Nietypowy szmugiel kokainy: od... drugiej strony
02.03.2010
aktualizacja: 2010-03-01 20:52
Kapsułek było mniej, ale za to dużo większe. I wepchnięte do ciała... od drugiej strony. To pierwszy tego typu przemyt ujawniony na stołecznym lotnisku
ZOBACZ TAKŻE
- Napad na Pradze - obrabowano punkt skupu złomu (02-03-10, 08:59)
- Chciał napaść na bank. Nie udało się, bo kasjerka wyszła (01-03-10, 20:28)
- Przechwycono kokainę wartą 40 milionów euro (13-04-10, 16:44)
- Złodziej bez szans - dopadły go cztery psy (02-03-10, 17:03)
- Ukradł 100 m. trakcji tramwajowej. Grozi mu 5 lat (01-03-10, 17:08)
- Arsenał broni w domu w Rembertowie (01-03-10, 12:19)
- Proces o łapówki i być albo nie być w policji (26-02-10, 09:00)
- Zostawił małe dziecko w wannie. Amelka walczy o życie (25-02-10, 18:29)
34-letni obywatel Nigerii został zatrzymany na Okęciu pod zarzutem próby przemytu ponad 350 gramów kokainy wartej w detalu ok. 100 tys. zł. Przyleciał z Madrytu.
Zainteresowali się nim celnicy ze stołecznego lotniska. Jeszcze zanim wyszedł z hali przylotów, poprosili o rozmowę.
- Cel pańskiej wizyty? - zapytali.
- Chciałem zobaczyć zimę - odparł mężczyzna.
Resztki zimy Nigeryjczyk mógł oglądać jedynie zza szyby karetki. Celnicy przewieźli go bowiem do szpitala. Kontrola bagażu nic nie dała, więc podejrzewali, że przemyca narkotyki w układzie pokarmowym. Prześwietlenie potwierdziło ich przypuszczenia. W jelicie miał siedem owalnych kapsułek. Po ich wydaleniu okazało się, że w środku jest kokaina. Łącznie 364 gramów. Brutto - czyli z opakowaniem.
W ub.r. celnicy zatrzymali na Okęciu kilku tzw. połykaczy. Wszyscy próbowali przywieźć do Polski kokainę ukrytą w żołądku. Połykali zazwyczaj od 50 do 80 kapsułek, ale małych, zwykle 10-gramowych. Wyjątkowo rzadko trafiały się 20-gramowe.
Ale ujawniony w zeszłym tygodniu przez celników przemyt to nowość. - Po raz pierwszy spotykamy się z taką metodą - podkreśla Piotr Tałałaj z warszawskiej Izby Celnej. Bo po raz pierwszy szmugler nie połknął narkotyków, ale wepchnął je sobie do jelita przez odbyt. Lateksowych kapsułek było więc dużo mniej, ale za to były o kilka razy większe od tych powszechnie stosowanych. W każdej zmieściło się około 50 gramów narkotyku.
Wszystko wskazuje na to, że do Hiszpanii, zapewne drogą morską, dotarła duża porcja kokainy z Ameryki Południowej. Podzielona na małe porcje została przydzielona kurierom, którzy z Madrytu wyruszyli z nimi do miejsc docelowych, m.in. Warszawy. 34-letni Nigeryjczyk był jednym z takich kurierów.
- Jako że podróż zaczęła się w Madrycie, czyli wewnątrz Unii, trudno tutaj mówić o przemycie - podkreśla Piotr Tałałaj. Dlatego prokurator przedstawił mężczyźnie zarzut posiadania znacznej ilości narkotyku.
Ukrywanie kokainy w ciele to jedna z najpopularniejszych metod szmuglowania tego narkotyku. - Producenci w Ameryce Południowej organizują specjalne kursy dla przemytników, na których uczą ich, jak połykać kapsułki: ile, na jak długo przed podróżą i jak się potem zachowywać, czyli np. co pić - mówią celnicy. Np. gdy połknie się je zbyt wcześnie, można nie dotrwać z zawartością żołądka do końca podróży.
Spotkało to pewnego Polaka z australijskim paszportem. 55-letni Wiesław S. został zatrzymany przez celników z Okęcia w sierpniu zeszłego roku. Mężczyzna leciał do Polski z Buenos Aires z przesiadką w Madrycie. Już na pokładzie samolotu poczuł się źle i musiał skorzystać z toalety. Gdy w terminalu funkcjonariusze zwrócili na niego uwagę, był bardzo zdenerwowany. Podczas przeszukania znaleźli w kieszeni jego płaszcza 46 kapsułek. Po chwili poprosił o możliwość skorzystania z łazienki. Wrócił z niej z kolejnymi 15 kapsułkami. Resztę wydalił pod nadzorem lekarzy w szpitalu. W sumie przemycał ponad 600 gramów narkotyku. Nie wytrzymał, bo połknął je na dwa dni przed rozpoczęciem podróży.
Kokaina, nazywana "białą damą", jest najdroższym z powszechnie dostępnych narkotyków w Polsce. Gram można kupić za 250-300 zł.
Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce
Zainteresowali się nim celnicy ze stołecznego lotniska. Jeszcze zanim wyszedł z hali przylotów, poprosili o rozmowę.
- Cel pańskiej wizyty? - zapytali.
- Chciałem zobaczyć zimę - odparł mężczyzna.
Resztki zimy Nigeryjczyk mógł oglądać jedynie zza szyby karetki. Celnicy przewieźli go bowiem do szpitala. Kontrola bagażu nic nie dała, więc podejrzewali, że przemyca narkotyki w układzie pokarmowym. Prześwietlenie potwierdziło ich przypuszczenia. W jelicie miał siedem owalnych kapsułek. Po ich wydaleniu okazało się, że w środku jest kokaina. Łącznie 364 gramów. Brutto - czyli z opakowaniem.
W ub.r. celnicy zatrzymali na Okęciu kilku tzw. połykaczy. Wszyscy próbowali przywieźć do Polski kokainę ukrytą w żołądku. Połykali zazwyczaj od 50 do 80 kapsułek, ale małych, zwykle 10-gramowych. Wyjątkowo rzadko trafiały się 20-gramowe.
Ale ujawniony w zeszłym tygodniu przez celników przemyt to nowość. - Po raz pierwszy spotykamy się z taką metodą - podkreśla Piotr Tałałaj z warszawskiej Izby Celnej. Bo po raz pierwszy szmugler nie połknął narkotyków, ale wepchnął je sobie do jelita przez odbyt. Lateksowych kapsułek było więc dużo mniej, ale za to były o kilka razy większe od tych powszechnie stosowanych. W każdej zmieściło się około 50 gramów narkotyku.
Wszystko wskazuje na to, że do Hiszpanii, zapewne drogą morską, dotarła duża porcja kokainy z Ameryki Południowej. Podzielona na małe porcje została przydzielona kurierom, którzy z Madrytu wyruszyli z nimi do miejsc docelowych, m.in. Warszawy. 34-letni Nigeryjczyk był jednym z takich kurierów.
- Jako że podróż zaczęła się w Madrycie, czyli wewnątrz Unii, trudno tutaj mówić o przemycie - podkreśla Piotr Tałałaj. Dlatego prokurator przedstawił mężczyźnie zarzut posiadania znacznej ilości narkotyku.
Ukrywanie kokainy w ciele to jedna z najpopularniejszych metod szmuglowania tego narkotyku. - Producenci w Ameryce Południowej organizują specjalne kursy dla przemytników, na których uczą ich, jak połykać kapsułki: ile, na jak długo przed podróżą i jak się potem zachowywać, czyli np. co pić - mówią celnicy. Np. gdy połknie się je zbyt wcześnie, można nie dotrwać z zawartością żołądka do końca podróży.
Spotkało to pewnego Polaka z australijskim paszportem. 55-letni Wiesław S. został zatrzymany przez celników z Okęcia w sierpniu zeszłego roku. Mężczyzna leciał do Polski z Buenos Aires z przesiadką w Madrycie. Już na pokładzie samolotu poczuł się źle i musiał skorzystać z toalety. Gdy w terminalu funkcjonariusze zwrócili na niego uwagę, był bardzo zdenerwowany. Podczas przeszukania znaleźli w kieszeni jego płaszcza 46 kapsułek. Po chwili poprosił o możliwość skorzystania z łazienki. Wrócił z niej z kolejnymi 15 kapsułkami. Resztę wydalił pod nadzorem lekarzy w szpitalu. W sumie przemycał ponad 600 gramów narkotyku. Nie wytrzymał, bo połknął je na dwa dni przed rozpoczęciem podróży.
Kokaina, nazywana "białą damą", jest najdroższym z powszechnie dostępnych narkotyków w Polsce. Gram można kupić za 250-300 zł.
Przeczytaj także: Kto napada na banki? "Mafia trzepakowa" i nieudacznicy
Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Warsaw Music Week. Wieczór z hip hopem od Prosto
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]





