Nie jesteś zameldowany w Warszawie? To płać za książki

Małgorzata Zubik
07.02.2010 aktualizacja: 2010-02-05 20:53
A A A Drukuj
Książki Książki
Meldunek w stolicy nadal wiele znaczy. Przekonał się o tym nauczyciel, któremu za wypożyczenie kilku książek wypadło zapłacić 140 zł.
SERWISY
- Od niedawna pracuję w stolicy, chociaż nie jestem tu zameldowany - wyjaśnia pan Janusz. - Jako młody nauczyciel staram się nieustannie dokształcać, więc często korzystam z publicznych bibliotek pedagogicznych.

Zaskoczyła go wizyta w Pedagogicznej Bibliotece Wojewódzkiej przy ul. Smyczkowej. Okazało się, że za każdą wypożyczoną książkę trzeba zapłacić kaucję - 20 zł. - Musiałbym zapłacić 140 zł - wylicza. - Najlepsze jest jednak to, że aby kaucja została mi zwrócona, trzeba się z pracownikami biblioteki umawiać wcześniej telefonicznie, bo być może nie będą mieli przy sobie gotówki.

W bibliotece dowiadujemy się, że kaucja jest zgodna z regulaminem i pobierana od kilku lat. Jednak nie od wszystkich. - Finansuje nas urząd marszałkowski Mazowsza, więc przede wszystkim obsługujemy mieszkańców Warszawy i okolicznych powiatów - wyjaśnia dyrektorka placówki Beata Zych. - Oni mają prawo do wypożyczania książek bez kaucji. Osoby, które nie mają tu zameldowania, muszą zapłacić kaucję.

Podkreśla, że kaucja jest zwrotna. I że każdy czytelnik może skorzystać z książek za darmo na miejscu, w czytelni. Wypożyczenie do domu to przywilej. Na dodatek kosztowny, ponieważ są tacy czytelnicy, którzy nie oddają książek wypożyczonych nawet dziesięć lat temu. Dlatego biblioteka woli się zabezpieczyć przed roztargnionymi studentami, którzy studiują w stolicy, a zdarza im się wywieźć cenne tomy gdzieś w Polskę. Niewykluczone, że zapominalskich będzie wkrótce mobilizować już nie tylko wezwanie do zwrotu książki, ale i profesjonalny windykator. - Stoimy przed trudną dla nas i dla naszych czytelników decyzją podpisania umowy z firmą windykacyjną - tłumaczy Beata Zych. - Mamy bardzo wielu dłużników.

A co z telefonicznym umawianiem się w sprawie odebrania kaucji? Otóż biblioteka działa w Warszawie w dwóch miejscach. Przy ul. Smyczkowej jest tylko dział wypożyczeń, a m.in. księgowość już przy Gocławskiej. Właśnie tam jest też kasa, w której można przechowywać pokwitowania wpłat oraz pieniądze. - Gdy na przykład trzech czytelników przyjdzie odebrać kaucję, to dla czwartego może zabraknąć gotówki - wyjaśnia jedna z bibliotekarek. - Dlatego lepiej wcześniej do nas zadzwonić.

Przeczytaj także: Warszawa zaczyna walkę o miliard złotych



Podziel się

  • Wam to saę wszystko z jednym kojarzy robot_humano 07.02.10, 12:41

    Wam to się wszystko z jednym kojarzy, jak poborowemu. Przecież tu nie chodzi o to kto finansuje tylko o złodziejstwo! Bibliotekarz nie będą jeździć po Polsce w poszukiwaniu swoich książek »

  • Meldunek- pozostałośc komuny i pańszczyzny. magic3 07.02.10, 16:37

    Już samo to określenie "meldunek", brzmi militarystycznie, totalitarnie. WStanach nie ma "meldunku", a i tak szybciej znajdą tam człowieka niż w Polsce.I błagam- nie piszcie mi, że przecież »

Najnowsze wiadomości z Warszawy