Kamienica ma prywatnych właścicieli tylko na niby

Małgorzata Zubik
10.02.2010 aktualizacja: 2010-02-09 18:51
A A A Drukuj
Sypiąca się kamienica przy Poznańskiej 21 widziana od podwórza Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
Jedna z najstarszych kamienic w Śródmieściu pewnie się zawali. Choć należy do miasta, urzędnicy w nią nie zainwestują, gdyż formalnie budynek jest własnością prawie 30 osób z sąsiedztwa. Wielki zamęt wywołała urzędnicza pomyłka, której od kilkunastu lat nie można sprostować.
I będzie trudno ją naprawić, bo sprawa jest niezwykle skomplikowana. Przy Poznańskiej 21 znajdują się dwa budynki. - Sprzedawano lokatorom mieszkania w oficynie - opowiada burmistrz Śródmieścia Wojciech Bartelski. - A nowych właścicieli wpisywano w księdze wieczystej kamienicy frontowej.

W efekcie właściciele lokali w oficynie stali się nieświadomie właścicielami kamienicy frontowej. Mają udziały w jej piwnicach, korytarzach, klatce schodowej. I w gruncie pod budynkiem.

Kamienica ma trzy kondygnacje (ostatnia jest ukryta w charakterystycznym mansardowym dachu). Cały budynek jest pusty i wygląda tragicznie: na parterze szyby zastąpiły płyty, widać ubytki cegieł. Pod koniec lat 90. nadzór budowlany nakazał opróżnić kamienicę z powodu zagrożeń budowlanych. Ostatni lokator wyprowadził się z niej rok temu. Budynku żałują warszawscy społecznicy zajmujący się zabytkami, którzy od lat starają się o to, żeby wpisać kamienicę do rejestru zabytków.

- Jest to najstarszy budynek w tym kwartale Śródmieścia, pochodzi z 1879 r. - informuje Monika Dziekan, rzeczniczka mazowieckiego konserwatora zabytków. - Ma wartość naukową, to przykład zabudowy peryferyjnej. Niestety, jest w złym stanie.

W dokumentach, które trafiły do konserwatora, nadal figuruje 26 właścicieli. W procedurze wpisywania do rejestru zabytków trzeba ich wszystkich uwzględnić. - Gdy dostaniemy informację na piśmie, że budynek ma jednego właściciela, będziemy ten przypadek analizować szerzej, czy wpisać budynek do rejestru, czy też chronić większy obszar - wyjaśnia Monika Dziekan.

Na rozstrzygnięcie prędko się nie zanosi. - Droga do wyprostowania sytuacji to wezwanie do podpisania aneksów do umów i wpis we właściwej księdze - wyjaśnia Urszula Majewska, rzeczniczka Śródmieścia.

Jednak jak dotąd tylko jeden właściciel zgodził się na takie rozwiązanie. Dlatego urzędnicy wystąpili do sądu o regulację stanu prawnego. Sprawa toczy się od 1998 roku. Odbyło się zaledwie kilka rozpraw. Sąd wezwał do udziału wszystkich właścicieli, nawet tych, którzy zostali wpisani do ksiąg wieczystych prawidłowo. W procesie uczestniczą więc 72 osoby. Od dwóch lat sprawa jest zawieszona, bo trzeba dotrzeć do spadkobierców tych właścicieli, którzy zmarli.

Teraz urzędnicy chcą sprawę na nowo pchnąć do przodu. Jak? - Będziemy gorąco namawiać mieszkańców, żeby podpisali aneksy i wpisali się do właściwej księgi wieczystej - tłumaczy burmistrz Bartelski. - Pokryjemy wszystkie koszty, pomożemy załatwić formalności. A jeśli ktoś się nie zgodzi, to zawiążemy wspólnotę w kamienicy frontowej i zaczniemy obciążać ludzi kosztami remontu zrujnowanego budynku.

Podziel się

  • Kamienica ma prywatnych właścicieli tylko na niby rwakulszowa 10.02.10, 11:59

    Najgorsza , najbardziej obrzydliwa rudera w centrum stolicy bedzie tak jeszcze stać przez 50 lat, bo durnie w dzielnicy i świr - opiekun zabytków, niczym Rejtan będą jej bronić ?Rozwalić »

  • Czy każdy 200 letni budynek to zabytek? felicjan15 10.02.10, 17:52

    Nie przesadzajmy, 100-200 lat temu też budowano byle co i byle jak. Nie każdy budynek był elegancką kamienicą w której i dzisiaj chciałoby się mieszkać. Budynku budowano też dla biedoty, »

Najnowsze wiadomości z Warszawy