Szamańska modlitwa o warszawski deszcz

gre
06.03.2010 aktualizacja: 2010-03-07 19:18
A A A Drukuj
Fot. Jacek Łagowski / Agencja Gazeta
- To nastojaszczij szaman. Prawdziwy uzdrowiciel, nie to co jakiś Kaszpirowski - chwalą Czarnego Niedźwiedzia. Na trzy dni do Warszawy zawitała delegacja z dalekiej Tuwy
Do Czarnego Niedźwiedzia przyjeżdżają nawet kobiety z Niemiec: chcą, żeby im zmarszczki porozciągał. Czarny Niedźwiedź mówi, że umie też leczyć raka piersi i marskość wątroby. Wystarczą cztery sesje. Czerpie moc z siły przyrody, a ta w Tuwie jest dziewicza jak nigdzie. - Woda tam jak srebro - kiwa głową Niedźwiedź.

Tuwa to autonomiczna republika, która leży w Rosji przy granicy z Mongolią, jeden z ostatnich azylów dziewiczej natury. Porośnięta tajgą, pocięta Jenisejem kraina słynie z tradycji staroobrzędowców, buddyzmu, praktyk szamańskich i gardłowych śpiewów zwanych khoomei.

Szamani, muzycy i artyści z Tuwy przyjechali do Polski m.in. na zaproszenie Państwowego Muzeum Etnograficznego. W sobotę rano witał ich tu ambasador Rosji Władimir Grinin.

W weekend prowadzili warsztaty ze śpiewu gardłowego (- Trzeba wprawić struny głosowe w taką wibrację, by przypominały jęk stepowego wiatru albo tętent koni - tłumaczył Andriej), odprawiali szamańskie rytuały (oczyszczanie, przywoływanie deszczu), a zespoły Czirgiłczin i Edegej dawały koncerty.

Szaman Czarny Niedźwiedź wyjechał z Tuwy po raz pierwszy. - Wszystkie ludy miały kiedyś szamanów, ale potem prastare obyczaje zaczęły wypierać nowe religie - opowiada, przesuwając po ręce swoim niedźwiedzim pazurem. - Szamanów zaczęto nazywać kołtunami i wiedźmami. Niewiele jest miejsc, w których szamanizm przetrwał - tłumaczy. Ale zaraz przerywa, bo dzwoni mu komórka - to żona z Tuwy pyta, co słychać.

Tam w odciętej od świata górami i tajgą Tuwie szamanizm przetrwał najmocniej. Pierwsi chrześcijanie dotarli tu w XIX w., a pierwszy dom w krainie koczowników stanął dopiero w następnym stuleciu. Dopiero za ZSRR prastara kultura Urianchaju zaczęła być tępiona, a szamani tak jak i buddyjscy mnisi z tuwińskich klasztorów - skazywani na śmierć albo wysyłani do łagrów. Po rozpadzie imperium Tuwa się odrodziła.

Dziś jest tam około 800 szamanów. Czarny Niedźwiedź to sam wierchownyj, szaman najwyższy. Jego babcia też była szamanką. I on od dzieciństwa był na to skazany. Bo szamanem zostać nie można, szamanem człowiek się rodzi.

Czarny Niedźwiedź: - Jesteśmy potrzebni, by człowiek żył szczęśliwie, bogato i zdrowo. Szaman potrafi uleczyć nawet wtedy, gdy medycyna jest bezradna. Przy pomocy duchów wygania z człowieka ból i choroby.

- Prawda - wtrąca się rosyjski kierowca Tuwińców. - Jak Olega bolała wczoraj noga, to szaman od razu uleczył.

Dziś ostatni dzień warsztatów oraz pożegnalny koncert zespołów Czirgiłczin i Edegej. Szczegóły na: www.pme.waw.pl

Przeczytaj także: Przemiany potrzebują zmiany



Autobuser.pl

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy