To nie koty płacą za piwnice
10.02.2010
aktualizacja: 2010-02-09 18:53
FOT. JACEK LAGOWSKI / AG
List czytelnika w sprawie bezdomnych kotów.
ZOBACZ TAKŻE
- Kociaki na zdjęciach. Wśród fotografów Dorociński, Szczuka i Środa (25-05-10, 12:00)
- Poranne korki w Warszawie (10-02-10, 08:15)
- Kto nie lubi "wolno żyjących kotów"? (04-02-10, 11:00)
- Radna PiS przeklina mieszkańców, ale kocha koty (06-11-09, 10:00)
- Ile trzeba zainwestować w nowego kota? (19-03-10, 13:00)
Koty wygrzewają się na schodach i mruczą z zadowolenia, na klatkach mają eleganckie miseczki z whiskasem. To obrazek zaprezentowany w "Stołecznej" przez Magdalenę Dubrowską. Ja proponuję inny, który znam z piwnic domu rodzinnego, przedwojenna kamienica na Pradze-Północ: stada kotów niewyglądających ani zdrowo, ani przyjacielsko. Wszechobecny i nieusuwalny zapach kocich siuśków. Korytarz zaminowany kupami. W kącie rozkładają się resztki gołębia. Nie byłoby to może takie straszne, gdyby nie jeszcze jedna atrakcja - roje pcheł. Każde zejście do piwnicy oznaczało dziesiątki ukąszeń.
Wielbiciele kotów czasem zostawią jakiś plastikowy pojemniczek z mlekiem. Ale ich aktywność ogranicza się do tego i do wybijania szyb/dykt z okien piwnicznych. Bo oni nic w piwnicy nie trzymają, więc nic ich nie obchodzi, że dzięki powybijanym szybom w nieogrzewanych piwnicach wszystko rdzewieje znacznie szybciej. Bo oni nie mieszkają na parterze, więc to nie w ich mieszkaniach od podłóg ciągnie przeraźliwe zimno, które podwaja koszty i tak drogiego elektrycznego ogrzewania.
Administracje budynków (na ogół miejskie Zakłady Gospodarowania Nieruchomościami) mają wszystko w nosie. Kamienica ma kilkadziesiąt tysięcy długu, więc nie będzie ani odpchlenia, ani naprawy choćby części okien
Wielbiciele kotów powiedzą, że brak kotów równa się szczury. Ja szczura nigdy u nas nie widziałem. A przez pchły cały pogryziony byłem. I to do mnie przemawia. A wielbiciele kotów niech będą nimi nie tylko, gdy trzeba dopisać komentarz na wywieszonym przez spółdzielnię ogłoszeniu, ale również wtedy, gdy trzeba przedmiot (przepraszam: podmiot) uwielbienia zabrać do weterynarza, zapłacić za wizytę, szczepionkę, poświęcić mu czas. O to znacznie trudniej. Nie twierdzę, że takich prawdziwych wielbicieli nie ma - twierdzę, że są oni w mniejszości. I że piwnice są dla mieszkańców. Albo mieszkańców i kotów. Nie może być jednak tak, że mieszkańcy muszą z piwnic rezygnować, żeby kotki miały gdzie spać. Bo to nie kotki płacą za piwnicę czy komórkę lokatorską.
Wielbiciele kotów czasem zostawią jakiś plastikowy pojemniczek z mlekiem. Ale ich aktywność ogranicza się do tego i do wybijania szyb/dykt z okien piwnicznych. Bo oni nic w piwnicy nie trzymają, więc nic ich nie obchodzi, że dzięki powybijanym szybom w nieogrzewanych piwnicach wszystko rdzewieje znacznie szybciej. Bo oni nie mieszkają na parterze, więc to nie w ich mieszkaniach od podłóg ciągnie przeraźliwe zimno, które podwaja koszty i tak drogiego elektrycznego ogrzewania.
Administracje budynków (na ogół miejskie Zakłady Gospodarowania Nieruchomościami) mają wszystko w nosie. Kamienica ma kilkadziesiąt tysięcy długu, więc nie będzie ani odpchlenia, ani naprawy choćby części okien
Wielbiciele kotów powiedzą, że brak kotów równa się szczury. Ja szczura nigdy u nas nie widziałem. A przez pchły cały pogryziony byłem. I to do mnie przemawia. A wielbiciele kotów niech będą nimi nie tylko, gdy trzeba dopisać komentarz na wywieszonym przez spółdzielnię ogłoszeniu, ale również wtedy, gdy trzeba przedmiot (przepraszam: podmiot) uwielbienia zabrać do weterynarza, zapłacić za wizytę, szczepionkę, poświęcić mu czas. O to znacznie trudniej. Nie twierdzę, że takich prawdziwych wielbicieli nie ma - twierdzę, że są oni w mniejszości. I że piwnice są dla mieszkańców. Albo mieszkańców i kotów. Nie może być jednak tak, że mieszkańcy muszą z piwnic rezygnować, żeby kotki miały gdzie spać. Bo to nie kotki płacą za piwnicę czy komórkę lokatorską.
-
To nie koty płacą za piwnice
ambl
10.02.10, 08:46
Kilka lat temu obywatele lokatorzy wzięli sprawę kotów piwnicznych w swojeręce i teraz jest wręcz komfort w porównaniu ze stanem poprzednim.Nie pytaj cokoty mogą zrobić dla ciebie,spytaj co »
-
Szczur nie kot, w oczy nie lezie.
bronimir
10.02.10, 09:44
Ze są szczury poznasz po zwarciach w instalacji, strasznie gustują w izolacji kabli elektrycznych. Porażenie prądem bywa bardziej dokuczliwe niż atak pcheł. Taka kocia pchełka na człowieku »
-
To nie koty płacą za piwnice
jhbsk
10.02.10, 11:03
A szczury płacą? Bo bez kotów będą jak w banku.»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Warsaw Music Week. Wieczór z hip hopem od Prosto
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


