Związkowcy oprotestowali... podwyżki dla pracowników

Jan Fusiecki
04.03.2010 aktualizacja: 2010-03-03 21:57
A A A Drukuj
Lipiec 2009. Protesty przeciw sprzedaży SPEC na sesji Rady Miasta Fot. Jerzy Gumowski / AG
Niecodzienny protest związkowców SPEC: oprotestowali... podwyżki dla pracowników. - Ratusz otwarcie łamie prawa pracownicze. Żądamy odwołania głównego winowajcy: wiceprezydenta Warszawy Jarosława Kochaniaka - mówią związkowi liderzy
- Zarząd naszej firmy dał w ub.r. podwyżki uznaniowo 800 pracownikom, a ponad tysiąc osób nie dostało nic. Wcześniej tę sprawę z nami negocjowano, np. w 2008 r. pensje wszystkich pracowników wzrosły o 6 proc. - mówi Grażyna Świerczyńska, liderka "Solidarności" w SPEC.

Na tym nie kończą się pretensje. Wraz z liderem związku branżowego Witoldem Soplem wysłała do ratusza pismo prezentujące oficjalne stanowisko. Protestuje w nim przeciw wprowadzonym w SPEC reformom, czyli łączeniu dzielnicowych placówek spółki.

Dla ratusza reorganizacja spółki to konieczność: ma zwiększyć jej efektywność i doprowadzić do szczęśliwego finału, tj. prywatyzacji. Tego związkowcy boją się najbardziej. Sprzedaż miejskiej firmy kojarzy się im z grupowymi zwolnieniami. Ufni w swoją siłę (do związków należy przeszło połowa załogi) szykują serię protestów. Wczoraj oficjalnie zażądali zmiany zarządu firmy i odwołania wiceprezydenta Jarosława Kochaniaka z rady nadzorczej. W kuluarach związkowcy przyznają jednak, że nie wierzą, aby prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz te postulaty zrealizowała.

Z władz SPEC nie zamierza też odchodzić Jarosław Kochaniak: - Rozmawiam ze związkowcami. Wciąż jest nadzieja na porozumienie.

Ratusz uspokaja: na razie nie ma mowy o sprzedaży SPEC. Miasto zleciło audyt spółki i jej wycenę, ale ostateczna decyzja zapadnie najwcześniej po jesiennych wyborach samorządowych. Podjęta zostanie przez tego, kto wyjdzie z nich zwycięsko.

Przeczytaj także: Za co burmistrzowie dostali nagrody?



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy