Koniec umowy z Metrem. Może zmienić operatora?

Michał Wojtczuk
01.03.2010 aktualizacja: 2010-02-28 22:29
A A A Drukuj
Stacja metra Plac Wilsona Fot. Filip Klimaszewski / AG
Kiedy kończy się umowa na telefon komórkowy, sprawdzamy, czy inny operator takiego samego abonamentu nie zapewni nam taniej. W czerwcu kończy się umowa ze spółką Metro Warszawskie. Czy powinniśmy poszukać innego operatora metra?
SERWISY
SONDAŻ
Czy Metro Warszawskie jest dobrym operatorem?

tak
nie
nie mam zdania

30 czerwca 2010 r. wygasa umowa ratusza ze spółką Metro Warszawskie na korzystanie z tuneli, stacji pierwszej linii metra oraz stacji techniczno-postojowej na Kabatach. Przedłużenie umowy jest konieczne, by Metro Warszawskie mogło dalej organizować przejazdy podziemnej kolejki. Miejscy radni na ubiegłotygodniowej sesji przedłużyli umowę na kolejne 17 lat.

- Może to był dobry moment, żeby zastanowić się nad zmianą operatora metra? Może inny mógłby być lepszy lub tańszy niż Metro Warszawskie? - podpuszczam Dariusza Figurę (PiS), wiceprzewodniczącego miejskiej komisji infrastruktury. Śmiejemy się. Ale radny po chwili poważnieje: - Jest problem z oceną efektywności spółek monopolistycznych, a taką jest Metro Warszawskie. To mógłby być moment, żeby zastanowić się, czy musimy ponosić takie koszta jak teraz, zlecić jakiś audyt. Taki ferment myślowy czasami może być korzystny - przyznaje.

Precedens jest - niektóre miejskie linie autobusowe obsługiwane są przez prywatnych przewoźników. Zazwyczaj są tańsi od Miejskich Zakładów Autobusowych. Czy prywatne firmy mogłyby sobie poradzić z pełnieniem funkcji operatora metra?

- To prosta robota. Jedna linia metra, dwa tory, pasażerów przybywa, finansowanie na mocy długoterminowych kontraktów z bogatym samorządem. Metro ma warunki niebiańskie w porównaniu z innymi kolejarzami. Ba, gdyby zapewniono mnie, że nie będę musiał zajmować się przygotowaniem budowy drugiej linii metra, sam chętnie bym się wziął do zarządzania pierwszą linią - mówi półżartem Adrian Furgalski, ekspert komunikacji.

- Śniegu nie ma. Żyć, nie umierać - z rozmarzeniem mówi Paweł Ney, rzecznik PKP Intercity. Na poważnie zwraca uwagę na jeden szkopuł: żeby organizować kursy metra, trzeba mieć czym wozić pasażerów. A pociągi metra są własnością spółki Metro Warszawskie. - Musielibyśmy zainwestować w tabor. To oznacza, że nie moglibyśmy być tańsi. Nie, nie zmieniałbym operatora metra, obecny dobrze sobie radzi. Mówię to jako jego codzienny pasażer - dodaje. I radzi, żeby zastanowić się, dzięki czemu inny operator mógłby ewentualnie być tańszy. Jego zdaniem w grę wchodzą tylko co najwyżej oszczędności na wynagrodzeniach dla maszynistów czy kontraktach z firmami sprzątającymi stacje oraz presja na ograniczanie kursów poza godzinami szczytu.

Radny Dariusz Klimaszewski (SLD), przewodniczący komisji infrastruktury, też zmieniać operatora metra nie chce. - To dobrze działający monopol naturalny. To inna sytuacja niż z autobusami - ulice nie są własnością Miejskich Zakładów Autobusowych, a tory w tunelach metra są własnością Metra Warszawskiego - zwraca uwagę. Inni radni też nie chcą na ten temat dyskutować. W marcu ubiegłego roku podjęli już uchwałę aprobującą powierzenie Metru Warszawskiemu pełnienie funkcji przewoźnika do 31 grudnia 2027 r. Temat zmiany operatora metra nie powróci zatem jeszcze przez 17 lat.

Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce

Polecamy: Dlaczego metro nie może pomóc z dnia na dzień?



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy