Kto zabił 15-letnią Martynę? Z kim wsiadła do auta?

Piotr Machajski
18.02.2010 aktualizacja: 2010-02-18 23:13
A A A Drukuj
Za zmuszanie prostytutek do seksu i grożenie im nożem 37-letni Opolanin został skazany na 2,5 roku więzienia Fot. sxc.hu
Połowa policjantów z mińskiej komendy szuka mężczyzn podejrzanych o udział w zabójstwie 15-letniej dziewczynki
W środę późnym wieczorem dyżurny komendy w Mińsku Mazowieckim odebrał telefon. Ktoś informował, że za przystankiem autobusowym w miejscowości Nowy Konik (trasa krajowa nr 2, między Warszawą a Mińskiem) w śniegu leży zakrwawiona dziewczynka. We wskazane miejsce pojechali policjanci z komisariatu w Halinowie. - Znaleźli tam ranną dziewczynkę, wezwali pogotowie - relacjonuje mł. asp. Daniel Niezdropa z mińskiej komendy.

Wezwali pogotowie. Erka odwiozła dziewczynkę do szpitala dziecięcego przy ul. Niekłańskiej w Warszawie. Lekarze próbowali ją ratować, ale na pomoc było już zbyt późno. Miała trzy rany kłute, najprawdopodobniej od ciosów nożem. Została dźgnięta w brzuch i klatkę piersiową. Ok. godz. 2.30 lekarze stwierdzili zgon.

Co właściwie się stało? Policja ze względu na dobro śledztwa nie udziela szczegółowych informacji. - Pół mińskiej komendy pracuje przy tej sprawie. Ale jeśli chcemy zatrzymać tych, którzy to zrobili, naprawdę nie możemy zbyt dużo mówić - podkreśla oficer stołecznej policji.

Na razie wiadomo tylko tyle, że 15-letnia Martyna i jej o rok młodsza koleżanka (obie z Warszawy) wybrały się na przejażdżkę samochodem do Mińska Mazowieckiego z trzema mężczyznami. Kim są? Kiedy ich poznały? Tego śledczy nie zdradzają, ale wygląda na to, że nie były to zupełnie im obce osoby. Po drodze uczestnicy wyprawy pili alkohol. Między godz. 21 a 22 samochód zatrzymał się w Nowym Koniku przy przystanku autobusowym. Mężczyźni razem z Martyną wyszli na zewnątrz zapalić papierosy. Stali za wiatą. Jej 14-letnia koleżanka została w aucie. Po kilku chwilach zobaczyła, że mężczyźni wracają, ale sami. Wyskoczyła z samochodu i pobiegła za przystanek. Tam w śniegu znalazła zakrwawioną koleżankę. Z pomocą przechodniów wezwała pomoc. Trzej mężczyźni zdążyli odjechać, zanim na miejsce dotarł radiowóz.

Nie do końca jest jasne, co wydarzyło się za przystankiem. 14-latka była w czwartek przesłuchiwana w prokuraturze w Mińsku. Śledczy nie zdradzają jednak, co powiedziała. Najprawdopodobniej jednak nie widziała, jak doszło do zranienia Martyny. Śmiertelnego, jak się później okazało. - W tej chwili koncentrujemy się na odnalezieniu mężczyzn, z którymi dziewczynki wybrały się na przejażdżkę - mówi prok. Krystyna Gołąbek, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Siedlcach.

Policja apeluje też o kontakt do świadków zdarzenia. - Prosimy, by osoby, które w środę wieczorem były w okolicach przystanku autobusowego w Nowym Koniku, a do tej pory nie zostały przesłuchane, zgłosiły się do nas - mówi podinsp. Maciej Karczyński ze stołecznej policji.

Komenda w Mińsku mieści się przy ul. Wyszyńskiego 15/17, tel. 25 759 72 00.

Przeczytaj także: Antykwariusz nie przekroczył granic obrony koniecznej



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy