Młodzi projektanci pod jednym dachem
26.02.2010
aktualizacja: 2010-02-25 20:03
Fot. Arkadiusz Scichocki / Agencja Gazeta
Po raz pierwszy otwarto "Pop up shop", czyli sklep z polską modą działający przez jeden weekend w miesiącu. W ten sposób Centrum Cybernetyki chce promować młodych projektantów.
- W Polsce jest wielu świetnych projektantów. Szukają możliwości i miejsc, aby się zaprezentować i sprzedawać swoje rzeczy. Chcemy ich w tym wspierać. Raz w miesiącu zapraszamy twórców, którzy chcą pokazać się światu, aby prezentowali u nas swoje kolekcje - mówił projektant mody Konrad Parol z Centrum Cybernetyki, gdzie przez cały weekend można było oglądać ubrania, biżuterię, buty i torebki.
Niejeden z projektantów tworzy już od wielu lat, jednak sprzedaje swoje rzeczy tylko przez internet. - Są to projekty bardzo dobrej jakości, ale przez brak dobrej dystrybucji nie są powszechnie dostępne dla klientów - tłumaczy Monika Jakubiak, dyrektor artystyczna Centrum Cybernetyki i pomysłodawczyni wydarzenia.
W weekend największe zainteresowanie wzbudzała biżuteria i dodatki. Wiele pań przyciągniętych żywymi kolorami zaraz po wejściu kierowało się w stronę stoisk Kamilli Woszczyk i Kariny Królak.
- Sporo osób pyta mnie, ile czasu zajmuje zrobienie etui, portmonetki czy torebki, skąd biorę pomysły na wzory, w jaki sposób szyję - opowiadała o swojej kolekcji "Not to repeat" Kamilla Woszczyk. - W swojej pracowni mam mnóstwo wycinków materiałów, godzinami buszuję po sklepach, aby znaleźć ciekawy wzór. Czasem doklejam jeszcze broszki. Ostatnio doczepiłam do portmonetki motyw koguta - ten projekt świetnie sprzedawał się we Francji i w Niemczech.
Kamilla Woszczyk jest absolwentką matematyki, ma pracownię na Woli.
Karina Królak wpadła m.in. na pomysł zrobienia pierścionków z filcu czy naszyjnika ze stopionych wielokolorowych kawałków plastiku. - Tak naprawdę biżuterię można zrobić z materiałów, które są akurat pod ręką. Używałam koralików, piórek, sznurków, szkiełek, plastiku. Kobiety uwielbiają ostatnio żywe, wesołe kolory i chcą pokazać się w czymś, czego na pewno nikt inny nie będzie miał - opowiadała.
Na nietypowy pomysł wpadła Anna Orska. Oprócz eleganckich wzorów biżuterii częściowo wyplatanej ze sznurków pokazała naszyjniki i bransoletki zrobione z lin używanych przez alpinistów i żeglarzy.
Zaprezentowano też przeróżne kolekcje ubrań wiosennych - elegancja, klasyka i stonowane kolory mieszały się tu z wakacyjnym luzem i prawdziwym kolorystycznym szaleństwem. Zainteresowanie wzbudził materiał, który można było nosić na trzydzieści różnych sposobów: m.in. jako spódnicę, sukienkę, spodnie, spódnicospodnie, koszulę czy tunikę.
- Na razie rozpoznawalnych polskich projektantów jest garstka, już czas, aby poznano nowych - opowiadał Konrad Parol.
Kolejny "Pop up shop" odbędzie się 20 i 21 marca w Centrum Cybernetyki przy ul. Cybernetyki 2 (budynek 2).
Niejeden z projektantów tworzy już od wielu lat, jednak sprzedaje swoje rzeczy tylko przez internet. - Są to projekty bardzo dobrej jakości, ale przez brak dobrej dystrybucji nie są powszechnie dostępne dla klientów - tłumaczy Monika Jakubiak, dyrektor artystyczna Centrum Cybernetyki i pomysłodawczyni wydarzenia.
W weekend największe zainteresowanie wzbudzała biżuteria i dodatki. Wiele pań przyciągniętych żywymi kolorami zaraz po wejściu kierowało się w stronę stoisk Kamilli Woszczyk i Kariny Królak.
- Sporo osób pyta mnie, ile czasu zajmuje zrobienie etui, portmonetki czy torebki, skąd biorę pomysły na wzory, w jaki sposób szyję - opowiadała o swojej kolekcji "Not to repeat" Kamilla Woszczyk. - W swojej pracowni mam mnóstwo wycinków materiałów, godzinami buszuję po sklepach, aby znaleźć ciekawy wzór. Czasem doklejam jeszcze broszki. Ostatnio doczepiłam do portmonetki motyw koguta - ten projekt świetnie sprzedawał się we Francji i w Niemczech.
Kamilla Woszczyk jest absolwentką matematyki, ma pracownię na Woli.
Karina Królak wpadła m.in. na pomysł zrobienia pierścionków z filcu czy naszyjnika ze stopionych wielokolorowych kawałków plastiku. - Tak naprawdę biżuterię można zrobić z materiałów, które są akurat pod ręką. Używałam koralików, piórek, sznurków, szkiełek, plastiku. Kobiety uwielbiają ostatnio żywe, wesołe kolory i chcą pokazać się w czymś, czego na pewno nikt inny nie będzie miał - opowiadała.
Na nietypowy pomysł wpadła Anna Orska. Oprócz eleganckich wzorów biżuterii częściowo wyplatanej ze sznurków pokazała naszyjniki i bransoletki zrobione z lin używanych przez alpinistów i żeglarzy.
Zaprezentowano też przeróżne kolekcje ubrań wiosennych - elegancja, klasyka i stonowane kolory mieszały się tu z wakacyjnym luzem i prawdziwym kolorystycznym szaleństwem. Zainteresowanie wzbudził materiał, który można było nosić na trzydzieści różnych sposobów: m.in. jako spódnicę, sukienkę, spodnie, spódnicospodnie, koszulę czy tunikę.
- Na razie rozpoznawalnych polskich projektantów jest garstka, już czas, aby poznano nowych - opowiadał Konrad Parol.
Kolejny "Pop up shop" odbędzie się 20 i 21 marca w Centrum Cybernetyki przy ul. Cybernetyki 2 (budynek 2).
Najlepsze koncerty i imprezy w Warszawie
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Co Donieck ma lepszego od Warszawy? Nie tylko Stadion!
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


