To nie koty płacą za piwnice

Piotr Kowalczyk
10.02.2010 aktualizacja: 2010-02-09 18:53
A A A Drukuj
Kot FOT. JACEK LAGOWSKI / AG
List czytelnika w sprawie bezdomnych kotów.
Koty wygrzewają się na schodach i mruczą z zadowolenia, na klatkach mają eleganckie miseczki z whiskasem. To obrazek zaprezentowany w "Stołecznej" przez Magdalenę Dubrowską. Ja proponuję inny, który znam z piwnic domu rodzinnego, przedwojenna kamienica na Pradze-Północ: stada kotów niewyglądających ani zdrowo, ani przyjacielsko. Wszechobecny i nieusuwalny zapach kocich siuśków. Korytarz zaminowany kupami. W kącie rozkładają się resztki gołębia. Nie byłoby to może takie straszne, gdyby nie jeszcze jedna atrakcja - roje pcheł. Każde zejście do piwnicy oznaczało dziesiątki ukąszeń.

Wielbiciele kotów czasem zostawią jakiś plastikowy pojemniczek z mlekiem. Ale ich aktywność ogranicza się do tego i do wybijania szyb/dykt z okien piwnicznych. Bo oni nic w piwnicy nie trzymają, więc nic ich nie obchodzi, że dzięki powybijanym szybom w nieogrzewanych piwnicach wszystko rdzewieje znacznie szybciej. Bo oni nie mieszkają na parterze, więc to nie w ich mieszkaniach od podłóg ciągnie przeraźliwe zimno, które podwaja koszty i tak drogiego elektrycznego ogrzewania.

Administracje budynków (na ogół miejskie Zakłady Gospodarowania Nieruchomościami) mają wszystko w nosie. Kamienica ma kilkadziesiąt tysięcy długu, więc nie będzie ani odpchlenia, ani naprawy choćby części okien

Wielbiciele kotów powiedzą, że brak kotów równa się szczury. Ja szczura nigdy u nas nie widziałem. A przez pchły cały pogryziony byłem. I to do mnie przemawia. A wielbiciele kotów niech będą nimi nie tylko, gdy trzeba dopisać komentarz na wywieszonym przez spółdzielnię ogłoszeniu, ale również wtedy, gdy trzeba przedmiot (przepraszam: podmiot) uwielbienia zabrać do weterynarza, zapłacić za wizytę, szczepionkę, poświęcić mu czas. O to znacznie trudniej. Nie twierdzę, że takich prawdziwych wielbicieli nie ma - twierdzę, że są oni w mniejszości. I że piwnice są dla mieszkańców. Albo mieszkańców i kotów. Nie może być jednak tak, że mieszkańcy muszą z piwnic rezygnować, żeby kotki miały gdzie spać. Bo to nie kotki płacą za piwnicę czy komórkę lokatorską.

Podziel się

  • To nie koty płacą za piwnice ambl 10.02.10, 08:46

    Kilka lat temu obywatele lokatorzy wzięli sprawę kotów piwnicznych w swojeręce i teraz jest wręcz komfort w porównaniu ze stanem poprzednim.Nie pytaj cokoty mogą zrobić dla ciebie,spytaj co »

  • Szczur nie kot, w oczy nie lezie. bronimir 10.02.10, 09:44

    Ze są szczury poznasz po zwarciach w instalacji, strasznie gustują w izolacji kabli elektrycznych. Porażenie prądem bywa bardziej dokuczliwe niż atak pcheł. Taka kocia pchełka na człowieku »

  • To nie koty płacą za piwnice jhbsk 10.02.10, 11:03

    A szczury płacą? Bo bez kotów będą jak w banku.»

Najnowsze wiadomości z Warszawy