Fryderyk Chopin całodobowy - trwa nietypowy koncert
26.02.2010
aktualizacja: 2010-08-12 12:00
Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta
Frycek siedzi na chmurce i się cieszy, bo to fest impreza - mówią słuchacze maratonu.
ZOBACZ TAKŻE
- Jamajska koalicja zagrała w Warszawie dla Haiti (28-02-10, 20:41)
- Bez poświęcenia nie da się odkryć Chopina (26-02-10, 13:00)
- Rusza centrum informacji o Roku Chopinowskim (27-02-10, 12:00)
- Panorama pianistycznych osobowości (01-03-10, 23:00)
- Kończą się najdłuższe urodziny - trwają już tydzień (01-03-10, 11:00)
- Ciemno przy Chopinie, złodzieje ukradli kabel (26-02-10, 07:00)
- Serce Chopina trzymała w słoju na Podwalu (26-02-10, 15:00)
- Tu grał Chopin: prezydent odsłonił tablicę - ZDJĘCIA (24-02-10, 13:19)
- Konkurs - mamy bilety na film "Efekt Chopina" (24-02-10, 07:00)
- Bobby McFerrin wystąpi w Warszawie. Zagra Chopina (23-02-10, 10:40)
RAPORTY
Dniem i nocą w Domu Polonii na Krakowskim Przedmieściu od poniedziałku gra ktoś na fortepianie. Wszystkiemu winne urodziny Chopina! Bo skoro do dziś badaczom nie udało się ustalić, czy kompozytor urodził się 22 lutego (jak podają dokumenty parafialne), czy 1 marca (ten dzień obchodził sam Fryderyk), świętować trzeba cały tydzień. "Najdłuższe urodziny" - nietypowy maraton muzyki Chopina - zorganizowały Wspólnota Polska i Stowarzyszenie Mieszkańców Smolnej przy współpracy Senatu RP.
Zgłosić się mógł się każdy, kto potrafi zagrać choć jeden utwór, ale ku zaskoczeniu organizatorów oprócz amatorów chęć udziału zadeklarowało także wielu doświadczonych artystów, w sumie wystąpi ponad 200 osób.
Podczas "Najdłuższych urodzin" grają też prawdziwe sławy: Lena Ledoff, Janusz Olejniczak, Kazimierz Gierżod, Andrzej Jagodziński.
46. godzina maratonu: w Domu Polonii tłumy. Nastrój - jakby to powiedział muzyk -"giocoso", czyli wesoły. Przez gwar kolejki do szatni przebijają się czasem dźwięki fortepianu.
Aneta, studentka europeistyki: - Przez ten cały szum wokół Roku Chopinowskiego uświadomiłam sobie, że jestem koszmarną ignorantką muzyczną. Wstyd mi się zrobiło i postanowiłam to zmienić.
Między stoiskiem z kawą, stoiskiem z toruńskimi pierniczkami (Chopin był ich wielbicielem; po wizycie w Toruniu pisał do przyjaciela: "Największą impresję ( ) pierniki na mnie uczyniły") i stoiskiem z pamiątkami (kubki z Chopinem, koszulki z Chopinem, zakładki z Chopinem, odlew ręki Chopina), stoliczek z księgą pamiątkową.
Wpisy: "Frycek siedzi na chmurce i się cieszy ", "ta muzyka powinna rozbrzmiewać na całym Krakowskim Przedmieściu!", " fest impreza!".
47. godzina maratonu: W sali wielki ruch, ciągle ktoś wchodzi i wychodzi. Gra Aleksander Dębicz, potem Jakub Sokołowski. Wszyscy słuchają zachwyceni. No, tylko ten mały chłopiec trochę znudzony - szuka czegoś pod krzesłem - więc mama tłumaczy na ucho, że powinien być cicho, bo Chopin wielkim kompozytorem był.
