Jestem jak superbohater: mam wadę, ale jestem wyjątkowy
27.02.2010
aktualizacja: 2010-02-27 18:45
Jak byłem mały, mama cały czas płakała. Ale ja już nie chcę być zdrowy. Może mam wadę i nie myślę jak każdy, ale dzięki temu jestem wyjątkowy. I nie jestem głupi. O zwierzętach na moich obrazach opowiem ci wszystko.
ZOBACZ TAKŻE
- Pokaz mody z najnowszym BMW w tle [zdjęcia] (19-02-10, 12:00)
- Niepełnosprawnik już nie działa. Zabrakło pieniędzy (04-02-10, 10:00)
- Niepełnosprawni wyjdą na ulice po nasz 1 procent (13-01-10, 10:00)
Kiedy Margaret Samborska, Amerykanka mieszkająca w Warszawie, sprowadziła z Florydy swoją niesprawną intelektualnie siostrę, poszły do centrum handlowego. - Kasia bardzo lubi zakupy. Jest wtedy bardzo radosna i nawet podchodzi do ludzi, żeby przybić im piątkę - opowiada Margaret. - W Stanach ludzie uśmiechali się do niej. W Warszawie uciekali. Kiedyś ktoś nawet warknął na Kasię: "Nie mam pieniędzy!". Myślał, że jest naciągaczką. Musiałam ją oduczyć robienia "high five".
Kiedyś Kasia dostała przy kasie ataku padaczki.
Margaret: - Nikt z pomocą nie śpieszył. W Ameryce w mig znajdowała się woda, krzesło i wianuszek pytających: "Can I help you?". A tu tylko ktoś zawołał: "Odsuńcie się, bo kolejkę blokujecie!".
Margaret Polaków nie obwinia: - Nie mają na co dzień do czynienia z innością. W Stanach odmienność jest normą, a ludzie od narodzin oswajają się z widokiem chudych i grubych, żółtych, czarnych i białych, pełnosprawnych i niepełnosprawnych.
By tak było też w Polsce, Margaret siedem lat temu założyła fundację Awangarda, która promuje niepełnosprawnych intelektualnie artystów, projektantów, rzemieślników. - Chcę scalić dwa światy, które wcale nie są takie różne - mówi.
Kobietę widzę w kropki
Klaudiusz Grabisna przedstawia się jako Klaudiusz Kropkowicz. A to dlatego, że jego obrazy składają się z różnobarwnych kropek. Urodził się w 1967 r. w Zabrzu. Mieszka w Sochaczewie. Ma zespół Downa. - Jak byłem mały, mama cały czas płakała. Jeździłem na leczenie do Katowic. Ale ja już nie chcę być zdrowy - mówi. - Bo teraz jestem jak superbohater. Może mam wadę i nie myślę jak każdy, ale dzięki temu jestem wyjątkowy. Maluję to, czego inni nie widzą.
Ulubionym tematem Klaudiusza są zwierzęta. Na jednym z obrazów pokazuje wielkiego, uśmiechniętego wieloryba. - Je plankton - wyjaśnia. - Ja nie jestem głupi. Czytam książki, interesuję się historią, polityką i geografią. O zwierzętach na moich obrazach opowiem ci wszystko.
Klaudiusz nigdy nie odwołuje się do znanych twórców, choć słyszał o Nikiforze, Delacroix czy Picassie. Czerpie z własnej wyobraźni. Pisze również wiersze i rzeźbi. Jego rzeźba "Mój anioł" zajęła III miejsce w konkursie "Talent, pasja i intuicja" w Warszawie. Zdobywał wyróżnienia w Ogólnopolskim Konkursie Plastycznym im. Teofila Ociepki w Bydgoszczy w 2002 i 2004 r.
- Jest bardzo zdolny, a jego obrazy sprzedają się w naprawdę dobrych cenach - twierdzi Barbara Derda, instruktorka Klaudiusza. Pracuje z nim od dziewięciu lat. Uważa, że osoby ułomne intelektualnie mają przewagę nad artystami w pełni sprawnymi. - Klaudiusz nie martwi się o mieszkanie, pieniądze. Jego to nie interesuje. Za to jest szczery jak dziecko. Z drugiej strony ma tak samo mocne pragnienie, by zaistnieć - mówi.
Klaudiusz wypisuje na kartce 50 imion swoich koleżanek z warsztatów.
- Bardzo je lubię! - oznajmia entuzjastycznie.
- Ty to babiarz jesteś. A to która koleżanka? - pytam, wskazując wiszący na ścianie obraz. Przedstawia nagą kobietę z białych kropek.
Klaudiusz: - Ty tam nie patrz, erotomanie! Te kropki to moja wyobraźnia, a ta modelka naprawdę tak była ubrana. To moja przyjaciółka z Krakowa. Tak samo jak ja widzi świat.
Modelką być wspaniale
Kasia Stępniak (31 lat), Sylwia Szaszkiewicz (30), Dominika Kosińska (27), Marzena Rzempołuch (29) i Beata Łosiewicz (29) siedzą przy stoliku w siedzibie Awangardy w Hotelu Europejskim. Wspominają pokaz mody, w którym brały udział rok temu.
- To było niesamowite... - zaczyna Beata.
- ...czułam się jak prawdziwa dama! - kończy za nią Sylwia.
Joanna Vidler, menedżerka Awangardy: - Niewiele podobnych nam organizacji porywa się na zorganizowanie dwóch dużych pokazów mody. "Dare to be different" (Pozwól sobie być innym) zrobiliśmy we współpracy ze Szkołą Brytyjską w Warszawie i marką Lilla Moda. Pokaz "Folklorica" - we współpracy ze Scandinavian Living.
Dla dziewczyn to było naprawdę coś. Na jednym oddechu próbują opowiedzieć wszystko, co czuły. Musiały się błyskawicznie przebierać i wychodzić na wybieg. Miały profesjonalny make-up. Wsparcie dawały im polskie topowe modelki. - Tylko na szpilkach nie mogłyśmy chodzić, bobyśmy się pozabijały chyba - wspomina Beata.
Kiedyś Kasia dostała przy kasie ataku padaczki.
Margaret: - Nikt z pomocą nie śpieszył. W Ameryce w mig znajdowała się woda, krzesło i wianuszek pytających: "Can I help you?". A tu tylko ktoś zawołał: "Odsuńcie się, bo kolejkę blokujecie!".
Margaret Polaków nie obwinia: - Nie mają na co dzień do czynienia z innością. W Stanach odmienność jest normą, a ludzie od narodzin oswajają się z widokiem chudych i grubych, żółtych, czarnych i białych, pełnosprawnych i niepełnosprawnych.
By tak było też w Polsce, Margaret siedem lat temu założyła fundację Awangarda, która promuje niepełnosprawnych intelektualnie artystów, projektantów, rzemieślników. - Chcę scalić dwa światy, które wcale nie są takie różne - mówi.
Kobietę widzę w kropki
Klaudiusz Grabisna przedstawia się jako Klaudiusz Kropkowicz. A to dlatego, że jego obrazy składają się z różnobarwnych kropek. Urodził się w 1967 r. w Zabrzu. Mieszka w Sochaczewie. Ma zespół Downa. - Jak byłem mały, mama cały czas płakała. Jeździłem na leczenie do Katowic. Ale ja już nie chcę być zdrowy - mówi. - Bo teraz jestem jak superbohater. Może mam wadę i nie myślę jak każdy, ale dzięki temu jestem wyjątkowy. Maluję to, czego inni nie widzą.
Ulubionym tematem Klaudiusza są zwierzęta. Na jednym z obrazów pokazuje wielkiego, uśmiechniętego wieloryba. - Je plankton - wyjaśnia. - Ja nie jestem głupi. Czytam książki, interesuję się historią, polityką i geografią. O zwierzętach na moich obrazach opowiem ci wszystko.
Klaudiusz nigdy nie odwołuje się do znanych twórców, choć słyszał o Nikiforze, Delacroix czy Picassie. Czerpie z własnej wyobraźni. Pisze również wiersze i rzeźbi. Jego rzeźba "Mój anioł" zajęła III miejsce w konkursie "Talent, pasja i intuicja" w Warszawie. Zdobywał wyróżnienia w Ogólnopolskim Konkursie Plastycznym im. Teofila Ociepki w Bydgoszczy w 2002 i 2004 r.
- Jest bardzo zdolny, a jego obrazy sprzedają się w naprawdę dobrych cenach - twierdzi Barbara Derda, instruktorka Klaudiusza. Pracuje z nim od dziewięciu lat. Uważa, że osoby ułomne intelektualnie mają przewagę nad artystami w pełni sprawnymi. - Klaudiusz nie martwi się o mieszkanie, pieniądze. Jego to nie interesuje. Za to jest szczery jak dziecko. Z drugiej strony ma tak samo mocne pragnienie, by zaistnieć - mówi.
Klaudiusz wypisuje na kartce 50 imion swoich koleżanek z warsztatów.
- Bardzo je lubię! - oznajmia entuzjastycznie.
- Ty to babiarz jesteś. A to która koleżanka? - pytam, wskazując wiszący na ścianie obraz. Przedstawia nagą kobietę z białych kropek.
Klaudiusz: - Ty tam nie patrz, erotomanie! Te kropki to moja wyobraźnia, a ta modelka naprawdę tak była ubrana. To moja przyjaciółka z Krakowa. Tak samo jak ja widzi świat.
Modelką być wspaniale
Kasia Stępniak (31 lat), Sylwia Szaszkiewicz (30), Dominika Kosińska (27), Marzena Rzempołuch (29) i Beata Łosiewicz (29) siedzą przy stoliku w siedzibie Awangardy w Hotelu Europejskim. Wspominają pokaz mody, w którym brały udział rok temu.
- To było niesamowite... - zaczyna Beata.
- ...czułam się jak prawdziwa dama! - kończy za nią Sylwia.
Joanna Vidler, menedżerka Awangardy: - Niewiele podobnych nam organizacji porywa się na zorganizowanie dwóch dużych pokazów mody. "Dare to be different" (Pozwól sobie być innym) zrobiliśmy we współpracy ze Szkołą Brytyjską w Warszawie i marką Lilla Moda. Pokaz "Folklorica" - we współpracy ze Scandinavian Living.
Dla dziewczyn to było naprawdę coś. Na jednym oddechu próbują opowiedzieć wszystko, co czuły. Musiały się błyskawicznie przebierać i wychodzić na wybieg. Miały profesjonalny make-up. Wsparcie dawały im polskie topowe modelki. - Tylko na szpilkach nie mogłyśmy chodzić, bobyśmy się pozabijały chyba - wspomina Beata.
1
2
następne »
-
Jestem jak superbohater: mam wadę, ale jestem w...
w.i.l
28.02.10, 10:54
Pięknie, ale z drugiej strony afirmacja chorób (w tym umysłowych) prowadzi do szybkiej degeneracji danej społeczności.Osoba chora umysłowo to nie jest wzorzec do naśladowania.»
-
Jestem jak superbohater: mam wadę, ale jestem w...
lucusia3
12.03.10, 18:56
Super! Takie akcje może wreszcie doprowadzą do tego, że w Polsce przestanie się chować chorych i udawać, że ich nie ma. Mają takie same prawa jak zdrowi - żeby żyć, cieszyć się, robić »
-
co za głupoty ten człowiek wypisuje
kretu23
13.03.10, 08:37
admin usunąć ten wpis!!!!»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Co Donieck ma lepszego od Warszawy? Nie tylko Stadion!
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]







