Bez poświęcenia nie da się odkryć Chopina
26.02.2010
aktualizacja: 2010-02-26 08:25
Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Rozmowa na piątek. Musimy sobie powiedzieć: rezerwuję 12 minut, by posłuchać całej ballady, albo siedem minut, by posłuchać nokturnu. Bez takiego poświęcenia nie da się odkryć muzyki Chopina - mówi Kacper Miklaszewski
ZOBACZ TAKŻE
- Akcja ratunkowa na Wiśle: człowiek skoczył z mostu (26-02-10, 13:10)
- 200. urodziny Chopina rozpoczęte - Triumf Blechacza (22-02-10, 23:02)
- Chopin ma swoją odmianę... tulipana (24-04-10, 14:00)
- Urszula Dudziak zaśpiewała Chopina (18-03-10, 22:51)
- Skarby ukryte w Otwocku. Mało kto je widział (13-03-10, 13:00)
- Zobacz Warszawę z czasów Chopina w technice 3D [wideo] (05-03-10, 08:00)
- Panorama pianistycznych osobowości (01-03-10, 23:00)
- Kończą się najdłuższe urodziny - trwają już tydzień (01-03-10, 11:00)
- Serce Chopina trzymała w słoju na Podwalu (26-02-10, 15:00)
- Fryderyk Chopin całodobowy - trwa nietypowy koncert (26-02-10, 08:00)
- Ciemno przy Chopinie, złodzieje ukradli kabel (26-02-10, 07:00)
- Tu grał Chopin: prezydent odsłonił tablicę - ZDJĘCIA (24-02-10, 13:19)
- Konkurs - mamy bilety na film "Efekt Chopina" (24-02-10, 07:00)
- Bobby McFerrin wystąpi w Warszawie. Zagra Chopina (23-02-10, 10:40)
RAPORTY
Wojciech Tymowski: Wspólnota mieszkańców z ul. Smolnej organizuje właśnie w Domu Polonii przy Krakowskim Przedmieściu maraton grania Chopina przez siedem dni i nocy. Zagrać może każdy, kto potrafi i się zgłosi. Publiczność dopisuje.
Kacper Miklaszewski: To bardzo dobrze, że ludzie chcą grać i słuchać tej muzyki.
W naszej redakcji spieraliśmy się, czy taka impreza ma sens. Niektórzy mówili, że na pewno tam nie pójdą, bo to coś jak z Księgi rekordów Guinnessa.
- To nic. Koncerty mogą się odbywać w różnym otoczeniu i sytuacjach.
Chopin byłby zadowolony?
- Tego nie jestem pewien, ale niech pan nie myśli, że na koncertach muzyki poważnej w pierwszej połowie XIX wieku, w których także uczestniczył Chopin, panowała wyłącznie nobliwa i podniosła atmosfera. Nie. Muzyka często była wtedy elementem widowiska, na które składały się śpiewy i gra, dzieła rozmaitych autorów, występy różnych artystów. Ktoś grał na klarnecie, potem na skrzypcach, na fortepianie. Publiczność reagowała żywiołowo, były brawa, okrzyki i piski. Całość przypominała happening artystyczny, który często ciągnął się i sześć godzin. I to było w teatrze. Na spotkaniach towarzyskich, bo jak inaczej nazwać te koncerty w arystokratycznych salonach, też goście zachowywali się swobodnie. Jednak, gdy grał Fryderyk Chopin albo Franciszek Liszt, milkły rozmowy, bo wielcy artyści czy to w teatrze, czy w salonie umieli zawładnąć duszą słuchaczy. Ale wystarczyło, że za fortepianem zasiadały ich uczennice, a znowu pojawiały się szepty, goście wychodzili po kawę, pobrzękiwały filiżanki.
Cóż, impreza. Tylko że akurat wpadli Fryderyk z Franciszkiem.
- Ważne, że na tej imprezie jest wiele osób, które grają, śpiewają, uprawiają muzykę. Bo muzyka tak jak wszystko staje się dla człowieka dopiero wtedy sensowna, gdy próbuje się ją uprawiać. To uprawianie może być nawet na bardzo podstawowym poziomie - śpiewanie w chórze albo śpiewanie szantów, gra na prostym instrumencie. Wtedy człowiek wie naprawdę, czego oczekuje od wykonawcy, wyczuwa jego grę i rozumie, obojętnie - amatora czy mistrza. Zatem na wcześniejsze pytanie, czy maraton koncertowy w Domu Polonii jest sensowny, mogę odpowiedzieć, to zależy. Od nas, od tego, jak jesteśmy przygotowani do słuchania Chopina.
A tak generalnie, to jak?
- Kiepsko, bo szkoła tłumi raczej wrażliwość muzyczną. W Polsce wychowanie muzyczne jest sprowadzone do wiedzy o muzyce. Nie ma kształtowania muzycznych umiejętności, tylko przekazywanie werbalnej wiedzy na temat muzyki i życia jej twórców.
Możemy się jakoś podciągnąć w Roku Chopinowskim?
- Wydarzeń związanych z Chopinem jest tak dużo, że siłą rzeczy to się stanie. Jednak trzeba powiedzieć, że nawyki kulturowe kształtuje się we wczesnym dzieciństwie. Jak już jesteśmy dorośli, wykształceni i odkrywamy, że pewnych umiejętności nam brakuje, przekonujemy się też, że na naukę jest już trochę za późno. Oczywiście zawsze człowiek może się bardziej rozwinąć, ale to jest trochę tak jak z językami obcymi. Najłatwiej i z odpowiednim akcentem uczą się dzieci. W muzyce też trzeba wcześnie wejść w pewne środowisko. Potem nie wszystko da się nadgonić.
Wyniki badań socjolożki z Uniwersytetu Wrocławskiego Barbary Pabjan mówią, że tylko 3 proc. Polaków "deklaruje głębsze zainteresowanie muzyką Chopina". Ale to wychodzi ponad milion Polaków. To mało?
- Wiadomo, że muzyką poważną interesuje się elita, z tego punktu widzenia ta grupa nie jest mała. Te same badania pokazują też coś krzepiącego, że większość ludzi dobrze wie, kim był Chopin, jaką miał biografię, co komponował. Nie wiem, czy w badaniach wiedzy o Mickiewiczu wypadlibyśmy lepiej.
Czyli nie mamy sobie jednak, czego wyrzucać. Mamy taką kulturę muzyczną jak w innych krajach?
- Nie, bo są kraje, gdzie ta kultura jest o wiele bardziej rozwinięta. Mam na myśli kulturę muzyczną w ogóle, nie tylko tę związaną z muzyką poważną. Przodują w tym kraje skandynawskie. Ale tam wychowanie muzyczne nie zostało wyeliminowane z kształcenia ogólnego. Te kraje mają nawet specjalny budżet na muzykę zapisany w ustawie. Korzystają z niego domy kultury i liczne stowarzyszenia. Muzyczny ruch amatorski rozwija się powszechnie, mnóstwo ludzi należy do chórów. A my powszechnie nie gramy i nie śpiewamy, bo u nas nie uczą tego od przedszkola. A - jak już mówiłem - jako niepraktykujący nie jesteśmy w stanie dostrzec w muzyce wielu rzeczy.
Czyli?
- Europejskie utwory muzyczne mają zamkniętą formę muzyczną. Utwór miał być czymś w rodzaju przemówienia, ody. To znaczy, że powinniśmy słuchać całego utworu, by śledzić rozwój tej opowieści, poszczególne rozwiązania. Tak jak się czyta kryminał, śledzić zwroty akcji, wyłapywać niuanse, dać się zaskakiwać. Ale tego właśnie trzeba się nauczyć. A u nas, znowu to powtórzę, szkoły tego nie uczą.
Ale przecież z drugiej strony mamy doskonale szkoły muzyczne.
- Właśnie o to chodzi. U nas rozwija się szkolnictwo branżowe, które kształci świetnych muzyków. Tylko że nikt nie przygotowuje szerokiej publiczności, odbiorców tej muzyki. Ich jest za mało, bo nie inwestujemy mądrze w edukację kulturalną. A przecież wiadomo, że żadna dotacja ministra nie zrobi tak dobrze teatrowi, jak publiczność napierająca drzwiami i oknami. Ona motywuje. Artyści z teatru wiedzą, że mają dla kogo tworzyć. Tylko, że ta publiczność musi mieć od dzieciństwa kształtowane nawyki.
Kacper Miklaszewski: To bardzo dobrze, że ludzie chcą grać i słuchać tej muzyki.
W naszej redakcji spieraliśmy się, czy taka impreza ma sens. Niektórzy mówili, że na pewno tam nie pójdą, bo to coś jak z Księgi rekordów Guinnessa.
- To nic. Koncerty mogą się odbywać w różnym otoczeniu i sytuacjach.
Chopin byłby zadowolony?
- Tego nie jestem pewien, ale niech pan nie myśli, że na koncertach muzyki poważnej w pierwszej połowie XIX wieku, w których także uczestniczył Chopin, panowała wyłącznie nobliwa i podniosła atmosfera. Nie. Muzyka często była wtedy elementem widowiska, na które składały się śpiewy i gra, dzieła rozmaitych autorów, występy różnych artystów. Ktoś grał na klarnecie, potem na skrzypcach, na fortepianie. Publiczność reagowała żywiołowo, były brawa, okrzyki i piski. Całość przypominała happening artystyczny, który często ciągnął się i sześć godzin. I to było w teatrze. Na spotkaniach towarzyskich, bo jak inaczej nazwać te koncerty w arystokratycznych salonach, też goście zachowywali się swobodnie. Jednak, gdy grał Fryderyk Chopin albo Franciszek Liszt, milkły rozmowy, bo wielcy artyści czy to w teatrze, czy w salonie umieli zawładnąć duszą słuchaczy. Ale wystarczyło, że za fortepianem zasiadały ich uczennice, a znowu pojawiały się szepty, goście wychodzili po kawę, pobrzękiwały filiżanki.
Cóż, impreza. Tylko że akurat wpadli Fryderyk z Franciszkiem.
