Szok po śmierci policjanta

Piotr Machajski
12.02.2010 aktualizacja: 2010-02-11 21:45
A A A Drukuj
Sierżant Grzegorz Skałban przywiązuje żałobną wstążkę do anteny radiowozu w komisariacie przy Wilczej Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Czarne wstążki na radiowozach, flagi przepasane kirem - żałoba w stołecznej policji po zamordowaniu młodszego aspiranta Andrzeja Struja. Trwa zbiórka pieniędzy dla jego dzieci.
W szoku po tej okrutnej zbrodni są nie tylko policjanci, ale i zwykli warszawiacy. Na profilu Andrzeja Struja w portalu Nasza-klasa.pl wpisują się nawet ludzie, którzy go wcześniej nie znali. "Nie mogę się pogodzić z taką stratą - był Pan człowiekiem honoru, który dbał o bezpieczeństwo mojego miasta. Jako warszawiak przepraszam Pana, że nikt Panu nie pomógł - znieczulica ludzka to powód do wstydu" - pisze Sebastian Pasek.

Od środowego wieczoru ludzie przychodzą pod wiatę przystanku Fort Wola przy Połczyńskiej, żeby zapalić znicze. To tam interweniował młodszy aspirant Andrzej Struj, gdy niespełna 18-letni Mateusz N. wybił w tramwaju szybę. W trakcie szamotaniny chuligan zadał śmiertelny cios nożem. Wczoraj w nocy policja zatrzymała też jego kompana, który uciekł z miejsca zbrodni. Obaj przyznali się do jej popełnienia i siedzą już w areszcie. Ponieważ są niepełnoletni, najwyższa kara, jaką może im wymierzyć sąd, to 25 lat więzienia. Śledczy są przekonani, że zebrali mocny materiał dowodowy. Mimo to prokuratura apeluje do świadków. - Jeśli ktoś widział zdarzenie, a nie został przesłuchany, prosimy o kontakt - prosi Mateusz Martyniuk, rzecznik stołecznej prokuratury, odsyłając na ul. Ciołka 14 lub pod numer telefonu 22 420 26 00.

- Byliśmy zszokowani informacją o śmierci policjanta - mówi Michał Powałka, rzecznik Tramwajów Warszawskich. - Wszyscy nasi pracownicy oddają mu hołd. Nie będąc na służbie, zareagował na bandycki wybryk i stanął w obronie bezpieczeństwa pasażerów. Składamy kondolencje żonie i dwójce dzieci, które osierocił.

To siedmioletnia Monika i o dwa lata młodsza Krysia. Trwa zbiórka pieniędzy ich rzecz. Pomoc finansową można przekazać za pośrednictwem Fundacji Pomocy Wdowom i Sierotom po Poległych Policjantach (numer rachunku bankowego: 29 1050 1025 1000 0023 0731 9943 z dopiskiem "Dla dzieci Andrzeja Struja z wydziału patrolowo-interwencyjnego KSP".

Zarząd Tramwajów postanowił przekazać rodzinie zamordowanego 15 tys. zł. Dzień wcześniej 30 tys. zł dały władze Warszawy. Wsparcie finansowe zadeklarował też szef stołecznej policji insp. Adam Mularz. Do swoich podwładnych napisał m.in.: „Andrzej Struj pokazał nam, że policjantem jest się zawsze i w każdych okolicznościach. Kilka razy w roku wysłuchuję roty ślubowania płynącej z ust młodych policjantów wstępujących do służby. Słowa »nawet z narażeniem życia « wypowiadał każdy z nas. Andrzej Struj 15 lat temu i każdym dniem swojej służby je wypełniał (...). W środę mł. asp. Andrzej Struj podjął swoją ostatnią interwencję, a za kilka dni wyruszy na swój ostatni patrol. Każdy z nas może mu towarzyszyć. Ja z nim pójdę i będzie to dla mnie zaszczyt”.

Komendant zdecydował, że aż do pogrzebu Andrzeja Struja w stołecznej policji ma obowiązywać żałoba. Dlatego wczoraj na radiowozach zawisły czarne wstążki, a flagi państwowe w komendach przepasano kirem.

42-letni Andrzej Struj służył w policji od 15 lat. Najpierw prowadził dochodzenia, później został policyjnym wywiadowcą. Bez munduru, w cywilnym ubraniu i nieoznakowanym radiowozie łapał przestępców na gorącym uczynku. Przed laty był członkiem elitarnej grupy Puma zajmującej się ściganiem m.in. złodziei samochodowych. Ta grupa stanowiła trzon utworzonego w 2004 r. wydziału wywiadowczo-patrolowego. Do dziś wizerunek tego drapieżnika zdobi jego stronę internetową.

Przeczytaj także: Ostatnia interwencja Andsa - nigdy nie odpuszczał



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy