Bluszcz wyrośnie przy Tamce. Tęgie głowy się dogadały

Dariusz Bartoszewicz
02.02.2010 aktualizacja: 2010-02-01 22:03
A A A Drukuj
Centrum Chopinowskie przy ul. Tamka Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
O prezydenckie gabinety otarła się sprawa niemożności posadzenia pnączy przy Centrum Chopinowskim. Najtęższe głowy myślały, jak przełamać impas. Udało się. Bluszcz dostał zgodę na zajęcie 30 cm pasa drogi!
Dura lex, sed lex - czyli twarde prawo, ale prawo. Tak myślą urzędnicy i przestrzegają jego litery po aptekarsku (co tam duch). Zwłaszcza że na mieście czają się specsłużby. Podsłuchują, nagrywają. Zasadzka może skrywać się wszędzie, np. w bluszczu.

- Jeśli mamy zajęcie pasa drogowego, to muszę pobrać opłatę, bo jeśli tego nie zrobię, ktoś się do mnie dobierze i będzie dowodzić, że ograbiłem miasto z pieniędzy - mówił Mirosław Kazubek, dyrektor ds. inwestycji w Zarządzie Dróg Miejskich. Tak w tekście "Drogowcy mówią nie bluszczowi na Centrum Chopinowskim" z 25 stycznia tłumaczył, dlaczego Narodowy Instytut Fryderyka Chopina (NIFC) może posadzić pnącza w pasie drogi pod jednym warunkiem - wnoszenia opłaty.

Z kawałka chodnika trawnik

Po kolei. Bolesław Stelmach zaprojektował Centrum Chopinowskie przy Tamce. Wymyślił, by na pasku ziemi o szerokości ok. 30 cm wykrojonym z chodnika wzdłuż całej elewacji posadzić bluszcze. - Są istotne dla idei budynku. Nowoczesność symbolicznie wyrasta z historii i tradycji. Chodzi o uzyskanie romantycznego nastroju, a taka jest też muzyka Chopina - wyłuszcza.

Tylko że pnącza mają się zakorzenić przy ścianie, ale już w pasie drogowym, który znajduje się w gestii ZDM. A na to jest już i paragraf, i taksa.

- Po tekście w "Gazecie" zaalarmowała mnie radna z Wawra. Skontaktowałam się z architektem, który wyjaśnił, w czym problem. Podjęłam interwencję w biurze politycznym prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz - przyznaje Małgorzata Zakrzewska, przewodnicząca miejskiej komisji kultury.

Potwierdza to Jarosław Jóźwiak, wicedyrektor gabinetu prezydent Warszawy. Burzę mózgów w sprawie bluszczu podsumowuje tak: - Zamiast spotkać się i porozmawiać, zaczęto wymieniać się pismami. Rzeczywiście, opłaty za zajęcie pasa drogowego są obligatoryjne. Ale jeśli uznamy, że 30 cm tego pasa stanie się trawnikiem, a przestanie być chodnikiem, problem zniknie.

Zanim najwyższe czynniki polityczne w ratuszu zabrały się do przecinania bluszczowego węzła gordyjskiego, interwencję podjęła na własną rękę szefowa ZDM. - Moi ludzie od zajęcia pasa drogowego uznali - i słusznie - że Centrum Chopinowskie musi wnosić opłaty. Nikt nam nie wytłumaczył, że bluszcz stanowi element architektury. Nam przecież też chodzi o wizerunek. Ustaliliśmy, że zamiast 3 m szerokości chodnik będzie miał o te potrzebne 30 cm mniej - zapewnia Grażyna Lendzion, dyrektorka ZDM.

Potrzebne są jeszcze tylko formalne porozumienia, podpisy i pieczęcie. Centrum ma dbać o bluszcze, będą zraszane automatycznie. Jeśli dojdzie do zawilgocenia ścian, ZDM nie będzie za to odpowiadać.

Więcej zieleni w mieście

- Gdyby wszyscy myśleli proekologicznie, żylibyśmy w innym mieście. Przecież chodzi nie tylko o piękno, ale także o środowisko jak najbardziej przyjazne człowiekowi. Biblioteka Uniwersytecka na Powiślu pokazała, jak przy okazji architektury tworzyć ekosystem - przypomina Bolesław Stelmach.

Architektowi bardzo zależy na bluszczach i miniogródku na dachu niższej części Centrum Chopinowskiego, zwłaszcza że w trakcie realizacji inwestycji pod topór poszły topole. Nie powstały też zagłębione w ziemi donice, z których miały na dziedzińcu (między Zamkiem Ostrogskich a Centrum) wyrastać brzozy.

- Jeśli działka jest całkowicie zabudowana, to bluszcz - swoisty pionowy ogród - ma duże znaczenie. Tak tworzymy siedlisko dla zwierząt i ptaków - przypomina Mariusz Pasek z firmy Ogrodownia i Pracownia Sztuki Ogrodowej, która odpowiada za pobliski park na skarpie między Tamką a Foksal.

- ZDM wykazał się dobrą wolą. Ale lepiej o tym nie pisać, dopóki nie dostaniemy dokumentów, że sprawa jest załatwiona - uważa Ewa Dudzik odpowiedzialna za inwestycje w Narodowym Instytucie Fryderyka Chopina.

Grażyna Lendzion: - Problem na pewno jest rozwiązany!

Bluszcz i zdrowy rozsądek zwyciężyły.

Przeczytaj także: Drogowcy mówią nie bluszczowi na Centrum Chopinowskim



Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce

Podziel się

  • Bluszcz wyrośnie przy Tamce. Tęgie głowy się do... szabo 02.02.10, 09:44

    Jest to niestety prawda... urzędnicy boją się iść na rękę komuś, bo naszaprokuratura i policja potrafi zamęczyć o bzdety. A jak wyżsi urzędnicyupłynniają setki tysięcy i miliony zeta to »

Najnowsze wiadomości z Warszawy