"Poszedł tam, gdzie nie ma zła" - pogrzeb policjanta

Piotr Machajski
19.02.2010 aktualizacja: 2010-02-19 20:16
A A A Drukuj
Uroczystości pogrzebowe Andrzeja Struja Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
  • Uroczystości pogrzebowe Andrzeja Struja
Setki policjantów i zwykłych warszawiaków pożegnały wczoraj podkomisarza Andrzeja Struja, policjanta zamordowanego podczas interwencji na przystanku tramwajowym
Jeszcze dziesięć dni temu był zwykłym policjantem, jakich setki codziennie wychodzą na ulice pilnować porządku. Wczoraj poszedł na swój ostatni patrol jako bohater. Został awansowany pośmiertnie do stopnia podkomisarza, odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Zasługi za Dzielność oraz Złotą Odznaką "Zasłużony Policjant". Andrzej Struj, na policyjnym forum internetowym "Ands", a wśród kolegów po prostu "Struś", został wczoraj po południu pochowany na Cmentarzu Północnym. Oprócz rodziny i bliskich żegnały go setki policjantów, nie tylko z Warszawy, ale też z całej Polski, a także prezydent, premier i stołeczni urzędnicy.

Pożegnanie policjanta


- Nikt nie lubi pożegnań, a tym bardziej tych ostatnich. Trudno formuje się słowa, w chwili gdy przychodzą do głowy banalne zwroty. Przyjacielu, zasługujesz na coś więcej niż frazesy o poświęceniu, obowiązku, o tym, że tylko życie z poczuciem misji ma sens. Że potrafimy docenić ludzi dopiero wtedy, gdy śmierć wydrze ich z naszego życia - mówił mł. insp. Bogdan Krzyszczak, naczelnik wydziału patrolowo-interwencyjnego, gdzie pracował podkom. Struj.

Wieńce złożyli prezydent Lech Kaczyński i premier Donald Tusk


- Andrzeju, byłeś wielki przez swą skromność. Jak ty byłeś zawsze blisko nas, teraz my jesteśmy blisko ciebie. Jak ty otaczałeś nas swoją życzliwością, tak my otoczymy opieką twoich bliskich. Bez jednego żołnierza wojna się odbywa, ale bez jednego muzyka orkiestra traci swoje piękne brzmienie.

- Tam, dokąd się udał, nie ma zła - powiedziała Anna Struj, wdowa po zamordowanym policjancie.

- Miał odwagę, której ludziom często brakuje, jako jedyny zareagował na akt wandalizmu - podkreślał ks. Józef Jachimczak, kapelan stołecznych policjantów. - Trudno uwierzyć, że wieczorami ten silny mężczyzna śpiewał kołysanki swoim dziewczynkom. Niech promień waszego ojca, taty zawsze na was pada.

Siedmioletnia Monika i pięcioletnia Krysia przez całą uroczystość trzymały się blisko mamy. Dwie złotowłose dziewczynki jak nikt inny wczoraj były ubrane na biało - w puchowe kurteczki i czapy z pomponami.

Przed śmiercią Andrzej Struj szykował dla nich pokój. Pościel była w księżniczki, a jaśki w miśki.

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy