Wybieramy przedszkole dla Tosi: prywatne czy państwowe?

Tomasz Kwaśniewski*
04.03.2010 aktualizacja: 2010-03-08 08:48
A A A Drukuj
Wydawało nam się, że prywatne znaczy lepsze niż państwowe. Czyli: jak wybieraliśmy przedszkole dla Tosi
Tosia musi iść do przedszkola. Bo ma trzy lata, bo jej młodszy brat zostaje z nianią, mama wraca do pracy, a tata pracuje cały czas i bez przerwy. Nie ma wyjścia! Poza tym tak to jest, że trzylatki idą do przedszkola. To normalne.

Normalne?! Raczej straszne, okropne. Przecież ona taka malutka. Przecież ona tylko z rodzicami, z nianią. Swoją ukochaną, którą zna tak dobrze. Kto ją tam w tym przedszkolu zrozumie? Kto jej pomoże usiąść na kibelku, wytrze nosek, poda kanapkę, obroni przed kolegami, koleżankami? Kto ją przytuli, gdy będzie smutna, zagubiona, zmęczona?

Robimy rekonesans

Przedszkole to była dla nas bardzo ważna sprawa. Zrobiliśmy więc rekonesans. To znaczy żona zrobiła.

Jeśli chodzi o publiczne, pierwsze wrażenie było takie: wielkie, pełne rozkrzyczanych i zasmarkanych dzieci, z niewielką ilością opiekunów. Więcej żona mówić nie musiała, miałem przecież własne wspomnienia z dzieciństwa.

Z drugiej strony, tuż obok naszego bloku, w pięknej, zadbanej willi stojącej obok innych równie świetnych domów, było przedszkole prywatne. Śliczny ogródek, niewielu podopiecznych, prowadzone wedle metody Montessori, integracyjne, angielski, hiszpański, zwierzątka, srątka. Słowem - luks.

Do tego działające w wakacje. No i nie można do niego przyprowadzać zasmarkanych dzieci. - Oczywiście, że pilnujemy. Proszę się nie martwić - usłyszeliśmy.

W ogóle bardzo ciepło do nas przemawiano. Z empatią.

Jedynym minusem była cena. Kilka razy większa niż ta w publicznym, no ale cóż. Mamy oszczędzać na dziecku? W życiu! Poza tym skoro tyle płacę, mogę wymagać, prawda?

Podpisaliśmy stosowne umowy, wpłaciliśmy bezzwrotne wpisowe i zaczęliśmy oswajać Tosię i siebie z nowym miejscem i nową sytuacją. Robiliśmy to całe wakacje i jakoś się nie oswoiliśmy. Ani my, ani nasza córka.

Zagubieni w chaosie

Może powodem było to, że w przedszkolu panował chaos. Przynajmniej takie mieliśmy wrażenie.

No bo niby nasza córka miała własny wieszaczek, ale bardzo często wisiała na nim inna kurtka. Nie było też szafek na buty. Ani sali, w której dzieci stale by urzędowały. Nie było też pani, która stale by się zajmowała jakąś grupą. No i dzieci ciągle się zmieniały. Jednym słowem poza rytmem wyznaczanym przez posiłki, w zasadzie nie było nic, do czego można by się przywiązać. Na czym oprzeć. Nawet ja, wchodząc do przedszkola, czułem się zagubiony, a co dopiero moja trzyletnia córka.

Zaczynało się już w szatni, która była w centralnym punkcie budynku. A w tej szatni codziennie rozgrywały się dantejskie sceny rozstań i pożegnań. No i te dzieci, co już to przeżyły, nagle sobie o tym przypominały. I w ryk. Zwłaszcza że wśród przedszkolnych podopiecznych były też dwulatki.

Tłumaczyliśmy sobie, nam tłumaczono, że to wszystko dlatego, że są wakacje. Wierzyliśmy. Chcieliśmy wierzyć.

Dyrektorka odchodzi

I wreszcie nadszedł wrzesień, a wraz z nim pierwsza poważna wyprawa do przedszkola. Znaczy się taka z rozstaniem. Powiem tylko, że było strasznie. Tak strasznie, że płakaliśmy. Wszyscy.

Płakały też inne dzieci, ich mamy, tatowie, babcie, dziadkowie. A to wszystko w tej szatni.

A potem, gdy przychodziłem odebrać Tosię, rzucała się na mnie z płaczem i tuliła się, tuliła. I dowiadywałem się, że nic nie chciała jeść, nie chciała się bawić z dziećmi, nie odzywała się, siedziała w kącie. Zacięta, ściśnięta, napięta, stęskniona.

Z dnia na dzień było niby lepiej, ale nie za bardzo. Umówiłem się więc na rozmowę z panią dyrektor. Żeby się dowiedzieć, co i jak, a może i dlaczego. Niewiele się dowiedziałem i bardzo rozczarowałem. Nie tak to miało być. A potem dostałem ankietę, w którą miałem wpisać, co moje dziecko lubi, czego nie lubi, jakie są jego mocne strony, a jakie słabe. No wiecie, kurde? To ja myślałem, że takich rzeczy dowiem się z przedszkola.

Podziel się

  • Wybieramy przedszkole dla Tosi: prywatne czy pa... jelly-bean 04.03.10, 12:57

    a ja się zastanawiam - jakim cudem udało się dostać do przedszkola państwowegow grudniu, skoro przy normalnej rekrutacji działy się dantejskie sceny?»

  • prywatne marta81v 05.03.10, 19:15

    najlepszy Skarb Malucha na Bialolece»

  • Wybieramy przedszkole dla Tosi: prywatne czy pa... kieratowa 10.03.10, 10:11

    Zanim wybrałam przedszkole dla swojego syna, a ze względu na sytuację finansową w ogóle nie brałam pod uwagę prywatnych placówek, najpierw wyszukałam w swojej okolicy kilka przedszkoli i »

Najnowsze wiadomości z Warszawy