48. godzina maratonu: przed fortepianem Katarzyna Kraszewska, laureatka wielu konkursów pianistycznych (ma także na koncie płytę monograficzną z utworami Fryderyka Chopina). Wszystkie miejsca zajęte (ponad 200 krzesełek), nawet całe schody obsadzone wsłuchanymi w dźwięki fortepianu. Słucha też Andrzej Kraszewski, świeżo wybrany minister środowiska, no i oczywiście tata Katarzyny: - Często spotykam moich studentów z inżynierii środowiska na koncertach w filharmonii. Może dlatego, że praca z przyrodą i muzyką ma tyle wspólnego? - mówi. - Niech pan minister zaprosi na nasze koncerty także innych ministrów - zachęca Jarosław Chołodecki, współorganizator maratonu.
49. godzina maratonu: Adam Trzpil zaraz rozpocznie etiudę F-dur, ale piszący te słowa musi trochę odsapnąć od Chopina i napić się kawy. Przed drzwiami do sali i szatni wciąż kolejki. Krzysztof, nauczyciel: - Ja przede wszystkim przyszedłem na koncert mistrza Olejniczaka.
50. godzina maratonu: Autor jeszcze w kawiarni. Kątem oka obserwuje, jak od 30 minut dwie blondynki robią sobie zdjęcia telefonami komórkowymi: "Weź mi jeszcze sepią cyknij" - mówi jedna. Chyba lepiej wracać do Fryderyka! Ale na sali dwie starsze panie też pstrykają telefonem komórkowym fotki grającemu pianiście, a ktoś inny kręci filmik
Za chwilę występ Julii Klimek, 15-latki, która na fortepianie gra od 5. roku życia.
53. godzina maratonu: chwilę po północy do fortepianu siada wirtuoz Janusz Olejniczak. Sala zamiera.
55. godzina maratonu: późna noc. Zostają tylko najwytrwalsi oraz wolontariusze imprezy. Nie ma już kolejek, na Krakowskim cisza i mleczny blask latarni.
61. godzina maratonu: poranek. Godzinny recital Koreanki Su Yeon Son, potem Zofia Mansiorska-Różalska, emerytka z Ursynowa
62 63 64 : Sala znów zaczyna się zapełniać. Takiej ilości Chopina Krakowskie Przedmieście nie słyszało zapewne nawet wtedy, gdy mieszkał tu sam kompozytor. Do czwartku słuchało Chopina ponad 6 tys. osób, a to jeszcze nie koniec, bo maraton potrwa w sumie 171 godzin.
Zakończy go występ Zespołu Marii Pomianowskiej, który wykona utwory Chopina na bębnach, cymbałach i lirze korbowej.
Koncerty odbywają się w Domu Polonii przy Krakowskim Przedmieściu 64 przez całą dobę (przerwa w godz. 3-5 rano).
Kalendarium występów oraz transmisja na żywo: www.najdluzszeurodziny.pl
Zgłosić się mógł się każdy, kto potrafi zagrać choć jeden utwór, ale ku zaskoczeniu organizatorów oprócz amatorów chęć udziału zadeklarowało także wielu doświadczonych artystów, w sumie wystąpi ponad 200 osób.
Podczas "Najdłuższych urodzin" grają też prawdziwe sławy: Lena Ledoff, Janusz Olejniczak, Kazimierz Gierżod, Andrzej Jagodziński.
46. godzina maratonu: w Domu Polonii tłumy. Nastrój - jakby to powiedział muzyk -"giocoso", czyli wesoły. Przez gwar kolejki do szatni przebijają się czasem dźwięki fortepianu.
Aneta, studentka europeistyki: - Przez ten cały szum wokół Roku Chopinowskiego uświadomiłam sobie, że jestem koszmarną ignorantką muzyczną. Wstyd mi się zrobiło i postanowiłam to zmienić.
Między stoiskiem z kawą, stoiskiem z toruńskimi pierniczkami (Chopin był ich wielbicielem; po wizycie w Toruniu pisał do przyjaciela: "Największą impresję ( ) pierniki na mnie uczyniły") i stoiskiem z pamiątkami (kubki z Chopinem, koszulki z Chopinem, zakładki z Chopinem, odlew ręki Chopina), stoliczek z księgą pamiątkową.
Wpisy: "Frycek siedzi na chmurce i się cieszy ", "ta muzyka powinna rozbrzmiewać na całym Krakowskim Przedmieściu!", " fest impreza!".
47. godzina maratonu: W sali wielki ruch, ciągle ktoś wchodzi i wychodzi. Gra Aleksander Dębicz, potem Jakub Sokołowski. Wszyscy słuchają zachwyceni. No, tylko ten mały chłopiec trochę znudzony - szuka czegoś pod krzesłem - więc mama tłumaczy na ucho, że powinien być cicho, bo Chopin wielkim kompozytorem był.
48. godzina maratonu: przed fortepianem Katarzyna Kraszewska, laureatka wielu konkursów pianistycznych (ma także na koncie płytę monograficzną z utworami Fryderyka Chopina). Wszystkie miejsca zajęte (ponad 200 krzesełek), nawet całe schody obsadzone wsłuchanymi w dźwięki fortepianu. Słucha też Andrzej Kraszewski, świeżo wybrany minister środowiska, no i oczywiście tata Katarzyny: - Często spotykam moich studentów z inżynierii środowiska na koncertach w filharmonii. Może dlatego, że praca z przyrodą i muzyką ma tyle wspólnego? - mówi. - Niech pan minister zaprosi na nasze koncerty także innych ministrów - zachęca Jarosław Chołodecki, współorganizator maratonu.
49. godzina maratonu: Adam Trzpil zaraz rozpocznie etiudę F-dur, ale piszący te słowa musi trochę odsapnąć od Chopina i napić się kawy. Przed drzwiami do sali i szatni wciąż kolejki. Krzysztof, nauczyciel: - Ja przede wszystkim przyszedłem na koncert mistrza Olejniczaka.
50. godzina maratonu: Autor jeszcze w kawiarni. Kątem oka obserwuje, jak od 30 minut dwie blondynki robią sobie zdjęcia telefonami komórkowymi: "Weź mi jeszcze sepią cyknij" - mówi jedna. Chyba lepiej wracać do Fryderyka! Ale na sali dwie starsze panie też pstrykają telefonem komórkowym fotki grającemu pianiście, a ktoś inny kręci filmik
Za chwilę występ Julii Klimek, 15-latki, która na fortepianie gra od 5. roku życia.
53. godzina maratonu: chwilę po północy do fortepianu siada wirtuoz Janusz Olejniczak. Sala zamiera.
55. godzina maratonu: późna noc. Zostają tylko najwytrwalsi oraz wolontariusze imprezy. Nie ma już kolejek, na Krakowskim cisza i mleczny blask latarni.
61. godzina maratonu: poranek. Godzinny recital Koreanki Su Yeon Son, potem Zofia Mansiorska-Różalska, emerytka z Ursynowa
62 63 64 : Sala znów zaczyna się zapełniać. Takiej ilości Chopina Krakowskie Przedmieście nie słyszało zapewne nawet wtedy, gdy mieszkał tu sam kompozytor. Do czwartku słuchało Chopina ponad 6 tys. osób, a to jeszcze nie koniec, bo maraton potrwa w sumie 171 godzin.
Zakończy go występ Zespołu Marii Pomianowskiej, który wykona utwory Chopina na bębnach, cymbałach i lirze korbowej.
Koncerty odbywają się w Domu Polonii przy Krakowskim Przedmieściu 64 przez całą dobę (przerwa w godz. 3-5 rano).
Kalendarium występów oraz transmisja na żywo: www.najdluzszeurodziny.pl
Przeczytaj także: Rok Chopinowski w Warszawie
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Warsaw Music Week. Wieczór z hip hopem od Prosto
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


