Radny z prezydentem jak komandos z bankowcem
04.03.2010
aktualizacja: 2010-03-03 22:01
fot. Wojciech Surdziel/Agencja Gazeta
Kolejna odsłona walki komandosa warszawskiej SLD Andrzeja Golimonta z wiceprezydentem Warszawy Jarosławem Kochaniakiem. - Ten urzędnik spóźnił się na samolot, a podatnicy muszą za to zapłacić - mówi polityk lewicy.
ZOBACZ TAKŻE
- Debata Komorowski-Sikorski 20 marca w Warszawie? (10-03-10, 18:12)
- Kto poprowadzi Platformę w Warszawie i na Mazowszu (10-03-10, 10:00)
- Ręki nie podają, prezentów nie ma. Skazany bez wyroku? (08-03-10, 10:00)
- Rusza wielka prywatyzacja: SPEC idzie pod młotek (05-03-10, 11:00)
- Związkowcy oprotestowali... podwyżki dla pracowników (04-03-10, 09:00)
- Były prezydent Warszawy w poczekalni Platformy (01-03-10, 10:00)
- Zaskarżą "janosikowe" do Trybunału Konstytucyjnego (23-02-10, 00:00)
- PiS: a na co te 600 tys. zł w konkursie na ESK? (04-03-10, 09:00)
- Dziwny konkurs za 193 tys. euro: tylko jedna oferta (03-03-10, 09:00)
SERWISY
Wystosował w tej sprawie oficjalne zapytanie. - Jeden z wysokich urzędników przez swoją niefrasobliwość pozostał na lotnisku w Kopenhadze, bo spóźnił się na samolot. Zakupiony przez urząd miasta bilet wykluczał możliwość jego przebukowania - wywodził Golimont. I pytał, jaką opłatę poniósł ten urzędnik z tytułu zakupienia nowego biletu i czy została uiszczona z jego wynagrodzenia. Chce też wiedzieć, czy za ewentualny nocleg Kochaniaka zapłaciło miasto.
Odpowiedziała osobiście prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz, ale wymijająco. Napisała, że radny pyta o jednego z urzędników, a to wyklucza jasną odpowiedź.
Golimont się nie poddał. Ponownie oficjalnie zapytał wprost: czy w czasie podróży Jarosława Kochaniaka dokonywano przebukowania lub zakupu nowego biletu i na czyj koszt. Golimont podejrzewa dodatkowo, że podczas pobytu Kochaniaka w stolicy Danii doszło do kolejnej wpadki: wiceprezydent, wychodząc z hotelu, zapomniał identyfikatora i na obrady szczytu go nie wpuszczono.
- Przygotowujemy odpowiedź - mówi Marcin Ochmański z biura prasowego ratusza. I podaje oficjalną wersję wydarzeń. Wiceprezydent, owszem, spóźnił się na samolot powrotny. Zawinił taksówkarz, z którym jechał na lotnisko, bo nie zmienił opon na zimowe, a padał śnieg i utknął na autostradzie. Zarezerwowany przez miasto bilet przepadł. Trzeba było kupić nowy za 4777 koron duńskich (ok. 2,5 tys. zł).
- Zapłaciło miasto. To był przypadek losowy, a prezydent Kochaniak w Kopehnadze był służbowo - mówi Ochmański.
To nie pierwsze starcie Golimonta z Kochaniakiem. Obaj reprezentują rządzącą Warszawą koalicję, ale trudno o bardziej zaciekłych wrogów. Doskonale wykształcony Kochaniak (tytuł MBA, staż w zachodnich bankach) swoim apodyktycznym stylem bycia drażni Golimonta, byłego dziennikarza tygodnika "Nie" i wieloletniego samorządowca, który jeździł niegdyś prywatną granatową lancią, ale z kogutem na dachu, choć nie miał do tego żadnych uprawnień.
Gdy przy podczas awantury o prywatyzację SPEC Golimont zarzucił Kochaniakowi niechlujstwo i sugerował, że działa na korzyść szwedzkiego inwestora, który może kupić tę spółkę, ten postanowił szukać sprawiedliwości w sądzie. Czuje się zniesławiony, więc żąda od Golimonta przeprosin i zapłaty 25 tys. zł na cele społeczne.
- Radny Golimont ma najwyraźniej jakiś kompleks na punkcie mojej osoby. Już nie mam siły, jego ataki wykroczyły poza wszelkie normy. Może mu pomóc tylko terapeuta - uważa Jarosław Kochaniak.
Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce
Odpowiedziała osobiście prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz, ale wymijająco. Napisała, że radny pyta o jednego z urzędników, a to wyklucza jasną odpowiedź.
Golimont się nie poddał. Ponownie oficjalnie zapytał wprost: czy w czasie podróży Jarosława Kochaniaka dokonywano przebukowania lub zakupu nowego biletu i na czyj koszt. Golimont podejrzewa dodatkowo, że podczas pobytu Kochaniaka w stolicy Danii doszło do kolejnej wpadki: wiceprezydent, wychodząc z hotelu, zapomniał identyfikatora i na obrady szczytu go nie wpuszczono.
- Przygotowujemy odpowiedź - mówi Marcin Ochmański z biura prasowego ratusza. I podaje oficjalną wersję wydarzeń. Wiceprezydent, owszem, spóźnił się na samolot powrotny. Zawinił taksówkarz, z którym jechał na lotnisko, bo nie zmienił opon na zimowe, a padał śnieg i utknął na autostradzie. Zarezerwowany przez miasto bilet przepadł. Trzeba było kupić nowy za 4777 koron duńskich (ok. 2,5 tys. zł).
- Zapłaciło miasto. To był przypadek losowy, a prezydent Kochaniak w Kopehnadze był służbowo - mówi Ochmański.
To nie pierwsze starcie Golimonta z Kochaniakiem. Obaj reprezentują rządzącą Warszawą koalicję, ale trudno o bardziej zaciekłych wrogów. Doskonale wykształcony Kochaniak (tytuł MBA, staż w zachodnich bankach) swoim apodyktycznym stylem bycia drażni Golimonta, byłego dziennikarza tygodnika "Nie" i wieloletniego samorządowca, który jeździł niegdyś prywatną granatową lancią, ale z kogutem na dachu, choć nie miał do tego żadnych uprawnień.
Gdy przy podczas awantury o prywatyzację SPEC Golimont zarzucił Kochaniakowi niechlujstwo i sugerował, że działa na korzyść szwedzkiego inwestora, który może kupić tę spółkę, ten postanowił szukać sprawiedliwości w sądzie. Czuje się zniesławiony, więc żąda od Golimonta przeprosin i zapłaty 25 tys. zł na cele społeczne.
- Radny Golimont ma najwyraźniej jakiś kompleks na punkcie mojej osoby. Już nie mam siły, jego ataki wykroczyły poza wszelkie normy. Może mu pomóc tylko terapeuta - uważa Jarosław Kochaniak.
Przeczytaj także: Czym był "byt, który przejadał pieniądze"?
Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce
-
Radny z prezydentem jak komandos z bankowcem
cillian1
04.03.10, 10:49
ciekawe ile zapłaciliśmy?»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Warsaw Music Week. Wieczór z hip hopem od Prosto
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


