Ostre dyżury według nowych zasad: test zaliczony

Wojciech Grejciun
04.03.2010 aktualizacja: 2010-03-03 23:09
A A A Drukuj
Ostry dyżur ortopedyczny w szpitalu na Solcu Fot. Sławomir Kamiński / AG
Nie było chaosu, a co ważniejsze - zyskali pacjenci, którzy nie muszą czekać w kolejkach. Po miesiącu podsumowano likwidację grafika ostrych dyżurów urazówek.
SERWISY
- System działa i wojewoda nie zamierza się z niego wycofywać - mówi Michał Borkowski, pełnomocnik ds. ratownictwa medycznego. Wczoraj podsumowano pierwszy miesiąc bez ostrych dyżurów urazowych w Warszawie. Od 1 lutego dziesięć warszawskich lecznic, które mają oddziały ortopedyczne, przyjmowało pacjentów z urazami codziennie przez 24 godziny. Pomysłodawcą rozwiązania był wojewoda Jacek Kozłowski, który w ślad za innymi dużymi miastami chciał zmniejszyć kolejki do urazówek. Po miesiącu widać, że to się udało.

Przez cały luty monitorowano ruch w szpitalach. Urzędnicy wojewody przekonywali, że likwidacja ostrych dyżurów przeszła test w najcięższych warunkach, bo zima była ostra, a więc sporo ludzi łamało nogi na śliskich chodnikach.

Najwięcej pacjentów - 1045 - przyjęła lecznica przy ul. Barskiej. Mirosława Rutkowska, dyrektorka placówki, mówiła w lutym w "Gazecie", że przy takim natłoku zmuszona była przesunąć na urazówkę ortopedów, anestezjologów, pielęgniarki z innych oddziałów. Ale wraz z poprawą pogody liczba pacjentów zaczęła się tu zmniejszać.

Oblężenie w lutym przeżywał także Szpital Bielański. Na urazówkę przyjęto 931 osób. Dorota Gałczyńska-Zych, dyrektorka lecznicy, wczoraj nie narzekała: - Za wcześnie na negatywne oceny. Zmiany mogą więcej kosztować szpitale, może brakować specjalistów, ale cieszę się, że nie pozostaliśmy sami z tymi problemami.

Wiadomo, że trzeba będzie popracować nad mapami działań pogotowia ratunkowego. Do szpitala przy Barskiej karetki zwożą chorych z Bemowa, Ursusa, Ochoty i Włoch. Z kolei Bielański obsługuje mieszkańców Bielan, Żoliborza i okolicznych powiatów. Właśnie te lecznice, które przyjmują najwięcej pacjentów, będą odciążone. - Do połowy marca będziemy pracować nad nową organizacją. Na pewno część pacjentów przydzielimy do szpitala przy Wołoskiej - zapowiada Artur Kamecki, dyrektor wojewódzkiej stacji pogotowia.

Bardziej wykorzystane będą także szpitale, które w lutym przyjęły najmniej pacjentów, np. Międzylesie miało ich 293, Solec - 398.

Przeczytaj także: Jaki dokument zabrać do lekarza, żeby nas przyjął



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy