Napastnik z antykwariatu miał gaz i kajdanki

PAP, kuch
09.02.2010 aktualizacja: 2010-02-09 12:19
A A A Drukuj
Antykwariat, w którym doszło do napadu Fot . Albert Zawada / Agencja Gazeta
Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście wyjaśnia okoliczności wczorajszego napadu na antykwariat przy Marszałkowskiej. Podczas szamotaniny z właścicielem jeden sprawca został śmiertelnie ranny, obrażenia odniósł też właściciel. Zabity napastnik miał przy sobie kajdanki i gaz obezwładniający
- Wszczęliśmy śledztwo w sprawie usiłowania rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia - powiedział prokurator rejonowy Robert Myśliński.

Jak dodał, prawdopodobnie jeszcze we wtorek ze śledztwa zostaną wyłączone materiały do drugiego postępowania dotyczącego nieumyślnego spowodowania śmierci. - Wiele wskazuje na to, że właściciel ranił napastnika broniąc się, musimy jednak sprawdzić, czy doszło do obrony koniecznej i czy nie zostały przekroczone jej granice - dodał. Gdy tylko drugie śledztwo zostanie wszczęte, będzie wyznaczony termin sekcji zwłok sprawcy.

Ranny mężczyzna nadal jest w szpitalu. Ze względu na jego stan nie został dotychczas przesłuchany. - Czekamy na zgodę lekarzy - zaznaczył Myśliński.

Policja poszukuje drugiego sprawcy. Ponieważ obaj napastnicy byli zamaskowani, nie udało się sporządzić jego rysopisu.

Do napadu doszło w poniedziałek ok. godziny 18. Ze wstępnych relacji m.in. właściciela wynika, że został on zaatakowany przed dwóch mężczyzn, którzy zażądali pieniędzy. Gdy jeden z nich wyciągnął nóż doszło do szamotaniny.

- Z naszych ustaleń wynika, że sprawcy byli bardzo dobrze przygotowani. Mieli np. podwójne rękawiczki, by nie pozostawiać śladów - powiedział PAP prokurator. Jak dodał, przy sprawcy, który zginął, znaleziono też m.in. kajdanki i gaz obezwładniający.

Przeczytaj także: Napad na antykwariat - zginął napastnik



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy