Były prezydent Warszawy w poczekalni Platformy

Jan Fusiecki
01.03.2010 aktualizacja: 2010-02-28 21:13
A A A Drukuj
Marcin Święcicki Fot. Adam Kozak / AG
- Zgłosiłem akces do PO, bo chcę służyć państwu - zapewnia Marcin Święcicki. Na ideowe deklaracje byłego prezydenta Warszawy partia Tuska patrzy bez entuzjazmu i od miesięcy trzyma go w poczekalni
SERWISY
Radni Platformy w sejmiku Mazowsza nie kryli entuzjazmu, gdy wybrany z listy LiD Marcin Święcicki postanowił zasilić szeregi ich klubu. - To jeden z najlepszych i najaktywniejszych radnych - komplementuje byłego prezydenta Warszawy Grzegorz Kostrzewa-Zorbas (PO), radny sejmiku. - Np. ostatnio zgłosił ciekawy i potrzebny pomysł wypracowania instrumentu nadzoru finansowego nad zależną od nas spółką Koleje Mazowieckie. Chodzi o to, aby przydzielane jej dotacje ściśle uzależnić od jej efektywności.

Chce wrócić do kraju

Klubowi koledzy Kostrzewy-Zorbasa przypominają: Święcicki ma doktorat z ekonomii, w rządzie Mazowieckiego jako minister współpracy gospodarczej rozpoczynał proces integracji Polski ze Wspólnotą Europejską. Gdy powstała Platforma, pozostał wierny Unii Wolności, podkreślając krytyczne stanowisko o Pawle Piskorskim.

Święcicki nie kryje, że pod szyldem PO chciałby ponownie walczyć o mandat radnego w sejmiku w nadchodzących wyborach samorządowych.

- W ciągu ostatnich 10 lat dwa razy wygrywałem międzynarodowe konkursy [na koordynatora OBWE ds. ekonomicznych i ochrony środowiska i szefa powołanego przez ONZ centrum doradczo-analitycznego na Ukrainie] - mówi Święcicki. - Teraz chciałbym pracować w Polsce.

Metro i PZPR

Radni PO doceniają te kwalifikacje, w ekspresowym tempie przyjęli go do swojego klubu. Ale liderzy Platformy nie podzielają tego entuzjazmu. Oficjalny akces do PO Święcicki złożył w sierpniu ub.r. Decyzji nie ma do dziś.

- Kandydatura Marcina spadała z posiedzeń zarządu mazowieckiej PO z powodów formalnych. A to brakowało opinii koła, do którego mieliśmy go wpisać. Kiedy indziej nie starczało czasu - mówi działacz mazowieckiej PO.

Zaznacza, że faktyczne powody opóźnień były dwa: niektórzy mieli Święcickiemu za złe działalność w PZPR. Inni bali się, że aresztowania pod zarzutem korupcji szefa metra z czasów prezydentury Święcickiego mogą się rozszerzyć na innych wysokich urzędników.

- Zakup wagonów metra, którym interesuje się prokuratura, zaczął się, gdy odchodziłem z ratusza i trwał przez następne lata. To nie jest moja odpowiedzialność - tłumaczy się Święcicki.

Małgorzata Kidawa-Błońska, szefowa warszawskiej PO przyznaje, że przyjmowanie Święcickiego w poczet partyjnych działaczy trwa zbyt długo. - Wszystkich kandydatów musimy prześwietlać, to są trudne sprawy i trudne decyzje - komentuje.

- Małgosia podczas ostatniego zarządu regionu PO dosłownie błagała, aby wreszcie zająć się kandydaturą Święcickiego. Postawiła na swoim, choć nie wszyscy głosowali "za" - mówi jeden z działaczy mazowieckiej PO.

To jednak nie koniec. Ponieważ Święcicki w latach 90. był posłem, zgodnie ze statutem PO jego kandydaturę musi jeszcze zatwierdzić zarząd krajowy partii Tuska. Stosowne pismo już poszło, ale kiedy zapadnie decyzja? Nie wiadomo.

Marcin Święcicki nie traci nadziei. - Mogłoby to trwać szybciej, ale cóż: nie mam wyboru. Partia Demokratyczna nie jest w stanie samoistnie działać na scenie politycznej. O powrocie do idei LiD nie ma mowy. Została tylko Platforma - mówi.

Przeczytaj także: Poparcie dla Gronkiewicz-Waltz ciągle duże, ale spada



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy