PiS: a na co te 600 tys. zł w konkursie na ESK?

Iwona Szpala
04.03.2010 aktualizacja: 2010-03-03 22:52
A A A Drukuj
Logo Europejskiej Stolicy Kultury
  • Ewa Czeszejko-Sochacka
- Będziemy się domagali szczegółowych wyjaśnień w sprawie przetargu na napisanie konkursowej aplikacji dla Warszawy jako Europejskiej Stolicy Kultury w 2016 r. - zapowiada PiS.
SONDAŻ
Czy Warszawa ma szansę zostać Europejską Stolicą Kultury?

tak
nie

Jako pierwsi przebieg przetargu z budżetem sięgającym 193 tys. euro oprotestowali przedstawiciele organizacji pozarządowych z Komisji Dialogu Społecznego działającej przy miejskim biurze kultury. Pisaliśmy o tym wczoraj. Kwestionowali m.in. zbyt krótki czas, który miasto dało zainteresowanym firmom. Na decyzję mieli ledwie tydzień. Podkreślali, że do komisji przetargowej dotarła tylko jedna oferta, w dodatku od fundacji Pro Cultura współpracującej z ratuszem.

Przeczytaj także: Dziwny konkurs za 193 tys. euro: tylko jedna oferta



Do zarzutów dołączył PiS. - Ekipa Platformy Obywatelskiej nieustannie poszukuje oszczędności. Może więc, zgodnie z tą filozofią, należało dać więcej czasu na zgłoszenia. Mamy do czynienia z poważnym projektem. Rywalizacja zawsze wpływa na cenę. Tu jej nie było, skoro zgłosił się jeden chętny - mówi Marek Makuch, lider opozycji w radzie miasta. I dodaje: - To niejedyna dziwna rzecz. Zastanawia nas też wartość zamówienia. Skoro pani pełnomocnik ds. Warszawy jako Europejskiej Stolicy Kultury tworzy program wydarzenia, to co będzie robić wynajęta za 600 tys. zł fundacja? Na najbliższej radzie Warszawy poprosimy o zestaw zleceń dla firm zewnętrznych pracujących dla biura kultury i pani pełnomocnik Ewy Czeszejko-Sochackiej.

O udziale Warszawy w prestiżowym konkursie zdecydowała Hanna Gronkiewicz-Waltz w pierwszym roku swoich stołecznych rządów. Tym samym Warszawa znalazła się na liście 14 polskich miast ubiegających się o europejski tytuł. Oficjalne działania podjęto w 2009 r., gdy minister kultury Bogdan Zdrojewski przedstawił kalendarz konkursowych wydarzeń, m.in. to, że zainteresowane samorządy do końca sierpnia mają czas na złożenie wniosków.

W lutym miasto ogłosiło przetarg na napisanie takiej aplikacji. Ale, jak zapewniał nas wiceprezydent Włodzimierz Paszyński, już wcześniej zdecydowano, że dokument powstanie poza urzędem. Tłumaczył, że odpowiadająca za konkurs pełnomocnik Ewa Czeszejko-Sochacka jest tak zajęta przygotowaniami, iż kolejnemu wyzwaniu sama nie podoła. Podobnie jak miejscy urzędnicy "zawaleni pracą". - Stajemy w poważne szranki. Nie możemy narazić się na groźbę blamażu - podsumował.

Czeszejko-Sochacka tłumaczyła, że Pro Cultura ma do wypełnienia "grubą, konkursową księgę". - W aplikacji znajdą się m.in. informacje o infrastrukturze kulturalnej miasta, projektach związanych z programem - wyjaśnia. - Będą też części komunikacyjna i turystyczna. Jeśli jest lotnisko, to jak ono funkcjonuje, jaka jest baza hotelowa. Jeśli piszemy, że w programie jest Festiwal Beethovenowski, to podajemy, kto go organizuje, jaki jest status firmy, kto jest w jej zarządzie. Słowem: mnóstwo szczegółów.

Przeczytaj także: Za co burmistrzowie dostali nagrody?



Podziel się

  • PiS: a na co te 600 tys. zł w konkursie na ESK? cillian1 04.03.10, 10:51

    pisiarnia zaczęła myśleć? Zaczęła liczyć wydawane pieniążki, co tak późno? Aledobre i to, może zaczną oszczędzać (bać się wałków) urzędnicy :))) W cowątpię, załóżmy że wróci pisiarnia, będą »

Najnowsze wiadomości z Warszawy