Psie kupy: Edukować czy karać? - Listy od czytelników

red.
03.03.2010 aktualizacja: 2010-03-07 23:49
A A A Drukuj
Logo akcji Rys. Klaudiusz Przedmojski
  • Tabliczka z napisem 'Sprzątaj po swoim psie' przy ulicy Łowickiej (Mokotów)
Po publikacji pierwszego tekstu w ramach naszej akcji "Sprzątam po moim psie" otrzymaliśmy od czytelników wiele listów w tej sprawie. Przeważają głosy, że edukowanie nic nie da, najlepszym sposobem byłoby skuteczne karanie mandatami osób, które nie sprzątają po swoich psach. Niektórzy narzekają też, że za mało jest w Warszawie koszy, nawet na zwykłe śmieci.
SONDAŻ
Chodniki usłane kupami to wina:

leniwych właścicieli psów
służb miejskich, bo nie sprzątają
straży miejskiej, która nie karze niesprzątających psiarzy
braku koszy na psie odchody
braku torebek

Nie edukacja, a penalizacja

Szanowni Państwo.

Niestety, z prawdziwym żalem stwierdzam po raz kolejny, że rozwiązaniem problemu psich kup jest nie edukacja, a penalizacja. Założę się, że gdyby np. Straż Miejska sumiennie karała właścicieli psów mandatami - problem cudownie by się rozwiązał. Nie wiem, jakie są uregulowania prawne, ale z pewnością zaśmiecanie miasta jest karalne. Mandat w wysokości np. 200 zł załatwi sprawę, jeśli będzie skutecznie ściągany. Niech to będzie nawet 100 zł, tylko nie jako pusty przepis, a konkretna, egzekwowana kara.

Można też wprowadzić premie dla strażników, np. 10% od mandatu - od razu będą bardziej skrupulatni. Co więcej - z tych pieniędzy można by pewnie sfinansować dodatkowe patrole straży. A zadowoleni będą wszyscy (oczywiście z wyjątkiem tych, którzy estetykę i prawo innych do bezpiecznego poruszania się po chodnikach mają wiadomo gdzie). Miasto zyska dodatkowe fundusze - sądząc po ilości kup, wcale nie takie małe. Strażnik dostanie premię. Wszyscy piesi odetchną z ulgą; pełna piersią bez wdychania kupowego smrodu. Podejrzewam, że nawet właściciele psów - ci porządniejsi - nie będą się buntować. Przecież teraz potępiamy ich wszystkich w czambuł i dostaje się nawet tym, którzy sprzątają po swoich psach.

Smutne, ale prawdziwe - nas Polaków można edukować, ale jeśli się nie postraszy, to nic z tego nie będzie.

Pozdrawiam, Adam

Karać intensywnie

Witam.

Nawiązując do artykułu, moim zdaniem powinno się intensywnie karać za pozostawienie odchodów czworonoga na trawniku czy chodniku. Niestety, nie wiem jak się to ma do obowiązującego prawa, ale mandat w wysokości 500zł za takie wykroczenie, byłby najlepszą metodą. Może pojawić się pytanie, kto te mandaty będzie wystawiał? Otóż policyjne patrole osiedlowe, bądź patrole straży miejskiej. Proszenie właścicieli czworonogów o to, by po nich sprzątali mija się z celem. Dopóki nie będzie można ich skutecznie karać nic w tym kraju się nie zmieni. Taka jest otaczająca nasz rzeczywistość... POLSKA rzeczywistość. Przykre, ale taka jest nasza mentalność.

pozdrawiam serdecznie, Magdalena Klamecka

Problem to brak śmietnika

Witam

Mam psa i po nim nie sprzątam.

Mieszkam w Ursusie na osiedlu Niedźwiadek. W zeszłym roku spółdzielnia wywiesiła na klatkach informacje o obowiązku sprzątania po psach. Pełna zapału zaopatrzyłam się w cały niezbędny sprzęt do sprzątania po swoim pupilu. Odpowiednio wyposażeni wyruszamy na spacer. Tiger uznał, że to już ten moment i załatwił sprawę na trawniku. Rozkładam oprzyrządowanie, w miarę higienicznie i bez problemów kupa ląduję w biodegradowalnym woreczku. W jednym ręku woreczek w drugiej smycz i idziemy dalej z zamysłem wyrzucenia woreczka do najbliższego śmietnika (w Warszawie wg. UM można je wyrzucać do wszystkich koszy na śmieci, nie tylko tych oznaczonych) i tu przychodzi rozczarowanie. Śmietnika brak... Półgodzinny spacer i żadnego kosza na śmieci po drodze. Wracam z ładunkiem do domu i co mam z nim zrobić? Wyłuszczyć z woreczka i spuścić w toalecie? Wyrzucić do kosza na śmieci i codziennie wynosić śmieci niezależnie od tego jak kosz jest zapełniony - to już wolę zostawić psią kupę na trawniku niż produkować sterty foliowych worków do 1/3 zapełnionych odpadami. Po tym spacerze próbowałam się dowiedzieć od spółdzielni jakie oni widzą rozwiązanie tej sytuacji (wymagać czegoś jest łatwo, gorzej z zapewnieniem niezbędnego minimum do sprostania tym wymaganiom - w tym przypadku koszy na śmieci) - jak łatwo się domyślić nie doczekałam się odpowiedzi. To był pierwszy i ostatni raz, gdy próbowałam sprzątać po pupilu na swoim osiedlu. Dodam, że często z Tigerem bywamy na Ursynowie i tam nie ma tego problemu, spacerujemy, pies załatwia potrzebę sprzątam i najczęściej po kilku metrach wyrzucam woreczek do śmieci. Tam spółdzielnia jakoś sobie potrafiła z tym poradzić i to działa, nie wszyscy, ale dużo osób sprząta po psach. A RSM Ursus... wypełniła obowiązek wywieszając informację z przypomnieniem o obowiązku...

Pozdrawiam, Groszek

Na Ursynowie też nie ma koszy

Mieszkamy na Ursynowie w pobliżu stacji metra, niestety kosze na psie kupy nigdy nie zostały postawione , co więcej, brak koszy na inne odpadki, zostały usunięte, są nieliczne , więc jesteśmy zmuszeni paradować w poszukiwaniu kosza z pełną torebką, nie każdy ma ochotę, brak koszy ludzi zniechęca do sprzątania po swoim psie. Nie wiem, kto powinien dbać o ustawienie i opróżnianie koszy z psimi odchodami?

Wanda

Czemu miasto nie weźmie się za sprzątanie?

Witam

Nazywam się Michał Chodkowski. Urodziłem się i wychowałem w stolicy, aby nie było że "najezdny".

Temat powraca jak bumerang za każdym razem jak zejdzie śnieg, w tym roku wyjątkowo było go dużo i sporo kłopotu narobił. Nie tylko na drogach, ale też właścicielom psów. Tak logicznie podchodząc do tematu to jak ma wejść po "minę" saper/właściciel jak skarpa śniegu do pasa a na trawniku po kolana? Pies wskoczy zadowolony, załatwi jedyneczkę i dwójeczkę, pomerda ogonem i może wracać do ciepłego domu. A właściciel? No tak, to jego obowiązek sprzątać! - powie jeden z drugim, a ja zadam pytanie: czemu miasto nie weźmie się za sprzątanie? Jeszcze chwilę temu psy miały numerki na blaszkach a właściciele płacili podatek, ale jakiś "nowoczesny" urzędnik zlikwidował ten problem, a to były idealne składki na sprzątanie "min". Pomijając fakt, że temat zawsze głośny, gdy okres przed wiosny nadejściem, bo jak trawa zarasta to inny klimat miasta. Pies tak samo oddycha jak ludzie i musi żyć w tym brudzie. Wolę jego nawóz mieć na trawniku niż po palaczu stertę kiepów na chodniku! To jest moim zdaniem problem zdecydowanie większy niż "naturalna mina" co po chwili na nawóz się zmienia. Wystarczy tylko popatrzeć jak wyglądają przystanki gdzie śmietnik pusty a w koło setki kiepów ! Mam pod domem taki przykład, gdzie eleganckie jednostki pod nogi rzucają kiepy, ale kupy psie im wadzą! Może niech tym się zajmą miejskie władze, bo jeden niedopałek na trawniku szkody robi więcej niż "miny" które nawozem się stają! No i temat podstawowy - wymaga się zbierania "min", to proszę mi wskazać jakiś psi śmietnik w rejonie Madalińskiego, Narbutta,Wołoskiej, Niepodległości w rozsądnej odległości ? Bo jak mam biegać kilometr albo dwa ...to zalega na trawniku kupa mojego psa. W ścisłym centrum to rozumiem, bo nie ma trawników ani psich wybiegów, ale w innych dzielnicach? Śmieci i kiepy zalegają, ale nie przeszkadzają .

Pozdrawiam, Michał Chodkowski

Jak problem psich kup wygląda na twojej ulicy, pod twoim domem? Czy z sąsiadami udało wam się rozwiązać problem? Masz jakieś pomysły, jak nakłonić do tego innych? Czekamy na maile!





Podziel się

  • Re: Edukować czy karać? - Listy od czytelników konread 03.03.10, 15:34

    Pamiętać należy też o tym, że jest też gro osób starszych posiadających psy,którzy zwyczajnie nie mogą się schylać... i tu pojawia się problem z karaniem,bo nagle okaże się, że każdy »

  • po prostu sprzątać ;) jotembi 03.03.10, 19:23

    o psich kupach już pisywałam, a jakże - jako jedna z dwóch osób na sporymosiedlu przy sporym parku, które sprzątają po swoim psie obawiam się że edukowanie niewiele da, skoro do tej pory nie»

  • Psie kupy: Edukować czy karać? - Listy od czyte... zwierze_futerkowe 19.03.10, 14:23

    Edukacja już była. Od lat się trąbi o sprzątaniu: i na poważnie, i na wesoło,były billboardy, reklamy, akcje rozdawania łopatek i torebek, a chodniki jakbyły zas*ane, tak są. A więc, skoro »

Najnowsze wiadomości z Warszawy