Poróżnieni rejestrem zabytków pod Warszawą
12.02.2010
aktualizacja: 2010-02-11 22:48
Fot. Adam Kozak / Agencja Gazeta
Czy Zalesie Dolne powinno być zabytkiem? Mieszkańcy są podzieleni. Wczoraj spotkali się z wojewódzką konserwator Barbarą Jezierską na burzliwej dyskusji.
ZOBACZ TAKŻE
- Precz z zabytkami Otwocka! (01-03-10, 00:00)
- Nowe lokalne linie autobusowe pod Warszawą (26-01-10, 15:48)
- Jesteśmy tu gośćmi. Jeśli będą nas państwo atakować, wstajemy i wychodzimy - zagroziła na początku spotkania Barbara Jezierska, która z grupą współpracowników przyjechała do urzędu w Piasecznie. Miała wyjaśnić mieszkańcom, co oznacza wpisanie obszaru willowej dzielnicy tego miasta - Zalesia Dolnego - do rejestru zabytków. Procedurę wpisu wszczęła w lipcu zeszłego roku. Wnioskowało o to Towarzystwo Przyjaciół Zalesia Dolnego. Zaraz jednak rozległy się protesty. Urząd konserwatorski został zarzucony setkami pytań. Były też listy, których autorzy grozili karami finansowymi. - Powszechnie narzekamy na chaos przestrzenny i indolencję urzędników, a gdy tylko pojawia się próba ochrony państwa miejscowości, to zaraz są protesty - dziwiła się Barbara Jezierska.
Perełka Piaseczna
Zalesie Dolne powstało w latach 20. XX w. na gruntach dóbr wilanowskich i Wólki Kozodawskiej. Założono tu wtedy trzy tonące w zieleni osiedla: Miasto - Las Zalesie, Adamów Zalesie i Miasto-Ogród Zalesie. Wytyczono ulice i place, wydzielono rozległe działki, na których wyrosły jednorodzinne domy nie wyższe niż dwupiętrowe. Od początku obowiązywał zakaz budowania zakładów przemysłowych i szpitali. W 1952 r. obszar trzech osiedli przyłączono do Piaseczna, tworząc dzielnicę Zalesie Dolne.
Choć przedwojenny układ urbanistyczny przetrwał do dziś i zachowało się wiele cennych budynków (około 50 jest pod ochroną konserwatora), co jakiś czas słychać o grożącym dzielnicy niebezpieczeństwie ze strony inwestorów. W 1998 r. burzę wywołała propozycja nowego planu zagospodarowania przestrzennego, który miał dopuszczać dzielenie działek na tysiącmetrowe kawałki i budowę bocznicy kolejowej nad Jeziorką. Potem lokalna społeczność doprowadziła do przerwania budowy pensjonatu na Górkach Szymona. Od 2003 r. obowiązuje plan zagospodarowania utrzymujący dotychczasowe walory zielonej dzielnicy.
Strachy mieszkańców
Zdaniem części mieszkańców jest to wystarczająca ochrona. Rejestr zabytków spowoduje tylko niepotrzebne restrykcje, bo wszystkie budowy, przebudowy i większe remonty domów będą pod kontrolą konserwatora. Ludzie boją się, że każde wbicie gwoździa w ścianę będzie wymagało specjalnych zezwoleń. - Na jakiej podstawie mój dom ma być pod ochroną? Jest mocno przebudowany w latach 80. Jaki to zabytek? - pytał Radosław Jurewicz.
- Remonty będą teraz dużo droższe. A co, gdy zechcę położyć na dachu blachę, a konserwator zażąda dachówki? - dopytywał Roman Przybyłek.
- Dlaczego zaraz dachówki? Nie demonizujmy - odpowiadała Barbara Jezierska.
Inni twierdzili, że po wpisie Zalesia Dolnego do rejestru spadnie wartość działek, a przedstawione przez konserwator Jezierską możliwości pozyskiwania pieniędzy na rewitalizację to fikcja. Najostrzej swój sprzeciw wyraził prof. Andrzej Bissenik: - Nie będzie żadnych środków unijnych. To obłuda, fałsz i kłamstwo! - zakrzyknął. - Właściciel najlepiej dba o swoją własność i żaden urząd nie będzie go w tym wyręczał. Robi się moda na "ochroniarstwo". Trzeba się zastanowić, czy protektorat konserwatora z jego kosztowną administracją nie będzie odgrywał roli grabieżcy.
Rejestr jak tarcza
Nie zabrakło jednak obrońców umieszczenia dzielnicy w rejestrze zabytków. - Mieszkam w centralnej części Zalesia. Sąsiednia działka została zabudowana w 80 proc. i nikt na to nie zareagował: ani gmina, ani radni - przypominała Mira Walczykowska, przewodnicząca rady Towarzystwa Przyjaciół Zalesia Dolnego. - Nam nie chodzi o robienie skansenu, ale zachowanie charakteru naszej miejscowości. Boimy się naporu osiedli wielorodzinnych domów.
Wtórował jej radny sejmiku Mazowsza Grzegorz Kostrzewa-Zorbas (PO): - Ceny nieruchomości w miejscowościach wpisanych do rejestru nie spadają. Wręcz przeciwnie. Tak jest w zabytkowym Konstancinie, gdzie ceny są najwyższe. Na drugim miejscu znajduje się Podkowa Leśna - przekonywał. - Rejestr zabytków to marka. Jest polisą bezpieczeństwa przed lekkomyślnymi zmianami planu miejscowego.
O zaletach rejestru mówiła też dr Maria Janina Dietrich z Czerska pod Górą Kalwarią, którego układ przestrzenny od 1996 r. jest zabytkiem (na Mazowszu zabytkowe obszary ma 30 miast): - U nas też były awantury, a teraz jesteśmy szczęśliwi. Przestały nas nękać hałaśliwe zloty samochodów. Nie boimy się dzikich inwestycji.
Mieszkańcy Zalesia nadal mogą składać u konserwatora uwagi i wnioski w sprawie przygotowywanego wpisu. Podobne spory wywołuje zamiar umieszczenia w rejestrze zabytków historycznych części Komorowa i Otwocka. Z mieszkańcami tego ostatniego Barbara Jezierska spotka się 26 lutego.
Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce
Perełka Piaseczna
Zalesie Dolne powstało w latach 20. XX w. na gruntach dóbr wilanowskich i Wólki Kozodawskiej. Założono tu wtedy trzy tonące w zieleni osiedla: Miasto - Las Zalesie, Adamów Zalesie i Miasto-Ogród Zalesie. Wytyczono ulice i place, wydzielono rozległe działki, na których wyrosły jednorodzinne domy nie wyższe niż dwupiętrowe. Od początku obowiązywał zakaz budowania zakładów przemysłowych i szpitali. W 1952 r. obszar trzech osiedli przyłączono do Piaseczna, tworząc dzielnicę Zalesie Dolne.
Choć przedwojenny układ urbanistyczny przetrwał do dziś i zachowało się wiele cennych budynków (około 50 jest pod ochroną konserwatora), co jakiś czas słychać o grożącym dzielnicy niebezpieczeństwie ze strony inwestorów. W 1998 r. burzę wywołała propozycja nowego planu zagospodarowania przestrzennego, który miał dopuszczać dzielenie działek na tysiącmetrowe kawałki i budowę bocznicy kolejowej nad Jeziorką. Potem lokalna społeczność doprowadziła do przerwania budowy pensjonatu na Górkach Szymona. Od 2003 r. obowiązuje plan zagospodarowania utrzymujący dotychczasowe walory zielonej dzielnicy.
Strachy mieszkańców
Zdaniem części mieszkańców jest to wystarczająca ochrona. Rejestr zabytków spowoduje tylko niepotrzebne restrykcje, bo wszystkie budowy, przebudowy i większe remonty domów będą pod kontrolą konserwatora. Ludzie boją się, że każde wbicie gwoździa w ścianę będzie wymagało specjalnych zezwoleń. - Na jakiej podstawie mój dom ma być pod ochroną? Jest mocno przebudowany w latach 80. Jaki to zabytek? - pytał Radosław Jurewicz.
- Remonty będą teraz dużo droższe. A co, gdy zechcę położyć na dachu blachę, a konserwator zażąda dachówki? - dopytywał Roman Przybyłek.
- Dlaczego zaraz dachówki? Nie demonizujmy - odpowiadała Barbara Jezierska.
Inni twierdzili, że po wpisie Zalesia Dolnego do rejestru spadnie wartość działek, a przedstawione przez konserwator Jezierską możliwości pozyskiwania pieniędzy na rewitalizację to fikcja. Najostrzej swój sprzeciw wyraził prof. Andrzej Bissenik: - Nie będzie żadnych środków unijnych. To obłuda, fałsz i kłamstwo! - zakrzyknął. - Właściciel najlepiej dba o swoją własność i żaden urząd nie będzie go w tym wyręczał. Robi się moda na "ochroniarstwo". Trzeba się zastanowić, czy protektorat konserwatora z jego kosztowną administracją nie będzie odgrywał roli grabieżcy.
Rejestr jak tarcza
Nie zabrakło jednak obrońców umieszczenia dzielnicy w rejestrze zabytków. - Mieszkam w centralnej części Zalesia. Sąsiednia działka została zabudowana w 80 proc. i nikt na to nie zareagował: ani gmina, ani radni - przypominała Mira Walczykowska, przewodnicząca rady Towarzystwa Przyjaciół Zalesia Dolnego. - Nam nie chodzi o robienie skansenu, ale zachowanie charakteru naszej miejscowości. Boimy się naporu osiedli wielorodzinnych domów.
Wtórował jej radny sejmiku Mazowsza Grzegorz Kostrzewa-Zorbas (PO): - Ceny nieruchomości w miejscowościach wpisanych do rejestru nie spadają. Wręcz przeciwnie. Tak jest w zabytkowym Konstancinie, gdzie ceny są najwyższe. Na drugim miejscu znajduje się Podkowa Leśna - przekonywał. - Rejestr zabytków to marka. Jest polisą bezpieczeństwa przed lekkomyślnymi zmianami planu miejscowego.
O zaletach rejestru mówiła też dr Maria Janina Dietrich z Czerska pod Górą Kalwarią, którego układ przestrzenny od 1996 r. jest zabytkiem (na Mazowszu zabytkowe obszary ma 30 miast): - U nas też były awantury, a teraz jesteśmy szczęśliwi. Przestały nas nękać hałaśliwe zloty samochodów. Nie boimy się dzikich inwestycji.
Mieszkańcy Zalesia nadal mogą składać u konserwatora uwagi i wnioski w sprawie przygotowywanego wpisu. Podobne spory wywołuje zamiar umieszczenia w rejestrze zabytków historycznych części Komorowa i Otwocka. Z mieszkańcami tego ostatniego Barbara Jezierska spotka się 26 lutego.
Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce
Przeczytaj także: Śmieci: Warszawa powinna brać przykład z Pruszkowa
-
Poróżnieni rejestrem zabytków pod Warszawą
jj_dwa
28.02.10, 10:52
Ta niby profesjonalna pani zaczęła od straszenia więzieniem i wywłaszczaniem.Na większość pytań nie odpowiedziała, a jak odpowiadała to w sposób delikatniemówiąc pokazujący brak kompetencji »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Warsaw Music Week. Wieczór z hip hopem od Prosto
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


