Protestują przeciwko zakazowi palenia w lokalach

Grzegorz Lisicki
15.02.2010 aktualizacja: 2010-02-15 09:33
A A A Drukuj
Kamil Matrzaszek, Tomek Gilewicz, Bożena Kowalczuk, pracownicy klubu Indeks na Krakowskim Przedmieściu Fot. Alina Gajdamowicz / Agencja Gazeta
  • Klub Indeks na Krakowskim Przedmieściu popiera protest przeciwko ustawie o zakazie palenia tytoniu w lokalach
Stołeczne knajpy protestują przeciwko zamiarom wprowadzenia zakazu palenia w ich lokalach. I oplakatowały się na znak protestu.
SONDAŻ
Czy jesteś za zakazem palenia w knajpach?

tak, mam dość siedzenia w dymie
nie, bo nikt nie będzie chodził do knajp
powinny być oddzielne sale dla palaczy i niepalących
nie mam zdania

Właściciele kilkunastu lokali w mieście protestują przeciwko zagrożeniu, którym są nabierające tempa prace nad ustawowym i całkowitym zakazem palenia w miejscach publicznych, a więc także w dyskotekach, pubach i klubach. Cztery dni temu w Sejmie odbyła się debata na ten temat, niedługo do pierwszego czytania trafi projekt ustawy. Zwolennicy zakazu (politycy PiS i PSL, a także onkolodzy) argumentują, że dzięki niemu zmniejszy się zagrożenie dla zdrowia biernych palaczy. Są zmuszeni do wdychania sinego od papierosowego dymu powietrza. A lekarze dowodzą, że bierne palenie jest groźniejsze dla zdrowia niż czynne. PO jest przeciwna tak restrykcyjnemu zakazowi, ale jej poprawka - wydzielenie palarni w lokalach i to właściciel lokalu miałby decydować, czy chce u siebie palaczy - została odrzucona przez komisję zdrowia. - Dym tytoniowy nie zna granic palarni - argumentował Tomasz Latos z PiS. "Palącą mniejszość" bierze pod swoje skrzydła SLD, który nie chce zakazu palenia.

Ręka w rękę z SLD idą też właściciele lokali. - Nie można odgórnie decydować, co kto robi z miejscem, w które zainwestował i za które płaci - mówi Maciej Broniarski. Sam jest niepalący, jest też zwolennikiem wydzielenia miejsca do palenia. Zakaz palenia w Clubie 70 obowiązuje zresztą od zawsze - ale tylko na parkiecie, gdzie rozweselony palacz może zrobić papierosem komuś krzywdę.

Prowadzony przez pana Macieja Club 70przyłącza się do akcji protestacyjnej, w której organizują się stołeczne kluby i puby. - U nas rozwiesimy plakaty klubowe informujące o tym, że nie zgadzamy się na zakaz.

Podobnie będzie w Teatrze Capitol przy ul. Marszałkowskiej 115. - My też protestujemy - mówi menedżerka klubu Marta Kłos. - Tyle że zamiast plakatów będzie u nas komunikat wyświetlany na monitorach. Nie będzie za to żadnych ulotek i agitacji, nie chcemy napastować klientów - zaznacza.

W klubie Indeks tuż przy bramie Uniwersytetu też wiszą plakaty: "Klub Indeks jest przeciwko zakazowi palenia tytoniu w lokalach". - Palenie nakręca sprzedaż, ludzie piją piwo i palą, a palaczy u nas dużo - mówią zgodnie barmani Kamil i Tomek. Zapewniają, że u nich akcja powstała samoistnie, bez porozumienia z innymi klubami. Ale "Gazeta" dowiedziała się, że gdzie indziej do akcji protestacyjnej namawiali przedstawiciele koncernów tytoniowych, m.in. Davidoffa.

Przy stolikach w Indeksie tłum. Jedni palą, inni nie, ale wszyscy piją piwo. - Jak zabronią, będzie ciężko. Ale chyba nie przestanę wychodzić na miasto. W domu się przecież nie zamknę - wzdycha znad piwa klientka pubu Agnieszka Kobus i zaciąga się papierosem.

Przeczytaj także: Śmieci: Warszawa powinna brać przykład z Pruszkowa



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy