Kompromis na Pradze: zebry zostają, przejścia powstaną

Krzysztof Śmietana, fus
01.02.2010 aktualizacja: 2010-01-31 20:01
A A A Drukuj
Przez przejścia na pl. Wileńskim codziennie przechodzą setki warszawiaków Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta
Piesi górą na głównym skrzyżowaniu Pragi. Dołem też, bo podczas budowy drugiej linii metra na pl. Wileńskim powstaną przejścia podziemne. Ratusz nie zlikwiduje jednak pasów na jezdniach.
SERWISY
To duży sukces wszystkich, którym nie uśmiecha się schodzenie i wspinaczka po schodach. W listopadzie ujawniliśmy w "Gazecie", że przy okazji budowy metra na Pradze ratusz chce zlikwidować istniejące przejścia przez Targową i al. "Solidarności". Piesi korzystaliby więc tylko z podziemnych korytarzy. To według autorów węzła przesiadkowego w tym miejscu zwiększyłoby przepustowość skrzyżowania dla samochodów.

Te pomysły mocno skrytykowały praskie organizacje społeczne. Zorganizowały pikietę na Targowej i spotkanie w władzami miasta. Na Pragę przyjechał do nich m.in. wiceprezydent Warszawy Jacek Wojciechowicz. Mieszkańcy narzekali, że projekt przyjęty już przez urzędników zbytnio preferuje kierowców kosztem pieszych. Padło wiele argumentów za pozostawieniem przejść przez jezdnie. Po pierwsze, ich likwidacja utrudniłaby przedostanie się na drugą stronę ulicy niepełnosprawnym i rodzicom z wózkami - windy często się psują. Po drugie, nawet zdrowe osoby często wolą skorzystać z zebry, bo bywa, że tak jest szybciej. Ponieważ po zbudowaniu metra w przejściach podziemnych będzie bardzo tłoczno, piesi chcieliby mieć wybór. Padł argument, że jest tam mniej bezpiecznie szczególnie wieczorami i w nocy.

Prascy społecznicy uważają też, że budowa stacji metra to szansa na stworzenie placu bardziej przyjaznego pieszym. Swój projekt zaprezentował architekt Maciej Czeredys, który oprócz pozostawienia przejść zaproponował m.in. zwężenie ulic i stworzenie publicznego placu z fontanną koło cerkwi św. Marii Magdaleny.

Ratusz w końcu poszedł prażanom na ustępstwa. Właśnie trwają ostatnie szlify nowego projektu pl. Wileńskiego. - Przejścia dla pieszych zostaną tam, gdzie są obecnie. Udało je się wrysować w plany - mówi "Gazecie" inż. Stefan Sarna z firmy Aecom, która na zlecenie miasta poprawia swoją poprzednią koncepcję.

- Walczyliśmy o przejścia przez jezdnię i to dobrze, że zostaną. To jednak nie wszystko. Krytykowaliśmy też bardzo szerokie jezdnie na skrzyżowaniu. To wbrew wielu opracowaniom ratusza, które nakazują wyprowadzenie ruchu samochodów z centrum miasta - przypomina Antoni T. Dąbrowski ze Związku Stowarzyszeń Praskich.

Urzędnicy twierdzą jednak, że na razie pl. Wileński musi pozostać miejscem, gdzie krzyżują się ruchliwe ulice. Już dawno temu miały je odciążyć obwodnice Pragi - śródmiejska od ronda Żaba do ronda Wiatraczna i al. Tysiąclecia od ronda Żaba do Grochowskiej. Wciąż jednak nie wiadomo, kiedy powstaną. Do 2012 r. ratusz chce zbudować tylko ubogi wariant praskiej obwodnicy. Zamierza przedłużyć Kijowską od Dworca Wschodniego i dalej nad torami do ul. Zabranieckiej, którą będzie można pojechać w stronę Targówka.

W projekcie pl. Wileńskiego niewiadomą pozostaje jeszcze nowa lokalizacja pomnika "czterech śpiących". Po zbudowaniu stacji metra w jego miejscu ma się znaleźć przystanek tramwajowy (tramwaje mają zabierać pasażerów za skrzyżowaniem, a nie przed jak teraz). Wstępnie zaproponowano przesunięcie monumentu w pobliże cerkwi.

- Na wyrzucenie tego pomnika dalej nigdy się nie zgodzimy. Będziemy go bronić jak niepodległości - zapowiada Sebastian Wierzbicki, warszawski radny SLD.

Przeczytaj także: Metro zmiecie zebry przy Wileńskim?



Autobuser.pl

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy