Pobite dziecko trafiło do szpitala. Lekarz wezwał policję
16.02.2010
aktualizacja: 2010-02-16 22:04
Fot. AG
Czteromiesięczny chłopiec cały w siniakach trafił do szpitala przy ul. Niekłańskiej. Policja zatrzymała jego rodziców.
ZOBACZ TAKŻE
- Kierowca w kominiarce i po narkotykach prowadził auto (17-02-10, 15:10)
- Nie potrafili wydać 290 mln zł - ratusz podsumował budżet (16-02-10, 17:41)
- To był wypadek czy chciał zabić narzeczoną? (16-02-10, 11:00)
- 4-miesięczne dziecko ciężko pobite. Kto to zrobił? (16-02-10, 09:25)
- Wandal niszczył znicze w miejscu śmierci policjanta (15-02-10, 19:28)
Policja dowiedziała się o sprawie w poniedziałek po południu. Ok. godz. 14 do dyżurnego Komendy Stołecznej zadzwonił lekarz ze Szpitala Dziecięcego przy ul. Niekłańskiej. Powiedział, że trafiło do nich dziecko, którego obrażenia wskazują na to, że mogło zostać pobite.
Okazało się, że czteromiesięcznego chłopca do szpitala przywieźli rodzice: 23-letnia Aleksandra K. i 32-letni Grzegorz M. Gdy lekarze zobaczyli, w jakim stanie jest chłopiec, jeden z nich zabrał dowód osobisty matki i skontaktował się z policją. Ojciec zorientował się, że w szpitalu za chwilę pojawią się mundurowi, i uciekł.
Niemowlę było w poważnym stanie. Miało siniaki i krwiaki na całym ciele. Jest pewne, że zostało brutalnie pobite. Na razie jednak nie ma pewności, czy i ile razy. Nasi rozmówcy z policji sugerują, że mogło być bite regularnie. - Na razie za wcześnie na taką ocenę. Wciąż czekamy na pełną historię choroby ze szpitala - mówi prok. Ewa Szplet, szefowa grodziskiej prokuratury. - W poniedziałek wszczęliśmy śledztwo z art. 156 kodeksu karnego, czyli w sprawie spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Cały czas gromadzimy materiał dowodowy.
To właśnie z podgrodziskiej wsi pochodzą rodzice pobitego chłopca. Jego matka została zatrzymana przez policję jeszcze w szpitalu. Ojca udało się odnaleźć dopiero we wtorek po południu. Policjanci namierzyli go na dworcu kolejowym.
Według wstępnych informacji zebranych przez śledczych rodzice pobili dziecko w sobotę 13 lutego. Zgłosili się z nim do szpitala w Grodzisku Mazowieckim. Tam lekarz wystawił im jednak skierowanie do specjalistycznego szpitala dziecięcego, gdzie przyjechali dwa dni później. Dlaczego nie powiadomił policji?
- Tę kwestię także będziemy badać - mówi prok. Szplet.
Najprawdopodobniej w środę zapadnie decyzja, czy i jakie zarzuty usłyszą rodzice niemowlęcia. Prokuratura ma czas do godz. 17, wtedy mijają dwie doby od zatrzymania.
Według nieoficjalnych informacji w domu Aleksandry K. i Grzegorza M. zdarzały się wcześniej interwencje policji z powodu awantur.
Dziecko cały czas jest w szpitalu. Jego stan jest poważny, ale życiu nic nie zagraża.
Okazało się, że czteromiesięcznego chłopca do szpitala przywieźli rodzice: 23-letnia Aleksandra K. i 32-letni Grzegorz M. Gdy lekarze zobaczyli, w jakim stanie jest chłopiec, jeden z nich zabrał dowód osobisty matki i skontaktował się z policją. Ojciec zorientował się, że w szpitalu za chwilę pojawią się mundurowi, i uciekł.
Niemowlę było w poważnym stanie. Miało siniaki i krwiaki na całym ciele. Jest pewne, że zostało brutalnie pobite. Na razie jednak nie ma pewności, czy i ile razy. Nasi rozmówcy z policji sugerują, że mogło być bite regularnie. - Na razie za wcześnie na taką ocenę. Wciąż czekamy na pełną historię choroby ze szpitala - mówi prok. Ewa Szplet, szefowa grodziskiej prokuratury. - W poniedziałek wszczęliśmy śledztwo z art. 156 kodeksu karnego, czyli w sprawie spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Cały czas gromadzimy materiał dowodowy.
To właśnie z podgrodziskiej wsi pochodzą rodzice pobitego chłopca. Jego matka została zatrzymana przez policję jeszcze w szpitalu. Ojca udało się odnaleźć dopiero we wtorek po południu. Policjanci namierzyli go na dworcu kolejowym.
Według wstępnych informacji zebranych przez śledczych rodzice pobili dziecko w sobotę 13 lutego. Zgłosili się z nim do szpitala w Grodzisku Mazowieckim. Tam lekarz wystawił im jednak skierowanie do specjalistycznego szpitala dziecięcego, gdzie przyjechali dwa dni później. Dlaczego nie powiadomił policji?
- Tę kwestię także będziemy badać - mówi prok. Szplet.
Najprawdopodobniej w środę zapadnie decyzja, czy i jakie zarzuty usłyszą rodzice niemowlęcia. Prokuratura ma czas do godz. 17, wtedy mijają dwie doby od zatrzymania.
Według nieoficjalnych informacji w domu Aleksandry K. i Grzegorza M. zdarzały się wcześniej interwencje policji z powodu awantur.
Dziecko cały czas jest w szpitalu. Jego stan jest poważny, ale życiu nic nie zagraża.
Przeczytaj także: Antykwariusz nie przekroczył granic obrony koniecznej
-
Pobite dziecko trafiło do szpitala. Lekarz wezw...
mary_ann
17.02.10, 08:02
Dziwi mnie, że jest to informacja, która trafia do prasy w charakterzesensacji (lekarz zawiadomił!) Mam nadzieję, że nie była to prywatna inicjatywalekarza, tylko rutynowe zastosowanie »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Co Donieck ma lepszego od Warszawy? Nie tylko Stadion!
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


