Ostatnia szansa dla dyrektora Muzeum Kolejnictwa

Dominika Olszewska
01.02.2010 aktualizacja: 2010-01-31 18:22
A A A Drukuj
Pociągi PKP w Muzeum Kolejnictwa Fot. Albert Zawada / AG
Ferdynand Ruszczyc, szef Muzeum Kolejnictwa, zatrudniał ludzi bez kwalifikacji - wynika z kontroli urzędu marszałkowskiego.
- Kontrola wykazała nieprawidłowości w polityce kadrowej muzeum. Pan Ruszczyc ma miesiąc na ich naprawienie - mówi wicemarszałek Mazowsza Ludwik Rakowski (PO) odpowiedzialny za kulturę.

Kontrolerzy urzędu marszałkowskiego pojawili się w placówce przy ul. Towarowej w grudniu u.br. Była to reakcja na tekst "Gazety", w którym opisaliśmy niepokojące działania nowego dyrektora muzeum. Ujawniliśmy, że przez dziewięć miesięcy szefowania placówce nie zorganizował ani jednej merytorycznej wystawy. Odbył się tam za to bal potworów w Halloween. Działania dyrektora Ruszczyca oburzyły miłośników zabytków techniki. Okazało się, że wystawił na zewnątrz najstarszą w Polsce spalinową lokomotywę z lat 20.

Ale to nie wszystko. Dyrektor Ruszczyc zwolnił 80 proc. pracowników, za to zatrudnił m.in. swojego znajomego Andrzeja Wojciechowskiego, byłego wojewódzkiego konserwatora zabytków, zwolnionego za nieudolność i sprzyjanie inwestorom. Dał mu posadę doradcy ds. remontu lokomotyw i wagonów.

Polityka kadrowa wzbudziła wątpliwości urzędu marszałkowskiego. Kontrolerzy przyjrzeli się, na jakiej zasadzie Ruszczyc zwalniał starych i zatrudniał nowych pracowników. Ich wnioski potwierdziły nasze ustalenia. Urzędnicy wytknęli dyrektorom przyjmowanie do pracy ludzi bez kwalifikacji. Zarzucili również, że nie ustalił zasad rekrutacji.

Ferdynad Ruszczyc: - Nie zgadzam się z zarzutami.

Władze Mazowsza nie kryją rozczarowania. - Wydawało się, że to idealny kandydat. Człowiek z takim nazwiskiem i do tego były szef Muzeum Narodowego. A tu taka porażka - żali się jeden z wysokich urzędników. I dodaje: - Dostał ostatnią szansę.

Przeczytaj także: Ruszczyc zamienił sztukę na parowozy



Podziel się

  • Poprzednik zaniedbał unikatowy tabor szlakuls 01.02.10, 15:52

    Jedyne w kraju egzemplarze wagonów i lokomotywy znajdowały się po drugiej stronie płotu i były systematycznie niszczone przez złomiarzy. »

Najnowsze wiadomości z Warszawy