaskający drzwiami) kontrolerzy, bezwzględnie egzekwujący najmniejsze nawet uchybienia i nieprawidłowości w biletach. Wszystko łącznie w zdruzgotanej całym dniem psychice wręcz budziło odruch samobójczy. Czegoś podobnego nie widziałem nawet w Kambodży. W krajach afrykańskich z pewnością również jest lepiej. Jest to nieprawdopodobne. Sanepid, Urząd Dozoru Technicznego, czy inne odpowiedzialne instytucje nie powinny w ogóle dopuścić takiego taboru do ruchu. Z pewnością zagrażają życiu i zdrowiu.

Gdzieś wszyscy zatracili poczucie rzeczywistości. Koleje nie są do niczego zobowiązane, niczego się od nich nie oczekuje, ani niczego nie egzekwuje. Nikt z niczego nie musi się przed nikim tłumaczyć. Proszę kiedyś stanąć i posłuchać w jakiej formie i stylu podawane są komunikaty o opóźnieniach pociągów. Śmiech przez łzy.

Państwo w państwie, na które samorządy lokalne łożą niemałe pieniądze. Naturalny monopol i wynikła z tego ponura patologia, aroganccy i niekompetentni prezesi licznych spółek kolejowych, związkowcy i kolejarze palący opony podczas strajków. Tylko sracza w pociągu nie ma kto sprzątnąć raz na miesiąc. To naprawdę jest tragiczne.

Niech ktoś się może zainteresuje tym, spróbuje się przejechać takim pociągiem, zrobi kilka zdjęć, napisze jakiś reportaż (nie wiem, co jeszcze) zamiast pisać kolejny 3758. artykuł o 372. bezsensownej Komisji Śledczej.

Pozdrawiam serdecznie,

Dariusz Koc

Przeczytaj także: Naraził się politykom, bo chce reformować koleje



kontakt

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy