Morze latawców nad Zegrzem
01.02.2010
aktualizacja: 2010-08-11 18:51
Zimą zalew to miejsce magiczne. Przyjeżdżam tu w każdej wolnej chwili. Gdy mój latawiec łapie wiatr, a ja zaczynam sunąć po lodzie, czuję, że żyję - mówi Paulina Ziółkowska, instruktorka kitesurfingu, którą spotkaliśmy w sobotę rano na zmarzniętym jeziorze Zegrzyńskim. Zobacz zdjęcia.
ZOBACZ TAKŻE
- Kolorowe latawce opanowały Bemowo [ZDJĘCIA] (11-10-10, 10:00)
- Wielkie mycie miejskich autobusów (01-02-10, 08:00)
- Bałagan na Euro 2012 przez brak przepisów (31-01-10, 17:15)
- Kogucik Zorro i kury z poczuciem humoru [zdjęcia] (31-01-10, 11:02)
- Cenny obraz odzyskany po 67 latach (31-01-10, 10:00)
- Nocna jazda na nasypie kolejowym przy PKP Powiśle (28-01-10, 23:21)
Zalew Zegrzyński zamarza każdego roku. Jednak bardzo rzadko na tak długo. Tej zimy wielkie lodowisko zrobiło się już na początku stycznia. Od kilku tygodni w weekendy ściągają więc tu tłumy miłośników sportów zimowych, przede wszystkim snowkitingu, czyli zimowej odmiany kitesurfingu. Polega to na tym, że narciarz lub snowboardzista jest ciągnięty przez przyczepiony do bioder latawiec.
W sobotę niebo nad zamarzniętym jeziorem znów było usłane kolorowymi latawcami. Na jeziorze zobaczyliśmy Agatę Szczytnicką, informatyczkę i zapaloną narciarkę. Przyjechała tu z kolegą Darkiem i psem Borsukiem. - Mnie taka mroźna zima okropnie cieszy. W tym roku po latach przerwy zaczęłam szusować na nartach z napędem na latawiec. To najlepszy sposób na stres - stwierdziła.
Paulina Ziółkowska od sześciu lat uczy w szkole Aloha w porcie Nieporęt. W sobotę przyjechała nad zalew z grupą przyjaciół, którzy tak jak ona uprawiają kitesurfing i snowkiting. Szybko wyjęli z auta deski snowboardowe, latawce i ruszyli na środek jeziora.
Pani Paulina na lodzie rozłożyła swój zielony latawiec. Uruchomiła ręczną pompkę i nadmuchała tzw. tuby latawca, które usztywniają konstrukcję i nadają mu półokrągły kształt. Na biodra jednym ruchem założyła uprząż, do której przyczepiła latawiec. Ta uprząż umożliwia swobodne sterowanie latawcem. - Dla mnie ten sport to całe życie - mówiła, poprawiając linki przy uprzęży.
Nagle zerwał się wiatr. Pani Paulina dała sygnał koleżance Katarzynie, która poderwała latawiec. Paulina Ziółkowska pociągnęła liny na uprzęży. Latawiec w jednej chwili nadął się i złapał wiatr. Wtedy kobieta zaczęła sunąć śniegu. Błyskawicznie nabrała prędkości i po chwili była już na drugiej części jeziora.
Po powrocie powiedziała: - To niepowtarzalne momenty. Jestem tylko ja i śnieg. Gdy adrenalina zaczyna krążyć we krwi, wpadam w trans. Nic nie sprawia mi takiej frajdy jak ten sport. To wciąga jak narkotyk. Każdy, kto spróbuje, nie może potem przestać.
W sobotę niebo nad zamarzniętym jeziorem znów było usłane kolorowymi latawcami. Na jeziorze zobaczyliśmy Agatę Szczytnicką, informatyczkę i zapaloną narciarkę. Przyjechała tu z kolegą Darkiem i psem Borsukiem. - Mnie taka mroźna zima okropnie cieszy. W tym roku po latach przerwy zaczęłam szusować na nartach z napędem na latawiec. To najlepszy sposób na stres - stwierdziła.
Paulina Ziółkowska od sześciu lat uczy w szkole Aloha w porcie Nieporęt. W sobotę przyjechała nad zalew z grupą przyjaciół, którzy tak jak ona uprawiają kitesurfing i snowkiting. Szybko wyjęli z auta deski snowboardowe, latawce i ruszyli na środek jeziora.
Pani Paulina na lodzie rozłożyła swój zielony latawiec. Uruchomiła ręczną pompkę i nadmuchała tzw. tuby latawca, które usztywniają konstrukcję i nadają mu półokrągły kształt. Na biodra jednym ruchem założyła uprząż, do której przyczepiła latawiec. Ta uprząż umożliwia swobodne sterowanie latawcem. - Dla mnie ten sport to całe życie - mówiła, poprawiając linki przy uprzęży.
Nagle zerwał się wiatr. Pani Paulina dała sygnał koleżance Katarzynie, która poderwała latawiec. Paulina Ziółkowska pociągnęła liny na uprzęży. Latawiec w jednej chwili nadął się i złapał wiatr. Wtedy kobieta zaczęła sunąć śniegu. Błyskawicznie nabrała prędkości i po chwili była już na drugiej części jeziora.
Po powrocie powiedziała: - To niepowtarzalne momenty. Jestem tylko ja i śnieg. Gdy adrenalina zaczyna krążyć we krwi, wpadam w trans. Nic nie sprawia mi takiej frajdy jak ten sport. To wciąga jak narkotyk. Każdy, kto spróbuje, nie może potem przestać.
Przeczytaj także: Nocna jazda na nasypie kolejowym przy PKP Powiśle
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Warsaw Music Week. Wieczór z hip hopem od Prosto
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]







