W niedzielę ulicami Warszawy przejdzie Manifa

Magdalena Dubrowska
04.03.2010 aktualizacja: 2010-03-03 22:38
A A A Drukuj
Organizatorki XI Manify (od lewej): Małgorzata Grzegorek, Aleksandra Berłożecka, Elżbieta Karolczuk, Julia Kubisa,
Katarzyna Bratkowska, Emilia Walczuk, Patrycja Dołowy, Agnieszka Weseli, Elżbieta Fornalczyk Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
  • Manifa 2009 - w pochodzie pod hasłem walki o zdrowie kobiet przeszły tysiące osób
  • Organizatorki XI Manify
- Na "zielonej wyspie" premiera Tuska, rzekomo niedotkniętej przez kryzys, żyją ludzie, którzy ciężko pracują i ledwo wiążą koniec z końcem - twierdzą organizatorki XI manify 8 marca, która w niedzielę po raz kolejny wyjdzie na ulice. W tym roku pod hasłem: "Solidarne w kryzysie! Solidarne w walce!"
Po raz pierwszy w manifie pójdą aż cztery związki zawodowe, m.in. pielęgniarek i położnych, nauczycieli i nauczycielek.

- Przywróćmy wartość słowu "solidarność", bo jest nam potrzebna w kraju, w którym przetrwać mogą tylko najsilniejsi - tak Elżbieta Korolczuk, współorganizatorka pochodu z Porozumienia Kobiet 8 Marca, rozpoczęła wczorajszą przedmanifową konferencję prasową w kawiarni Skafander.

- Kryzys ma kobiecą twarz! - alarmowała Emilia Walczuk z Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych. - Kobiety stanowią większość w grupie zwalnianych i najuboższych, a według najnowszych badań zarabiają 30 proc. mniej niż mężczyźni na tym samym stanowisku.

Dlatego postulaty XI manify dotyczą głównie ekonomicznego wykluczenia. Manifestantki i manifestanci żądają:

* Dobrej polityki prorodzinnej: sieci bezpłatnych państwowych żłobków i przedszkoli, wydłużania urlopów ojcowskich, skutecznej egzekucji alimentów.

- Właśnie jest czas zapisów do przedszkoli i już wiemy, że kilkaset tysięcy polskich dzieci nie znajdzie miejsca - zwrócił uwagę Sławomir Broniarz, przewodniczący Związku Nauczycielstwa Polskiego. - W niektórych gminach w ogóle nie ma przedszkola, a wszystkich żłobków w Polsce jest zaledwie 300.

* Zaprzestania masowych zwolnień i niewypłacania pensji pod pretekstem kryzysu.

- W sieciach handlowych dzieje się coraz gorzej. Ofiarą zwolnień najczęściej padają kobiety. Nikt nie zatrudnia nowych pracownic. Te, które zostały, mają dwa razy więcej obowiązków za dwukrotnie mniejsze stawki - diagnozowała Elżbieta Fornalczyk ze związków zawodowych Tesco Polska. - Nasz rząd nie dba o tzw. zwykłych pracowników. To nie zielona, ale czarna wyspa.

* Ustawy zakazującej złych praktyk firm outsourcingowych; chodzi o to, że przedsiębiorca woli zlecić usługę firmie zewnętrznej za pół ceny niż tworzyć etat.

- W efekcie pracę wykonuje ta sama osoba, ale za połowę wynagrodzenia i bez świadczeń, czyli na tzw. umowę śmieciową - grzmiała Katarzyna Bratkowska ze stowarzyszenia Same o Sobie. - To nielegalne, ale polski kodeks pracy jest tak skonstruowany, że można ominąć przepisy.

* Odprowadzania przez państwo składek emerytalnych za czas urlopu macierzyńskiego i wychowawczego przedsiębiorczyń, stworzenia systemu emerytalnego dla wdów i gospodyń domowych, wyrównania przyszłych emerytur kobiet i mężczyzn.

* Wypłacenia obiecanych pielęgniarkom podwyżek.

- Dość represjonowania działaczek związkowych i kryminalizacji strajków - apelowała Julia Kubisa z PK8M.

* Respektowania zakazu nielegalnych eksmisji i stworzenia systemu zabezpieczeń dla eksmitowanych.

- Byłam raz świadkinią eksmisji matki z kilkuletnimi synami na mróz i nikomu nie życzę takiego widoku. Prawo do mieszkania to najbardziej niezbywalne prawo w czasach, kiedy nie możemy budować sobie szałasów. Dlatego w wielu krajach - Belgii, Finlandii, Szwecji itd. - prawo do mieszkania zapisane jest w konstytucji - mówiła Katarzyna Bratkowska.

PK8M domaga się wprowadzenia ustawy na wzór francuski (każdy bezdomny ma prawo zaskarżyć samorząd, jeśli nie przyzna mu mieszkania komunalnego).

* Finansowego zabezpieczenia dla ofiar przemocy.

- W rodzinach, w których występuje przemoc, pieniądze zarabiane przez żonę idą na utrzymanie dzieci, pieniądze męża są jego własnością - kontynuowała Bratkowska. - Ofiary przemocy są finansowo uzależnione od sprawców, których nawet nie można odseparować, wyrzucić z mieszkania. Za to można wywalić na bruk matkę z dziećmi.

Na długiej liście postulatów nie zabrakło też parytetów, związków partnerskich, leczenia bezpłodności i refundacji kosztów operacji zmiany płci.

XI manifa tradycyjnie wyruszy z pl. Defilad o godz. 12, a potem ul. Marszałkowską i Piękną pójdzie pod Sejm.

Więcej informacji: www.manifa.org

Przeczytaj także: Gdzie ma się podziać Crazy Paroofka?



Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce

Podziel się

  • Kobiety najwięcej tracą na manifie. robot_humano 04.03.10, 12:14

    Świadkinie i przedsiębiorczynie protestują: dlaczego dupa ma żeńską końcówkę?! Skandal. Piszcie dalej takie teksty a nikt was nie będzie traktował poważniej niż Tejkowskiego.»

  • W niedzielę ulicami Warszawy przejdzie Manifa wyznanie_pijaka 07.03.10, 09:59

    prawo do mieszkania ma miec kazdy bezdomny ktory niedostanie komunalnego, bojest zakaz szalasow stawania. moze tez kazdy ma miec prawo do darmowegojedzenia, bo jest zakaz polowania? skoro »

Najnowsze wiadomości z Warszawy