- Ważne, że na tej imprezie jest wiele osób, które grają, śpiewają, uprawiają muzykę. Bo muzyka tak jak wszystko staje się dla człowieka dopiero wtedy sensowna, gdy próbuje się ją uprawiać. To uprawianie może być nawet na bardzo podstawowym poziomie - śpiewanie w chórze albo śpiewanie szantów, gra na prostym instrumencie. Wtedy człowiek wie naprawdę, czego oczekuje od wykonawcy, wyczuwa jego grę i rozumie, obojętnie - amatora czy mistrza. Zatem na wcześniejsze pytanie, czy maraton koncertowy w Domu Polonii jest sensowny, mogę odpowiedzieć, to zależy. Od nas, od tego, jak jesteśmy przygotowani do słuchania Chopina.
A tak generalnie, to jak?
- Kiepsko, bo szkoła tłumi raczej wrażliwość muzyczną. W Polsce wychowanie muzyczne jest sprowadzone do wiedzy o muzyce. Nie ma kształtowania muzycznych umiejętności, tylko przekazywanie werbalnej wiedzy na temat muzyki i życia jej twórców.
Możemy się jakoś podciągnąć w Roku Chopinowskim?
- Wydarzeń związanych z Chopinem jest tak dużo, że siłą rzeczy to się stanie. Jednak trzeba powiedzieć, że nawyki kulturowe kształtuje się we wczesnym dzieciństwie. Jak już jesteśmy dorośli, wykształceni i odkrywamy, że pewnych umiejętności nam brakuje, przekonujemy się też, że na naukę jest już trochę za późno. Oczywiście zawsze człowiek może się bardziej rozwinąć, ale to jest trochę tak jak z językami obcymi. Najłatwiej i z odpowiednim akcentem uczą się dzieci. W muzyce też trzeba wcześnie wejść w pewne środowisko. Potem nie wszystko da się nadgonić.
Wyniki badań socjolożki z Uniwersytetu Wrocławskiego Barbary Pabjan mówią, że tylko 3 proc. Polaków "deklaruje głębsze zainteresowanie muzyką Chopina". Ale to wychodzi ponad milion Polaków. To mało?
- Wiadomo, że muzyką poważną interesuje się elita, z tego punktu widzenia ta grupa nie jest mała. Te same badania pokazują też coś krzepiącego, że większość ludzi dobrze wie, kim był Chopin, jaką miał biografię, co komponował. Nie wiem, czy w badaniach wiedzy o Mickiewiczu wypadlibyśmy lepiej.
Czyli nie mamy sobie jednak, czego wyrzucać. Mamy taką kulturę muzyczną jak w innych krajach?
- Nie, bo są kraje, gdzie ta kultura jest o wiele bardziej rozwinięta. Mam na myśli kulturę muzyczną w ogóle, nie tylko tę związaną z muzyką poważną. Przodują w tym kraje skandynawskie. Ale tam wychowanie muzyczne nie zostało wyeliminowane z kształcenia ogólnego. Te kraje mają nawet specjalny budżet na muzykę zapisany w ustawie. Korzystają z niego domy kultury i liczne stowarzyszenia. Muzyczny ruch amatorski rozwija się powszechnie, mnóstwo ludzi należy do chórów. A my powszechnie nie gramy i nie śpiewamy, bo u nas nie uczą tego od przedszkola. A - jak już mówiłem - jako niepraktykujący nie jesteśmy w stanie dostrzec w muzyce wielu rzeczy.
Czyli?
- Europejskie utwory muzyczne mają zamkniętą formę muzyczną. Utwór miał być czymś w rodzaju przemówienia, ody. To znaczy, że powinniśmy słuchać całego utworu, by śledzić rozwój tej opowieści, poszczególne rozwiązania. Tak jak się czyta kryminał, śledzić zwroty akcji, wyłapywać niuanse, dać się zaskakiwać. Ale tego właśnie trzeba się nauczyć. A u nas, znowu to powtórzę, szkoły tego nie uczą.
Ale przecież z drugiej strony mamy doskonale szkoły muzyczne.
- Właśnie o to chodzi. U nas rozwija się szkolnictwo branżowe, które kształci świetnych muzyków. Tylko że nikt nie przygotowuje szerokiej publiczności, odbiorców tej muzyki. Ich jest za mało, bo nie inwestujemy mądrze w edukację kulturalną. A przecież wiadomo, że żadna dotacja ministra nie zrobi tak dobrze teatrowi, jak publiczność napierająca drzwiami i oknami. Ona motywuje. Artyści z teatru wiedzą, że mają dla kogo tworzyć. Tylko, że ta publiczność musi mieć od dzieciństwa kształtowane nawyki.
1
2
następne »
-
Bez poświęcenia nie da się odkryć Chopina
sammler
26.02.10, 13:49
Muzyka często była wtedy elementem widowiska, na które składały się śpiewyi gra, dzieła rozmaitych autorów, występy różnych artystów. Ktoś grał naklarnecie, potem na skrzypcach, na »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Warsaw Music Week. Wieczór z hip hopem od Prosto
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


