Pobite dziecko trafiło do szpitala. Lekarz wezwał policję

Piotr Machajski
16.02.2010 aktualizacja: 2010-02-16 22:04
A A A Drukuj
Policja Fot. AG
Czteromiesięczny chłopiec cały w siniakach trafił do szpitala przy ul. Niekłańskiej. Policja zatrzymała jego rodziców.
Policja dowiedziała się o sprawie w poniedziałek po południu. Ok. godz. 14 do dyżurnego Komendy Stołecznej zadzwonił lekarz ze Szpitala Dziecięcego przy ul. Niekłańskiej. Powiedział, że trafiło do nich dziecko, którego obrażenia wskazują na to, że mogło zostać pobite.

Okazało się, że czteromiesięcznego chłopca do szpitala przywieźli rodzice: 23-letnia Aleksandra K. i 32-letni Grzegorz M. Gdy lekarze zobaczyli, w jakim stanie jest chłopiec, jeden z nich zabrał dowód osobisty matki i skontaktował się z policją. Ojciec zorientował się, że w szpitalu za chwilę pojawią się mundurowi, i uciekł.

Niemowlę było w poważnym stanie. Miało siniaki i krwiaki na całym ciele. Jest pewne, że zostało brutalnie pobite. Na razie jednak nie ma pewności, czy i ile razy. Nasi rozmówcy z policji sugerują, że mogło być bite regularnie. - Na razie za wcześnie na taką ocenę. Wciąż czekamy na pełną historię choroby ze szpitala - mówi prok. Ewa Szplet, szefowa grodziskiej prokuratury. - W poniedziałek wszczęliśmy śledztwo z art. 156 kodeksu karnego, czyli w sprawie spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Cały czas gromadzimy materiał dowodowy.

To właśnie z podgrodziskiej wsi pochodzą rodzice pobitego chłopca. Jego matka została zatrzymana przez policję jeszcze w szpitalu. Ojca udało się odnaleźć dopiero we wtorek po południu. Policjanci namierzyli go na dworcu kolejowym.

Według wstępnych informacji zebranych przez śledczych rodzice pobili dziecko w sobotę 13 lutego. Zgłosili się z nim do szpitala w Grodzisku Mazowieckim. Tam lekarz wystawił im jednak skierowanie do specjalistycznego szpitala dziecięcego, gdzie przyjechali dwa dni później. Dlaczego nie powiadomił policji?

- Tę kwestię także będziemy badać - mówi prok. Szplet.

Najprawdopodobniej w środę zapadnie decyzja, czy i jakie zarzuty usłyszą rodzice niemowlęcia. Prokuratura ma czas do godz. 17, wtedy mijają dwie doby od zatrzymania.

Według nieoficjalnych informacji w domu Aleksandry K. i Grzegorza M. zdarzały się wcześniej interwencje policji z powodu awantur.

Dziecko cały czas jest w szpitalu. Jego stan jest poważny, ale życiu nic nie zagraża.

Przeczytaj także: Antykwariusz nie przekroczył granic obrony koniecznej



Podziel się

  • Pobite dziecko trafiło do szpitala. Lekarz wezw... mary_ann 17.02.10, 08:02

    Dziwi mnie, że jest to informacja, która trafia do prasy w charakterzesensacji (lekarz zawiadomił!) Mam nadzieję, że nie była to prywatna inicjatywalekarza, tylko rutynowe zastosowanie »

Najnowsze wiadomości z Warszawy