Recepta na sukces znanego klubu muzycznego
12.02.2010
aktualizacja: 2010-02-12 15:38
Fot. Alina Gajdamowicz / Agencja Gazeta
Rozmowa na piątek. - Cieszy mnie to, że na koncerty awangardowego jazzu przychodzi czasami po 200 osób. I nie wychodzą w trakcie - mówi Michał "Borek" Borkiewicz z klubu Powiększenie.
ZOBACZ TAKŻE
- Na Bródnie robią telewizję. Bez cenzury mówią, jak jest (06-03-10, 11:00)
- "Warszawskie szemrane klimaty wcale się nie skończyły" (19-02-10, 12:00)
- Zjedz gulasz z serc (12-02-10, 00:11)
- Wdechy rozdane! Zobacz wideo i galerię zdjęć (07-02-10, 00:31)
- Powiększenie kandydatem do Wdechy 2009 (26-01-10, 12:00)
- Powiększenie (20-01-10, 18:30)
"Borek": Kawy?
Łukasz Kamiński: Prosimy dwie. Jedna z mlekiem.
Wojciech Tymowski: Jedna czarna.
B.: To kawa Fair Trade.
To znaczy, że nikogo nie wyzyskiwano przy jej produkcji?
- Mniej wyzyskiwano niż zwykle. Certyfikat Fair Trade znaczy, że było mniej pośredników, rolnicy mieli odpowiednie warunki pracy i płacy.
Tylko taką kawę podajecie?
- Tak, choć najpierw kompania kawowa proponowała inną. Ale zrozumieli, że właśnie na taką kawę jest zapotrzebowanie. To się bierze m.in. z akcji świadomościowych.
W Powiększeniu tak uświadamiacie?
- Współpracujemy z EFTE, czyli Stowarzyszeniem na rzecz Sprawiedliwego Handlu i Świadomej Konsumpcji. To grupa młodych, którzy przyjęli za swoją misję uświadamianie ludzi, że np. nie chodzi o to, by co roku jak najwięcej rzeczy sobie kupić, tylko się zastanowić, co jest nam potrzebne, że pewne rzeczy można sobie samemu zrobić albo kupić używane.
Identyfikujesz się z tym?
- Tak, identyfikuje się z hasłem świadomej konsumpcji i w ogóle antykonsumpcjonizmu.
Nie lubisz zakupów?
- Lubię sobie czasami kupować nowe rzeczy, każdy lubi zrobić sobie prezent od czasu do czasu. Ale nie robię zakupów w celach rozrywkowych Tymczasem dla wielu ludzi kupowanie jest sposobem na życie. Wiadomo jest praca, a potem idziemy na zakupy.
Czy trudno jest, kierując się takim myśleniem, prowadzić lokal, który musi zarobić?
- Trudno. Bo chcemy zapraszać tych, którzy nie mają dużej publiki, ale nam się podobają i uważamy, że warto ich promować, więc ich promujemy. M.in. dzięki temu przychodzą tu ludzie, z którymi dobrze się czujemy. Cieszy mnie to, że na koncerty awangardowego jazzu przychodzi czasami po 200 osób. I nie wychodzą w trakcie. A mamy koncerty trudnej, nierozrywkowej muzyki, których się nie słyszy praktycznie w żadnym radiu w Polsce. W Warszawie też nie ma prawie miejsc z awangardowym jazzem. Czasami takie koncerty zdarzają się też na Chłodnej 25.
Ale nie jesteście klubem jazzowym.
- Nie jesteśmy jazzowymi purystami. Mamy przekrój sceny tak zwanej niezależnej. Jest i jazz, i ambitny pop, i muzyka gitarowa, i improwizowana, eksperymenty dźwiękowe. Różne energie, estetyki, choć jak się okazuje, często one są zbliżone, bo ludzie, którzy grają np. totalnie punkrockowe rzeczy, współpracują z tymi, którzy tu grają jazz. To muzyka otwarta.
-
Kawa "Fair Trade"?
dorsai68
12.02.10, 18:43
To jakiś nowy gatunek, czy po prostu kawa po lansersku? »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Warsaw Music Week. Wieczór z hip hopem od Prosto
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


