Przedszkolu grozi katastrofa budowlana? Będzie kontrola

Małgorzata Zubik
25.02.2010 aktualizacja: 2010-02-24 20:15
A A A Drukuj
Przedszkole Fot. Anna Bedyńska / AG
Czy coś grozi przedszkolakom przy ul. Żwirki i Wigury? Mają zajęcia w budynku, który nie dostał pozwolenia na użytkowanie. Przedszkole sprawdzą inspektorzy nadzoru budowlanego.
SERWISY
Katastrofą budowlaną straszy urzędników i władze dzielnicy Włoch projektant z firmy DN Projekt, który chce zachować anonimowość. - Chciałbym, żeby ktoś ocenił, czy wykonano prace zgodnie ze sztuką budowlaną - słyszymy. - Chodzi o bezpieczeństwo dzieci. Nie zdemontowano warstwy płyt betonowych, jak zakładał projekt, ale oparto na nich całą konstrukcję nowego dachu.

- Mogę zapewnić, że dzieci są bezpieczne - odpowiada na to Michał Wąsowicz, burmistrz Włoch. - Zmiany były aprobowane przez projektanta. Wszystko odbyło się zgodnie ze sztuką budowlaną.

W urzędzie Włoch słyszymy, że cały problem to efekt konfliktu między projektantami, w który dzielnica nie chce się mieszać.

Otóż w firmie DN Projekt powstał projekt, który był podstawą wydania pozwolenia budowlanego. Choć jej nazwa do dziś widnieje na tablicy informacyjnej placu budowy, dzielnica informuje, że autorem koncepcji był projektant jedynie wynajęty przez DN Projekt. To jemu powierzono nadzór autorski nad budową w przedszkolu. Tu jednak zaczynają się rozbieżności: burmistrz przyznaje, że projekt zmieniano, a o akceptacji zmian świadczą wpisy do dziennika budowy. W informacji pisemnej urzędnicy przekonują zaś, że projekt zmieniany nie był. Sam projektant twierdzi, że prowadził nadzór, i zapewnia, że wszystko w przedszkolu jest w porządku.

Jak było rzeczywiście? Sprawdzą inspektorzy nadzoru budowlanego. A do przedszkola przyjdą z powodu... kuchennych wind. Gdy jesienią dzielnica starała się o pozwolenie na użytkowanie przedszkola, nadzór wytknął parę braków, np. brakowało zabezpieczeń przeciwpożarowych. Udało się je dzielnicy wprowadzić na czas. Z windami poszło gorzej, bo jadą ze Szwecji i będą instalowane dopiero w tym tygodniu. Grubo po terminie wyznaczonym przez nadzór.

- To ryzyko burmistrza i dyrektora przedszkola. Budynek jest użytkowany bez pozwolenia. W takiej sytuacji przeprowadzę tam kontrolę z urzędu, natychmiast - - wyjaśnia Andrzej Kłosowski, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Warszawie.

Galimatias zainteresował też miejskie biuro edukacji. Dowiedzieliśmy się, że urzędnicy są w trakcie sprawdzania dokumentacji. Jeśli natkną się na nieprawidłowości, zamówią audyt zewnętrzny.

Z przedszkola korzysta 104 dzieci. Budynek ma dwie kondygnacje i pięć sal. W 2007 r. dzielnica wykonała plac zabaw i ogrodzenie. Jesienią 2008 r. zaczęła się rozbudowa. Inwestycja kosztowała 3 mln 650 tys. zł.

Przeczytaj także: Co dalej z przedwojennym przedszkolem na Żoliborzu?



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy