Kierowca autobusu zagubiony, ale pasażerowie pomogli

Jery S. Majewski
01.02.2010 aktualizacja: 2010-02-01 21:44
A A A Drukuj
Warszawski autobus Fot.Bartosz Bobkowski / AG
Niecodzienna sytuacja w autobusie linii 167. Kierowca nie do końca znał trasę, ale pasażerowie okazali się bardzo pomocni. Felieton Jerzego S. Majewskiego.
Przegubowiec linii 167 aleją Niepodległości jedzie w kierunku Siekierek. Prowadzi kobieta. Autobus nie szarpie, na zakrętach nie macha ogonem. Stajemy przy stacji metra Pole Mokotowskie . W kabinie kierowcy zmiana - panią zastąpił młody chłopak. Ruszył. Z pewną niepewnością. Jakby chciał jechać prosto i w ostatniej chwili skręcił w lewo w Rakowiecką. Usłyszałem pisk opon. Pomyślałem, że to pech rozpocząć dzień od stłuczki. Stłuczki nie było. Pojechaliśmy dalej.

I wtedy zrozumiałem. Przy kabinie stał jakiś pan i instruował kierowcę: - Teraz, za Wiśniową, będzie przystanek. Potem przed Puławską jeszcze jeden.

Pan wysiadł przed Puławską. I wtedy do kabiny podszedł drugi pasażer. I zaopiekował się zielonym kierowcą. - Teraz w lewo i zaraz w prawo w Spacerową - prowadził.

I tak jechaliśmy dalej. Na Gagarina pan oznajmił, że wysiada.

W autobusie zrobiło się wesoło. Komentowano. Żartowano. No i ustawiła się kolejka do kierowania kierowcą. I ja miałem swoje pięć minut. Wytłumaczyłem, jak ma skręcić w Bartycką. Potem wysiadłem. Czy autobus dotarł do sanktuarium na Siekierkach? Nie mam cienia wątpliwości.

Jery S. Majewski

Spacery po nieodbudowanej Warszawie z Jerzym S. Majewskim



Autobuser.pl

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy