Jestem jak superbohater: mam wadę, ale jestem wyjątkowy

Tekst: Grzegorz Miecznikowski, Zdjęcia: Bartosz Bobkowski
27.02.2010 aktualizacja: 2010-02-27 18:45
A A A Drukuj
Pokaz mody Fot. Rafal Nowakowski, FUNDACJI AWANGARDA
  • Pokaz mody 'Dare to be different'
  • Dominika Kosińska podczas pokazu mody. Na wybiegu towarzyszyła jej profesjonalna modelka
  • Pokaz mody 'Folklorica'
  • Pokaz mody 'Folklorica'
Jak byłem mały, mama cały czas płakała. Ale ja już nie chcę być zdrowy. Może mam wadę i nie myślę jak każdy, ale dzięki temu jestem wyjątkowy. I nie jestem głupi. O zwierzętach na moich obrazach opowiem ci wszystko.
Kiedy Margaret Samborska, Amerykanka mieszkająca w Warszawie, sprowadziła z Florydy swoją niesprawną intelektualnie siostrę, poszły do centrum handlowego. - Kasia bardzo lubi zakupy. Jest wtedy bardzo radosna i nawet podchodzi do ludzi, żeby przybić im piątkę - opowiada Margaret. - W Stanach ludzie uśmiechali się do niej. W Warszawie uciekali. Kiedyś ktoś nawet warknął na Kasię: "Nie mam pieniędzy!". Myślał, że jest naciągaczką. Musiałam ją oduczyć robienia "high five".

Kiedyś Kasia dostała przy kasie ataku padaczki.

Margaret: - Nikt z pomocą nie śpieszył. W Ameryce w mig znajdowała się woda, krzesło i wianuszek pytających: "Can I help you?". A tu tylko ktoś zawołał: "Odsuńcie się, bo kolejkę blokujecie!".

Margaret Polaków nie obwinia: - Nie mają na co dzień do czynienia z innością. W Stanach odmienność jest normą, a ludzie od narodzin oswajają się z widokiem chudych i grubych, żółtych, czarnych i białych, pełnosprawnych i niepełnosprawnych.

By tak było też w Polsce, Margaret siedem lat temu założyła fundację Awangarda, która promuje niepełnosprawnych intelektualnie artystów, projektantów, rzemieślników. - Chcę scalić dwa światy, które wcale nie są takie różne - mówi.

Kobietę widzę w kropki

Klaudiusz Grabisna przedstawia się jako Klaudiusz Kropkowicz. A to dlatego, że jego obrazy składają się z różnobarwnych kropek. Urodził się w 1967 r. w Zabrzu. Mieszka w Sochaczewie. Ma zespół Downa. - Jak byłem mały, mama cały czas płakała. Jeździłem na leczenie do Katowic. Ale ja już nie chcę być zdrowy - mówi. - Bo teraz jestem jak superbohater. Może mam wadę i nie myślę jak każdy, ale dzięki temu jestem wyjątkowy. Maluję to, czego inni nie widzą.

Ulubionym tematem Klaudiusza są zwierzęta. Na jednym z obrazów pokazuje wielkiego, uśmiechniętego wieloryba. - Je plankton - wyjaśnia. - Ja nie jestem głupi. Czytam książki, interesuję się historią, polityką i geografią. O zwierzętach na moich obrazach opowiem ci wszystko.

Klaudiusz nigdy nie odwołuje się do znanych twórców, choć słyszał o Nikiforze, Delacroix czy Picassie. Czerpie z własnej wyobraźni. Pisze również wiersze i rzeźbi. Jego rzeźba "Mój anioł" zajęła III miejsce w konkursie "Talent, pasja i intuicja" w Warszawie. Zdobywał wyróżnienia w Ogólnopolskim Konkursie Plastycznym im. Teofila Ociepki w Bydgoszczy w 2002 i 2004 r.

- Jest bardzo zdolny, a jego obrazy sprzedają się w naprawdę dobrych cenach - twierdzi Barbara Derda, instruktorka Klaudiusza. Pracuje z nim od dziewięciu lat. Uważa, że osoby ułomne intelektualnie mają przewagę nad artystami w pełni sprawnymi. - Klaudiusz nie martwi się o mieszkanie, pieniądze. Jego to nie interesuje. Za to jest szczery jak dziecko. Z drugiej strony ma tak samo mocne pragnienie, by zaistnieć - mówi.

Klaudiusz wypisuje na kartce 50 imion swoich koleżanek z warsztatów.

- Bardzo je lubię! - oznajmia entuzjastycznie.

- Ty to babiarz jesteś. A to która koleżanka? - pytam, wskazując wiszący na ścianie obraz. Przedstawia nagą kobietę z białych kropek.

Klaudiusz: - Ty tam nie patrz, erotomanie! Te kropki to moja wyobraźnia, a ta modelka naprawdę tak była ubrana. To moja przyjaciółka z Krakowa. Tak samo jak ja widzi świat.

Modelką być wspaniale

Kasia Stępniak (31 lat), Sylwia Szaszkiewicz (30), Dominika Kosińska (27), Marzena Rzempołuch (29) i Beata Łosiewicz (29) siedzą przy stoliku w siedzibie Awangardy w Hotelu Europejskim. Wspominają pokaz mody, w którym brały udział rok temu.

- To było niesamowite... - zaczyna Beata.

- ...czułam się jak prawdziwa dama! - kończy za nią Sylwia.

Joanna Vidler, menedżerka Awangardy: - Niewiele podobnych nam organizacji porywa się na zorganizowanie dwóch dużych pokazów mody. "Dare to be different" (Pozwól sobie być innym) zrobiliśmy we współpracy ze Szkołą Brytyjską w Warszawie i marką Lilla Moda. Pokaz "Folklorica" - we współpracy ze Scandinavian Living.

Dla dziewczyn to było naprawdę coś. Na jednym oddechu próbują opowiedzieć wszystko, co czuły. Musiały się błyskawicznie przebierać i wychodzić na wybieg. Miały profesjonalny make-up. Wsparcie dawały im polskie topowe modelki. - Tylko na szpilkach nie mogłyśmy chodzić, bobyśmy się pozabijały chyba - wspomina Beata.

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy