Zdjęcia nieczynnej zajezdni znalezione na strychu

Magdalena Dubrowska
27.02.2010 aktualizacja: 2010-02-26 21:31
A A A Drukuj
Na zdjęciach ze znalezionego albumu zajezdnia Pożarowa wygląda jak nowa. Otwarto ją w 1972 r.
  • Zajezdnia Pożarowa - stąd wyruszały jelcze 'ogórki' kursujące głównie po Pradze
Nie spodziewałabym się, że fotografie myjni autobusowej czy stanowisk przeglądowych mogą spowodować sentymentalny uścisk w dołku.
Roztopy nie tylko usprawniły poruszanie się po mieście. Umaiły też sufity i ściany wielu warszawskich mieszkań (w tym mojego w mokotowskim bloku z lat 60.) za pomocą radosnych, wiosennych zacieków. Nie dopatrzyłam się w nich płaczącej Maryi ani innych znamion cudu, za to stwierdziłam pękający tynk i zalanie sąsiadów. Czym prędzej popędziłam na strych, by zatamować źródło katastrofy.

Ale zamiast przecieku znalazłam karton wypełniony numerami magazynu "Kobieta i życia" z 1978 r. Na samym dole leżał stary album fotograficzny w skajowej, szarej okładce. Taki z czarnymi, grubymi kartkami, do którego matki epoki PRL-u pieczołowicie wklejały czarno-białe zdjęcia swoich dzieci. Spodziewałam się fotografii rodzinnych, tymczasem ze zdziwieniem odczytałam na pierwszej stronie: "Zajezdnia MZK dla 305 autobusów przeliczeniowych przy ul. Pożarowej". Dalej informacje o powierzchni terenu (7,8 ha) w bok od ul. Odrowąża na Bródnie i różnych skomplikowanych wskaźnikach oraz, że "zajezdnia przeznaczona jest do obsługi autobusów miejskich typu "Jelcz" (200 aut jednoczłonowych i 70 przegubowych)". Następnie kilka stron planów architektonicznych: rzut ogólny, plan parteru z wyszczególnieniem m.in. stanowiska smarowniczego, pomieszczenia majstra, malarni, tapicerni i palarni. Na piętrze szatnie czyste i brudne mężczyzn i kobiet, sanitariaty, śniadalnia. Po przerzuceniu kolejnej pożółkłej kalki zaczęła się seria czarno-białych zdjęć Zajezdni Pożarowa, począwszy od "Wjazdu na zajezdnię".

Każda fotografia zajmuje prawie całą stronę. Wklejał je ktoś bardzo staranny, prawdopodobnie autor zdjęć. Pod każdym czytamy precyzyjny opis miejsca: np. "Hala napraw od strony placów postojowych", "Rozdzielnie elektryczne do podgrzewania autobusów", "Umywalnia i natryski personelu stacji obsługi". Uderza niesamowity artyzm tych zdjęć: szerokie plany, światłocienie, kontrasty, zalane słońcem wielkie, przeszklone hale, w których posłusznym rzędem czekają jelcze-ogórki.

Myślę, że album należał do architekta albo inżyniera, który miał swój wkład w powstanie Pożarowej. Wszystko aż lśni od nowości, dlatego wydaje mi się, że ta osobliwa dokumentacja w postaci rodzinnej pamiątki pochodzi z 1972 r. Wtedy właśnie oddano zakład R-8 do użytku, szóstą zajezdnię w Warszawie, a drugą na Pradze. Obsługiwała m.in. linie: 101, 169 i 170. Jak czytamy w serwisie warszawskiej komunikacji miejskiej "Przegubowiec", ostatni "ogórek" opuścił plac manewrowy w 1980 r., a Pożarowa jako pierwsza otrzymała nowe Ikarusy. Nie spodziewałabym się, że fotografie myjni autobusowej czy stanowisk przeglądowych mogą spowodować sentymentalny uścisk w dołku, a jednak. Zwłaszcza że w 1993 r. zajezdnię Pożarowa sprzedano prywatnej firmie i zrównano z ziemią. Dziś są tam biura i stacja kontroli pojazdów. Tkwiłam na strychu dobrą godzinę. O zaciekach, sypiącym się tynku i sąsiadach zapomniałam zupełnie.

Przeczytaj także: Zaczęli nasuwać konstrukcję mostu Północnego



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy