Powstał wideoprzewodnik o Warszawie - po angielsku

Wojciech Karpieszuk
01.03.2010 aktualizacja: 2010-02-28 19:39
A A A Drukuj
Gosia Korzeniecka i Krzysiek Pacuła, autorzy przewodnika Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Warszawa jest jak wulkan, jeszcze nie obudzony, ale już bulgocze - mówią młodzi mieszkańcy miasta. Założyli w internecie wideoprzewodnik po stolicy. Specjalnie dla obcokrajowców.
Autorzy zbaczają z głównych tras turystycznych i pokazują to, czego nie ma w innych przewodnikach. Wybierają ciekawe miejsca i wydarzenia. Nagrywają to i z angielskim tłumaczeniem wrzucają do sieci. Jest m.in. film z poduszkowej bitwy na placyku pod stacją Centrum latem zeszłego roku, obrazki z jednego z wieczorów spędzonych w Sensie-Nonsensu - klimatycznej knajpie na Pradze, z oberwania chmury nad Warszawą czy z występu kapeli z Chmielnej.

- Obcokrajowcy uważają Warszawę na nudną i szarą. Pora to zmienić, bo moim zdaniem miasto ma potencjał nie mniejszy niż Berlin - mówi Gosia Korzeniecka, studentka anglistyki i współautorka wideoprzewodnika.

- Wiadomo, Warszawa to nie Rzym, nie Paryż. Z zabytkami tych miast nie ma co się równać. Ale jest tu klimat - z jednej strony Praga, jedyna prawdziwa część przedwojennego miasta, z drugiej - PRL-owskie osiedla. Ta różnorodność to turystyczna atrakcja - dodaje Krzysiek Pacuła, fotograf po filozofii. - Spójrzmy na Berlin. Pamiątki z czasów NRD biją dziś tam rekordy popularności.

Oboje działają w sieci couchsurfing.com. Polega to na tym, że w domach gości się obcokrajowców. Turyści nie szukają tylko darmowego noclegu. Couchsurfing to przede wszystkim wymiana kulturowa. Gosia i Krzysztof często oprowadzają swoich gości po Warszawie. - Prowadzimy ich w miejsca, których próżno szukać w przewodnikach. Na przykład: wielkie, wspaniałe graffiti gdzieś między blokowiskami. Są zachwyceni - opowiada Krzysiek.

Bez większych obaw wprowadzają też zagranicznych turystów na podwórka kamienic starej Pragi. - Dla nich to jest ciekawostka - stwierdza Gosia. I dodaje: - Od swoich gości słyszeli nieraz, że w internecie brakuje informacji po angielsku o Warszawie wykraczającej poza Stare Miasto, Krakowskie Przedmieście czy Łazienki. - Na przykład Wisła. Jest piękna, dzika. Wielką atrakcją są też bary mleczne. Albo kawiarnia Grażynka na tyłach Sezamu. Takich miejsc z każdym rokiem jest mniej. A to jest fajne. Nie ma czego się wstydzić - rzuca Krzysiek.

W jednym z ich filmów o Warszawie opowiada Tadeusz Orman, który śpiewa w ulicznej kapeli z Chmielnej. Mówi tak: - W naszych piosenkach chodzi o to, by pokazać ulicę warszawską. Kto tu się przewija, kto z kim przystaje. Czasem trafi się jakiś pijaczek drobny. No, to też trzeba go uszanować. I to jest Warszawa właśnie. Autorzy przewodnika przetłumaczyli na angielski nie tylko opowieść pana Tadeusza, ale też występ jego bandu. - Nie masz cwaniaka nad warszawiaka, który by mógł go wziąć pod bajer albo pic - śpiewają panowie na Nowym Świecie.



Strona miała swoją premierę w zeszłym tygodniu. Oczywiście - w knajpie na Pradze. - Zaprosiliśmy obcokrajowców, którzy akurat byli w Warszawie. Podobało im się - mówi Gosia. Przewodnik robią w wolnym czasie. Szukają chętnych do pomocy. Filmy o klimatycznej Warszawie można obejrzeć na stronie: www.onlywarsaw.com.

Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce

Przeczytaj także: Studenci z Warszawy budują satelitę Księżyca



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy