Bluszcz wyrośnie przy Tamce. Tęgie głowy się dogadały
02.02.2010
aktualizacja: 2010-02-01 22:03
Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
O prezydenckie gabinety otarła się sprawa niemożności posadzenia pnączy przy Centrum Chopinowskim. Najtęższe głowy myślały, jak przełamać impas. Udało się. Bluszcz dostał zgodę na zajęcie 30 cm pasa drogi!
ZOBACZ TAKŻE
- Kto zaprojektuje nową dzielnicę obok Okęcia (02-02-10, 13:41)
- Bluszcz przy Muzeum Chopina przegrał z psimi sikami (12-08-11, 09:00)
- Miasta przyszłości będą bardziej zielone (22-03-10, 09:00)
- Show z piosenkami Jacksona zaczął zimę w mieście (01-02-10, 22:24)
- Wielkie mycie miejskich autobusów (01-02-10, 08:00)
- Zmiany w komunikacji: zwężona Tamka, zawieszone linie (01-02-10, 08:00)
- Kompromis na Pradze: zebry zostają, przejścia powstaną (01-02-10, 08:00)
- Bluszcz? Szukajcie pieniędzy gdzie indziej (26-01-10, 08:00)
- Drogowcy mówią nie bluszczowi na Centrum Chopinowskim (25-01-10, 09:00)
- Ultranowoczesne centrum powstanie na Bielanach (22-12-09, 09:00)
Dura lex, sed lex - czyli twarde prawo, ale prawo. Tak myślą urzędnicy i przestrzegają jego litery po aptekarsku (co tam duch). Zwłaszcza że na mieście czają się specsłużby. Podsłuchują, nagrywają. Zasadzka może skrywać się wszędzie, np. w bluszczu.
- Jeśli mamy zajęcie pasa drogowego, to muszę pobrać opłatę, bo jeśli tego nie zrobię, ktoś się do mnie dobierze i będzie dowodzić, że ograbiłem miasto z pieniędzy - mówił Mirosław Kazubek, dyrektor ds. inwestycji w Zarządzie Dróg Miejskich. Tak w tekście "Drogowcy mówią nie bluszczowi na Centrum Chopinowskim" z 25 stycznia tłumaczył, dlaczego Narodowy Instytut Fryderyka Chopina (NIFC) może posadzić pnącza w pasie drogi pod jednym warunkiem - wnoszenia opłaty.
Z kawałka chodnika trawnik
Po kolei. Bolesław Stelmach zaprojektował Centrum Chopinowskie przy Tamce. Wymyślił, by na pasku ziemi o szerokości ok. 30 cm wykrojonym z chodnika wzdłuż całej elewacji posadzić bluszcze. - Są istotne dla idei budynku. Nowoczesność symbolicznie wyrasta z historii i tradycji. Chodzi o uzyskanie romantycznego nastroju, a taka jest też muzyka Chopina - wyłuszcza.
Tylko że pnącza mają się zakorzenić przy ścianie, ale już w pasie drogowym, który znajduje się w gestii ZDM. A na to jest już i paragraf, i taksa.
- Po tekście w "Gazecie" zaalarmowała mnie radna z Wawra. Skontaktowałam się z architektem, który wyjaśnił, w czym problem. Podjęłam interwencję w biurze politycznym prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz - przyznaje Małgorzata Zakrzewska, przewodnicząca miejskiej komisji kultury.
Potwierdza to Jarosław Jóźwiak, wicedyrektor gabinetu prezydent Warszawy. Burzę mózgów w sprawie bluszczu podsumowuje tak: - Zamiast spotkać się i porozmawiać, zaczęto wymieniać się pismami. Rzeczywiście, opłaty za zajęcie pasa drogowego są obligatoryjne. Ale jeśli uznamy, że 30 cm tego pasa stanie się trawnikiem, a przestanie być chodnikiem, problem zniknie.
Zanim najwyższe czynniki polityczne w ratuszu zabrały się do przecinania bluszczowego węzła gordyjskiego, interwencję podjęła na własną rękę szefowa ZDM. - Moi ludzie od zajęcia pasa drogowego uznali - i słusznie - że Centrum Chopinowskie musi wnosić opłaty. Nikt nam nie wytłumaczył, że bluszcz stanowi element architektury. Nam przecież też chodzi o wizerunek. Ustaliliśmy, że zamiast 3 m szerokości chodnik będzie miał o te potrzebne 30 cm mniej - zapewnia Grażyna Lendzion, dyrektorka ZDM.
Potrzebne są jeszcze tylko formalne porozumienia, podpisy i pieczęcie. Centrum ma dbać o bluszcze, będą zraszane automatycznie. Jeśli dojdzie do zawilgocenia ścian, ZDM nie będzie za to odpowiadać.
Więcej zieleni w mieście
- Gdyby wszyscy myśleli proekologicznie, żylibyśmy w innym mieście. Przecież chodzi nie tylko o piękno, ale także o środowisko jak najbardziej przyjazne człowiekowi. Biblioteka Uniwersytecka na Powiślu pokazała, jak przy okazji architektury tworzyć ekosystem - przypomina Bolesław Stelmach.
Architektowi bardzo zależy na bluszczach i miniogródku na dachu niższej części Centrum Chopinowskiego, zwłaszcza że w trakcie realizacji inwestycji pod topór poszły topole. Nie powstały też zagłębione w ziemi donice, z których miały na dziedzińcu (między Zamkiem Ostrogskich a Centrum) wyrastać brzozy.
- Jeśli działka jest całkowicie zabudowana, to bluszcz - swoisty pionowy ogród - ma duże znaczenie. Tak tworzymy siedlisko dla zwierząt i ptaków - przypomina Mariusz Pasek z firmy Ogrodownia i Pracownia Sztuki Ogrodowej, która odpowiada za pobliski park na skarpie między Tamką a Foksal.
- ZDM wykazał się dobrą wolą. Ale lepiej o tym nie pisać, dopóki nie dostaniemy dokumentów, że sprawa jest załatwiona - uważa Ewa Dudzik odpowiedzialna za inwestycje w Narodowym Instytucie Fryderyka Chopina.
Grażyna Lendzion: - Problem na pewno jest rozwiązany!
Bluszcz i zdrowy rozsądek zwyciężyły.
Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce
- Jeśli mamy zajęcie pasa drogowego, to muszę pobrać opłatę, bo jeśli tego nie zrobię, ktoś się do mnie dobierze i będzie dowodzić, że ograbiłem miasto z pieniędzy - mówił Mirosław Kazubek, dyrektor ds. inwestycji w Zarządzie Dróg Miejskich. Tak w tekście "Drogowcy mówią nie bluszczowi na Centrum Chopinowskim" z 25 stycznia tłumaczył, dlaczego Narodowy Instytut Fryderyka Chopina (NIFC) może posadzić pnącza w pasie drogi pod jednym warunkiem - wnoszenia opłaty.
Z kawałka chodnika trawnik
Po kolei. Bolesław Stelmach zaprojektował Centrum Chopinowskie przy Tamce. Wymyślił, by na pasku ziemi o szerokości ok. 30 cm wykrojonym z chodnika wzdłuż całej elewacji posadzić bluszcze. - Są istotne dla idei budynku. Nowoczesność symbolicznie wyrasta z historii i tradycji. Chodzi o uzyskanie romantycznego nastroju, a taka jest też muzyka Chopina - wyłuszcza.
Tylko że pnącza mają się zakorzenić przy ścianie, ale już w pasie drogowym, który znajduje się w gestii ZDM. A na to jest już i paragraf, i taksa.
- Po tekście w "Gazecie" zaalarmowała mnie radna z Wawra. Skontaktowałam się z architektem, który wyjaśnił, w czym problem. Podjęłam interwencję w biurze politycznym prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz - przyznaje Małgorzata Zakrzewska, przewodnicząca miejskiej komisji kultury.
Potwierdza to Jarosław Jóźwiak, wicedyrektor gabinetu prezydent Warszawy. Burzę mózgów w sprawie bluszczu podsumowuje tak: - Zamiast spotkać się i porozmawiać, zaczęto wymieniać się pismami. Rzeczywiście, opłaty za zajęcie pasa drogowego są obligatoryjne. Ale jeśli uznamy, że 30 cm tego pasa stanie się trawnikiem, a przestanie być chodnikiem, problem zniknie.
Zanim najwyższe czynniki polityczne w ratuszu zabrały się do przecinania bluszczowego węzła gordyjskiego, interwencję podjęła na własną rękę szefowa ZDM. - Moi ludzie od zajęcia pasa drogowego uznali - i słusznie - że Centrum Chopinowskie musi wnosić opłaty. Nikt nam nie wytłumaczył, że bluszcz stanowi element architektury. Nam przecież też chodzi o wizerunek. Ustaliliśmy, że zamiast 3 m szerokości chodnik będzie miał o te potrzebne 30 cm mniej - zapewnia Grażyna Lendzion, dyrektorka ZDM.
Potrzebne są jeszcze tylko formalne porozumienia, podpisy i pieczęcie. Centrum ma dbać o bluszcze, będą zraszane automatycznie. Jeśli dojdzie do zawilgocenia ścian, ZDM nie będzie za to odpowiadać.
Więcej zieleni w mieście
- Gdyby wszyscy myśleli proekologicznie, żylibyśmy w innym mieście. Przecież chodzi nie tylko o piękno, ale także o środowisko jak najbardziej przyjazne człowiekowi. Biblioteka Uniwersytecka na Powiślu pokazała, jak przy okazji architektury tworzyć ekosystem - przypomina Bolesław Stelmach.
Architektowi bardzo zależy na bluszczach i miniogródku na dachu niższej części Centrum Chopinowskiego, zwłaszcza że w trakcie realizacji inwestycji pod topór poszły topole. Nie powstały też zagłębione w ziemi donice, z których miały na dziedzińcu (między Zamkiem Ostrogskich a Centrum) wyrastać brzozy.
- Jeśli działka jest całkowicie zabudowana, to bluszcz - swoisty pionowy ogród - ma duże znaczenie. Tak tworzymy siedlisko dla zwierząt i ptaków - przypomina Mariusz Pasek z firmy Ogrodownia i Pracownia Sztuki Ogrodowej, która odpowiada za pobliski park na skarpie między Tamką a Foksal.
- ZDM wykazał się dobrą wolą. Ale lepiej o tym nie pisać, dopóki nie dostaniemy dokumentów, że sprawa jest załatwiona - uważa Ewa Dudzik odpowiedzialna za inwestycje w Narodowym Instytucie Fryderyka Chopina.
Grażyna Lendzion: - Problem na pewno jest rozwiązany!
Bluszcz i zdrowy rozsądek zwyciężyły.
Przeczytaj także: Drogowcy mówią nie bluszczowi na Centrum Chopinowskim
Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce
-
Bluszcz wyrośnie przy Tamce. Tęgie głowy się do...
szabo
02.02.10, 09:44
Jest to niestety prawda... urzędnicy boją się iść na rękę komuś, bo naszaprokuratura i policja potrafi zamęczyć o bzdety. A jak wyżsi urzędnicyupłynniają setki tysięcy i miliony zeta to »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Warsaw Music Week. Wieczór z hip hopem od Prosto
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


