Nietypowy szmugiel kokainy: od... drugiej strony

Piotr Machajski
02.03.2010 aktualizacja: 2010-03-01 20:52
A A A Drukuj
W takich kapsułkach Nigeryjczyk przemycał kokainę fot. KSP
  • W takich kapsułkach Nigeryjczyk przemycał kokainę
  • W takich kapsułkach Nigeryjczyk przemycał kokainę
Kapsułek było mniej, ale za to dużo większe. I wepchnięte do ciała... od drugiej strony. To pierwszy tego typu przemyt ujawniony na stołecznym lotnisku
34-letni obywatel Nigerii został zatrzymany na Okęciu pod zarzutem próby przemytu ponad 350 gramów kokainy wartej w detalu ok. 100 tys. zł. Przyleciał z Madrytu.

Zainteresowali się nim celnicy ze stołecznego lotniska. Jeszcze zanim wyszedł z hali przylotów, poprosili o rozmowę.

- Cel pańskiej wizyty? - zapytali.

- Chciałem zobaczyć zimę - odparł mężczyzna.

Resztki zimy Nigeryjczyk mógł oglądać jedynie zza szyby karetki. Celnicy przewieźli go bowiem do szpitala. Kontrola bagażu nic nie dała, więc podejrzewali, że przemyca narkotyki w układzie pokarmowym. Prześwietlenie potwierdziło ich przypuszczenia. W jelicie miał siedem owalnych kapsułek. Po ich wydaleniu okazało się, że w środku jest kokaina. Łącznie 364 gramów. Brutto - czyli z opakowaniem.

W ub.r. celnicy zatrzymali na Okęciu kilku tzw. połykaczy. Wszyscy próbowali przywieźć do Polski kokainę ukrytą w żołądku. Połykali zazwyczaj od 50 do 80 kapsułek, ale małych, zwykle 10-gramowych. Wyjątkowo rzadko trafiały się 20-gramowe.

Ale ujawniony w zeszłym tygodniu przez celników przemyt to nowość. - Po raz pierwszy spotykamy się z taką metodą - podkreśla Piotr Tałałaj z warszawskiej Izby Celnej. Bo po raz pierwszy szmugler nie połknął narkotyków, ale wepchnął je sobie do jelita przez odbyt. Lateksowych kapsułek było więc dużo mniej, ale za to były o kilka razy większe od tych powszechnie stosowanych. W każdej zmieściło się około 50 gramów narkotyku.

Wszystko wskazuje na to, że do Hiszpanii, zapewne drogą morską, dotarła duża porcja kokainy z Ameryki Południowej. Podzielona na małe porcje została przydzielona kurierom, którzy z Madrytu wyruszyli z nimi do miejsc docelowych, m.in. Warszawy. 34-letni Nigeryjczyk był jednym z takich kurierów.

- Jako że podróż zaczęła się w Madrycie, czyli wewnątrz Unii, trudno tutaj mówić o przemycie - podkreśla Piotr Tałałaj. Dlatego prokurator przedstawił mężczyźnie zarzut posiadania znacznej ilości narkotyku.

Ukrywanie kokainy w ciele to jedna z najpopularniejszych metod szmuglowania tego narkotyku. - Producenci w Ameryce Południowej organizują specjalne kursy dla przemytników, na których uczą ich, jak połykać kapsułki: ile, na jak długo przed podróżą i jak się potem zachowywać, czyli np. co pić - mówią celnicy. Np. gdy połknie się je zbyt wcześnie, można nie dotrwać z zawartością żołądka do końca podróży.

Spotkało to pewnego Polaka z australijskim paszportem. 55-letni Wiesław S. został zatrzymany przez celników z Okęcia w sierpniu zeszłego roku. Mężczyzna leciał do Polski z Buenos Aires z przesiadką w Madrycie. Już na pokładzie samolotu poczuł się źle i musiał skorzystać z toalety. Gdy w terminalu funkcjonariusze zwrócili na niego uwagę, był bardzo zdenerwowany. Podczas przeszukania znaleźli w kieszeni jego płaszcza 46 kapsułek. Po chwili poprosił o możliwość skorzystania z łazienki. Wrócił z niej z kolejnymi 15 kapsułkami. Resztę wydalił pod nadzorem lekarzy w szpitalu. W sumie przemycał ponad 600 gramów narkotyku. Nie wytrzymał, bo połknął je na dwa dni przed rozpoczęciem podróży.

Kokaina, nazywana "białą damą", jest najdroższym z powszechnie dostępnych narkotyków w Polsce. Gram można kupić za 250-300 zł.

Przeczytaj także: Kto napada na banki? "Mafia trzepakowa" i nieudacznicy



Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy