Stadler protestuje: Nasze pociągi wcale nie są drogie

śmik
11.02.2010 aktualizacja: 2010-02-11 10:42
A A A Drukuj
Pociąg FLIRT firmy Stadler na dworcu w Warszawie Fot. Jacek Łagowski / AG
Firma Stadler oprotestowała unieważnienie przetargu na 16 pociągów dla Kolei Mazowieckich.
SERWISY

Przeczytaj blog o komunikacji autora tego artykułu



Chodzi o 16 nowoczesnych pociągów, które miałyby kursować z Warszawy do Modlina na lotnisko. W styczniu Koleje Mazowieckie wskazały jako zwycięzcę przetargu szwajcarskiego Stadlera. Po Mazowszu jeździ już 10 składów tego producenta. Kilka godzin po ogłoszeniu werdyktu przetarg został unieważniony, bo przewoźnik uznał, że zgłoszona cena jest za wysoka i przekroczyła kwotę zarezerwowaną na ten cel w budżecie. Stadler za 16 pociągów chciał 93 mln euro brutto, a Koleje Mazowieckie przeznaczyły 80 mln euro. Stadler nie składa broni, składa protest do Krajowej Izby Odwoławczej.

- Uważamy, że Koleje Mazowieckie nie miały podstaw prawnych do unieważnienia przetargu. Wbrew temu, co twierdzi przewoźnik, cena zgłoszona przez nas mieści się w ich budżecie. Koleje Mazowieckie doliczyły do niej podatek VAT, a przecież podlega on zwrotowi. Stadler jest zwycięzcą niezależnie od tego, czy podana cena byłaby netto czy brutto.

Nawet jeśli cena przekroczyłaby założony budżet, to zwykle szuka się dodatkowych środków. Tak było w poprzednim przetargu na 20 pociągów, w którym wygrała PESA - mówi Peter Spuhler, prezes i właściciel Grupy Stadler Rail.

- Odnosimy wrażenie, że przetarg jest unieważniany, gdy wygrywa "niewłaściwa" firma - dodaje.

Kolejarze odrzucają zarzuty. - Stadler ma prawo protestować, ale postąpiliśmy słusznie. Do przyjętej przez nas kwoty musieli porównać ceny brutto - twierdzi Marcjusz Włodarczyk, rzecznik Kolei Mazowieckich. Przyznaje jednak, że podatek VAT da się odzyskać po pewnym czasie.

Władze Mazowsza wspólnie z przewoźnikiem zapowiadają kolejny przetarg i liczą, że tym razem będzie taniej.

Okazuje się, że Stadler nie odpuszcza także poprzedniego przetargu, w którym wygrała PESA. Uważa, że nie spełniła ona wymogu wykazania się dostawą pociągów, które mogłyby rozwinąć prędkość 160 km na godz. Sąd ma się tym zająć w drugiej połowie lutego.

Tymczasem Koleje Mazowieckie pilnie potrzebują nowego taboru. Na torach wciąż dominują stare składy typu EN 57, które zwłaszcza zimą bardzo często się psują.

Polecamy: Tylko pół południowej obwodnicy w 2012 roku



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy