Małpka zamiast kupy - ruszamy do walki o czyste chodniki

Katarzyna Jaklewicz
03.03.2010 aktualizacja: 2010-03-07 23:50
A A A Drukuj
Logo akcji Rys. Klaudiusz Przedmojski
  • Kosz na psie kupy przy ul. Czerskiej
  • Pojemnik z torebkami na psie nieczystości został słupem ogłoszeniowym
  • Tabliczka z napisem 'Sprzątaj po swoim psie' przy ulicy Łowickiej (Mokotów)
  • Kosz na psie kupy na Mokotowie
Sądząc po zawartości koszy opatrzonych napisem "Sprzątaj po swoim psie", polskie psy mają poważny problem alkoholowy.
SONDAŻ
Chodniki usłane kupami to wina:

leniwych właścicieli psów
służb miejskich, bo nie sprzątają
straży miejskiej, która nie karze niesprzątających psiarzy
braku koszy na psie odchody
braku torebek

Przez ostatnie dwa miesiące przeklinałam (i wszyscy dookoła) mróz i śnieg. Już za nimi tęsknię! Nawet za ogromnymi zaspami i paskudnym błotem pośniegowym. Dlaczego? Bo ich zniknięcie oznacza, że w parkach, na trawnikach i chodnikach pojawia się prawdziwy symbol wiosny - dużo częściej niż pierwiosnki i krokusy spotykany - psie kupy.

Codziennie, w drodze do pracy, zadzieram w górę głowę, staram się nie patrzeć, nie myśleć, a potem - no cóż - przeklinam brudne obcasy i właścicieli psów, którzy po nich nie sprzątają.

- Nie ma specjalnych koszy - odpowie zaraz część psiarzy.

Nie kupuję tego tłumaczenia. Idąc przez Mokotów, mijam ich mnóstwo, a kup zalegających na chodnikach i trawnikach jest nie mniej niż w innych dzielnicach. Jak więc wykorzystywane są kosze? Wczoraj postanowiłam to sprawdzić.

Małpka i lew

Parę metrów i jest pierwszy kosz. Nieśmiało uchylam klapkę, ale jak się okazuje, nie ma się czego bać. W środku ani śladu kupy. Jest za to butelka po napoju, sądząc po banderoli, wysokoprocentowym, i opakowanie po batonie Lion - jedyny w pojemniku odpad odzwierzęcy.

Liczę, że nieco dalej, przy lecznicy weterynaryjnej, zawartość kosza będzie zgodna z przeznaczeniem. Nic z tego! Robi się jednak ciekawie, bo w koszu ukrywa się nietypowe zwierzę - małpka po wyborowej. Do małpki tuli się puszka po coca-coli i szklana butelka z napisem "Dar natury" na kapslu. Te "dary natury", które powinny trafić do kosza, zalegają zaś w ogromnych ilościach na trawniku dookoła.

Nasz redakcyjny kolega Dariusz Bartoszewicz napisał niedawno zabawny tekst o wdeptywaniu w psie kupy. Ostatni rzeczownik, jako dżentelmen, w tekście starannie omijał. Jak się okazuje, manewr ten (omijanie słowa, a nie kupy) można powtórzyć, pisząc o zawartości koszy oznaczonych sylwetką psa, bo kup prawie w nich nie ma.

Pies tylko na obrazku

Badając zawartość koszy, nie mogę pominąć parku Morskie Oko, gdzie rok temu "Gazeta" wraz z portalem warszawa.gazeta.pl zorganizowała happening zachęcający do sprzątania po psach. Niestety, w tamtejszych koszach - jak wszędzie - pies tylko na zewnętrznym malunku. W środku dominują parzystokopytne - głównie camele i żubry. Inny pojemnik - ta sama zawartość: papierosy, puszki, butelki. Dochodzę do wniosku, że sądząc po zawartości koszy opatrzonych napisem "Sprzątaj po swoim psie", polskie psy mają poważny problem alkoholowy.

Kupię znaczki, dam gotówkę

Przeznaczenie kosza na rogu Racławickiej i Puławskiej właściwie trudno rozpoznać. Jego górna część, która w zamyśle była podajnikiem na torebki, stała się słupem ogłoszeniowym. Ktoś zostawił tu anons: "Kupię zbiór znaczków pocztowych", ktoś inny oferuje "gotówkę od ręki". Spod reklam ledwo widać nalepkę z psem.

Zaglądam do kosza. Jest w nim mnóstwo ziemi jak ze skopanej działki, a na samym wierzchu leży woreczek z psią kupą. Najwidoczniej część psiarzy jest przekonana, że miejsce psiej kupy jest właśnie na ziemi.

Nasza akcja

Jak problem psich kup wygląda na twojej ulicy, pod twoim domem? Czy z sąsiadami udało wam się rozwiązać problem? Masz jakieś pomysły, jak nakłonić do tego innych?





Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy